Canon A-1

Gdzieś kiedyś w przepastnych czeluściach internetu przeczytałem słowa poniekąd sławnego fotografa (czasów cyfrowych), „z aparatami analogowymi to było tak, że za jakość zdjęcia odpowiadał przede wszystkim obiektyw, a nie jak obecnie – matryca”.

Wspaniałe postrzeganie fotografii 🙂 W moim mniemaniu, najważniejszą częścią aparatu jest fotograf. A jeśli chodzi o sprzęt, to nie jestem w stanie wskazać jednego, najważniejszego elementu. Jeśli musiałbym, to raczej postawiłbym na światło. Ale to też nie jest częścią sprzętu. Idąc tą drogą, montując obiektyw np Leica czy Mamiya do Zenita, otrzymamy zdjęcia jak w tych pierwszych…

Taki trochę przydługi wstęp z okazji wejścia w posiadanie aparatu Canon A-1. Jest to jeden z trzech analogowych Canonów, na jakie poluję. Wcześniej udało się zdobyć AE-1, teraz A-1 trafiłem na aukcji internetowej. Zostanie mi jeszcze do zdobycia EOS i to wszystko w temacie analogowych Canonów w Aberracjach. Oczywiście nie ma większego problemu z zakupem, ale czasem cena to jakiś absurd, tak właśnie jest z A-1, uznawany za jeden z najlepszych aparatów wypuszczonych przez tę markę. Ten udało  mi się kupić w przyzwoitej cenie, z dwoma obiektywami zoom „z pompką”.

Ten aparat ma wszystko, co potrzeba a nawet więcej… Co prawda konstrukcyjnie jest oparty o wcześniejszy model, właśnie AE-1, ale ma już pełne tryby automatyki – preselekcja przysłony, czasu i program automatyczny. Do tego jeszcze kompensacja ekspozycji, wyzwalacz na dwa czasy i warto zajrzeć do instrukcji co do czego, nie będę się rozpisywał na temat każdego guziczka i przełącznika. Nie ma za to klasycznego koła czasów, tylko w zależności od wyboru preselekcji czasu lub przysłony, wybieramy co chcemy na małym kółeczku przy spuście. Fajna rzecz. No i w wizjerze widać już nadchodzącą przyszłość, mamy podane na tacy wybrany czas i przysłonę czerwonymi cyferkami.

Wykonanie aparatu to jak zawsze w tych czasach najwyższa półka, mimo większej ilości plastiku. Trudno się do czegoś przyczepić… wszelkie nastawy perfekcyjnie działają, fajny myk z zabezpieczeniem kółka pod spustem za pomocą wysuwanej osłonki. W moim modelu farba na kantach lekko zeszła, i wyziera żółty metal obudowy – co tylko dodaje mu uroku. Co tu więcej pisać, każdy zainteresowany aspektami technicznymi znajdzie mnóstwo informacji w sieci.

I przechodząc do tematu we wstępie, jeśli ktoś uważa, że głównie w fotografii chodzi o obiektywy, jakkolwiek są one ważne, to jednak korpus też jest niezmiernie istotny. Przetestowałem te same obiektywy na różnych korpusach i zdjęcia z tego aparatu zdecydowanie lepsze. A tu dochodzi jeszcze materiał światłoczuły. Na pierwszy ogień Kodak Ultra przeterminowany z 15 lat, niestety okazało się że większość kliszy naświetlona przez wysunięcie z rolki… Za to co wyszło na trzech zdjęciach zrobiło na mnie wrażenie. Na drugi ogień podobna klisza, też z terminem z przeszłości. Również świetnie. Praca z automatyką w analogu, rewelacyjna – czy to z obiektywem który obsługuje, czy to tylko za pomocą wspomagania się światłomierzem  wbudowanym w korpus.

No cóż, pozostało wrzucić kilka fotek.

_KodakUltra_001 _KodakUltra_002 _KodakUltra200_004 _KodakUltra200_005 _KodakUltra200_008 _KodakUltra200_009 _KodakUltra200_010 _KodakUltra200_011 _KodakUltra200_020 _KodakUltra200_021 _KodakUltra200_022 _KodakUltra200_023 _KodakUltra200_026

 

Comments are Disabled