Analogowa ikona PRL’u

Zenit. Każdy go zna, dla wielu to pierwsza w życiu lustrzanka, dla niewielu mniej również ostatnia. W latach ’70 i ’80 (nawet ’90) to często jedyna możliwość posiadania puszki z lustrem i wymiennymi obiektywami. Produkcje z drugiej strony granicy były nieosiągalne nie tylko ze względu na żelazną kurtynę, ale również finansową przepaść. No i tak nasi rodacy przez kilkadziesiąt lat korzystali z kolejnych modeli Zenitów, najczęściej z czeskimi Fomami, uważając że to naprawdę super sprzęt.

Nie. Opinia że jest to świetny sprzęt, najprawdopodobniej wzięła się stąd, że nie było alternatywy i możliwości choćby wypróbowania innej lustrzanki. Migawka rodem z lat ’30, toporna konstrukcja często przeciętnej jakości – w zależności kto co trafił. Obudowy od metalowych po plastikowo-metalowe z końca produkcji, chociaż pancerne i wytrzymałe, to czasem nieszczelne i trzeszczące, szczególnie w modelach z plastikiem. Wizjer z 65% obszarem pokrycia to porażka i kilkanaście lat do tylu za ówczesnymi modelami ze świata zachodniego. Porównując modele z tego samego roku np z Pentaksem, Mamiyą, Canonem czy Nikonem, to jak porównywać ówczesnego „dużego” Fiata 125p do VW Passata czy Toyoty Corolla… Zacinająca się migawka, nie zawsze trzymane czasy, lustro walące tak, że wszyscy dookoła wiedzą, że robisz zdjęcie. Na niskich czasach zwykle to widać…

Ostatnio sam popstrykałem trochę Zenitami i tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. Ponakładane klatki, przekłamane czasy, słaba rozdzielczość i problemy z użytkowaniem. Kilka klatek nienaświetlonych, a jeszcze przypadłość w modelu 122 ze światłomierzem, którego nie widać podczas robienia zdjęć w słońcu. Do tego mój jakoś dziwnie przekłamuje kadrowanie przez wizjer – za każdym razem muszę pamiętać, żeby nieco obniżyć obiektyw, aby centrum kadru pokrył się z centrum błony. Kilka fotek portretu z bliska przez to straconych…

Mimo to, wielu czuje sentyment i nadal nimi fotografuje. Sam to robię, chociaż po ostatnim wywoływaniu strasznie mnie wkurzył 🙂 To też nie tak, że nie da się robić zdjęć, cała masa fotografów na nim wyrosła i ma się świetnie. Poza tym dla fotoamatorów sprzęt w zupełności wystarczający, tylko… w jakim celu obecnie kupować? O ile lata temu, jako nowy, był znacznie tańszy od zachodnich produkcji to nie było opcji. Obecnie jakoś dziwnie trzyma cenę. Za podobną ilość waluty, albo i mniejszą, można kupić masę sprzętu o niebo lepszego na klisze 135. Chyba, że dla obiektywu w zestawie. To inna bajka na inny wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *