Posts in Category: Miejsca

Aberracyjna zagadka – ORWO NC21

Od dłuższego czasu zalegał w lodówce film średnioformatowy ORWO NC21, kupiony w jakimś zestawie filmów. Właśnie miałem go zakładać do P-Sixa a tu literki, że już naświetlony materiał. Oho, ciekawe. Niestety, z wywołaniem problem, chemia do negatywów sprzed 20-30 lat jest niedostępna, a nowożytna bardzo droga, do tego i tak nie mam. Można sobie jeszcze zrobić, ale akurat nie bardzo mam czas na zabawy w chemika. ALE. Wszystkie wywoływacze są oparte na podobnej zasadzie działania, chemia jest zbliżona, różnią się niuansami. Wywoływacze w procesie kolorowym oparte kiedyś były na procesach niskotemperaturowych, czyli 18-24°. Może więc zadziała C-41 w takiej temperaturze? Wziąłem więc roztwory w "temperaturze pokojowej" ok 21°C, wywołanie przez jakieś 5 minut i... Cokolwiek na kliszy zostało naświetlone, szansa na uzyskanie obrazka była raczej niewielka, wszak wszystko wskazywało na to, że zdjęcia zostały wykonane kilkadziesiąt lat temu. Jednak coś się pokazało. Po zeskanowaniu, odwróceniu kolorów (???), ogarnięciu poziomów i gradingu (w miarę możliwości) mamy coś. Trzy skocznie, postać ubraną jak w latach 70/80 i panoramę miejscowości. I teraz uwaga:

Kto odpowie na zagadkę co to jest, gdzie i w jakich latach mogło zostać wykonane zdjęcie,
ma zapewnioną sesję w aberracyjnej pracowni analogowej 🙂
Zapraszam do zabawy!

Jeszcze takie info - zdjęcia mogą być odbite lustrzanie - niestety nie mam żadnych podpowiedzi na prawidłowe skanowanie filmu, więc istnieje taka szansa. I druga podpowiedź, film jest produkcji niemieckiej - a trzech skoczni w PL chyba nie ma. A może uda odnaleźć się osobę, która jest autorem tych fotografii?

Turysto! Pamiętaj! I konkurs.

GDAŃSK TO NIE TYLKO DŁUGA I MARIACKA!

Dzisiaj, korzystając z okazji wczesnej wizyty w Gdańsku, przeszedłem się po Starówce z aparatem. Wrzuciłem do kasetki film Fotopan Super Orto z roku ’81 i załadowałem do Pentax’a Spotmatic z obiektywem Mir 1B. Mam kilka puszek tego materiału, z ostatniej nic nie wyszło – może tym razem? Połowę spaceru po zaułkach centrum Gdańska coś mi nie pasowało – problem z ustawianiem ostrości na matówce. Niby ustawione, ale odległość na podziałce zupełnie się nie zgadza. Dopiero przy próbie zmiany obiektywu na Pentacon 4/200 zauważyłem, że gwint M42 w jaki wyposażony jest ten model, wkręca się na 2-3 obroty. No to jasne, poprzednie zdjęcia do śmieci. Przynajmniej te robione na „dużej dziurze”. Na „nieskończoności” w miarę ok, jak niżej:

904_FotonSuperOrto_002

Udało mi się po kilku próbach wkręcić do końca Mir’a, ale z Pentaconem nie dałem rady. Idąc dalej po mniej uczęszczanych przez turystów miejscach dopstrykałem kliszę. Jak widać – wywołane, a Rodinal staje się moim ulubionym wywoływaczem. Materiał ma ciekawą właściwość przebijania jasnych partii na kontrastowe ciemne miejsca, taki analogowy „glow”. Poza tym ma bardzo małe ziarno, a podłoże jest przezroczyste. Podoba mi się 🙂 Acha, celowałem w ISO12, ale warto zejść jeszcze niżej. Jedna wartość EV powinna wystarczyć.

No właśnie. Zbliżają się wakacje i kolejne oblężenie Gdańska. Szkoda, że gro turystów ogląda tylko pobrzeże, Długa z Długim Targiem i Mariacką… Ewentualnie szczerzej jak trafią na Jarmark. A gdzie dziesiątki miejsc na Starówce, które są równie ciekawe? Naprawdę, warto czasem zejść ze stałego punktu programu.

I w związku z tym teraz zagadka z konkursem dla Gdańszczan (i nie tylko). Gdzie zrobiono te trzy zdjęcia poniżej – należy podać nazwę budowli oraz ulicę, z której zrobiono zdjęcie. Kto odpowie prawidłowo, otrzyma w nagrodę analogową, plenerowo – spacerową sesję fotograficzną na terenie gdańskiej starówki dla siebie, albo wskazanej osoby 🙂

904_FotonSuperOrto_020

909_FotonSuperOrto_019

Zdjęcie powyżej – tak, te ściany po lewej są takie krzywe.

1600_FotonSuperOrto_021

Pamiętajcie – nazwa budynku oraz ulica! Odpowiedzi wysyłajcie na maila zbigniew.skupinski@gmail.com
Dla ułatwienia – to trzy różne miejsca 😉 Wygrywa pierwsza osoba, która poda prawidłową odpowiedź.

Husaria

Ostatni projekt, jaki robiłem dla mojego byłego etatowego pracodawcy – Wirtualnej Polski, polegał na wykonywaniu gigantycznych zdjęć o rozmiarach nawet kilkudziesięciu tysięcy pixeli na boku przy 300DPI. Pisałem o tym nieco wcześniej – w czerwcu i marcu 2015 roku.

Los bywa przewrotny i okazało się, że jednym z pierwszych projektów jaki miałem okazję realizować już jako Aberracje, to podobne gigazdjęcia, również dla WP. Co więcej, nie tylko statyczne obrazy składane z kilkudziesięciu zdjęć, ale także uwieczniony miał być ruch. Jak to zrobić w takiej rozdzielczości? Albo wielkim formatem, którego jednak nawet koszty wypożyczenia przekraczały budżet wszystkich zdjęć razem wziętych, albo… nowością, Canonem 5D SR, którego wypożyczyłem z Cyfrowe.pl

Przy ’51Mpx w matrycy, można się pokusić o taki rozmiar, nieco powiększając i korygując ręcznie powstały obraz. Było tu dużo więcej pracy w postprodukcji, dlatego wyostrzanie obrazu nie robiło już różnicy. Jakiej pracy? Powszechny obraz Husarii bazuje na ciężkozbrojnej jeździe z gigantycznymi piórami wystającymi zza pleców. Duży błąd, ponieważ husaria nie była jazdą ciężką, a pióra to zaledwie metr kijka z piórami, przytroczony do siodła. To co znamy z obrazków to strój defiladowy. Niemniej jednak, kunszt i jakość strojów jakich używają kawalerzyści, to uczta dla oczu.

Jednak kiedy pędzą na Ciebie – gwarantuję, trzeba mieć na zmianę bieliznę. Jeśli przeżyjesz.

_31A9624

Ja przeżyłem. Zdjęcie tytułowe to właśnie to z dodatkami w postaci „piór defiladowych”. Nie komentujcie i nie pytajcie proszę o czerwone malowanie elementów zdjęcia. Jest to zamysł projektanta, a mi nic do tego.

_31A1418 _31A1513 _31A1524 _MG_9566 _MG_9583

 

 

Analogowe wakacje

Pamiętacie, jak 20 lat temu biegnąc na pociąg na wycieczkę kupowało się w pobliskim kiosku Ruchu kliszę do aparatu? Najczęściej Fuji (Color albo Superia), przy zasobniejszym porfelu mozna było szarpnąć się Kodak Gold… Klisze zwykle na półce przy szybie, grzane słońcem do niemiłosiernych temperatur, ale mało kto wiedział że filmy powinny leżeć w lodówce… Potem do najbliższego (czyt. najtańszego) labu, gdzie panu technikowi się udało albo nie, ale i tak wszyscy mieli to gdzieś, bo zabawa przy oglądaniu i tak była przednia.

Niestety, w kioskach Ruchu filmów już nie ma, nie wygrzewają się na słońcu, ale za to można kupić takie na allegro. Może nie wygrzane, ale przeterminowane, efekt ten sam. Pobiegłem więc do najbliższego urządzenia z internetem w domu i kupiłem cały pakiet Fuji, Color 200 i Superia 400 w cenie niecałe 3zł za 24 klatki filmu…

Co prawda nie zapakowałem go jak 20 lat temu do idiotkamerki z lampą błyskową która włączała się przy każdej okazji, ale do Canona EOS1, którego ówcześnie można było spotkać tylko przy górnopółkowych fotografach. To tak jakby lać Colę do 20letniej Whisky, ale co tam… Do tego zabrałem też zestaw cyfrowy, a nie chciał tachać dodatkowych obiektywów – te pasują zarówno do analoga, jak i cyfry. I ruszyliśmy rodzinnie w Świętokrzyskie.

No i poszło, 7 rolek filmu wywołanych w najtańszym labie, czy w Saturnie 🙂 Swoją drogą całkiem nieźle, gdyby tylko tyle syfu nie zostawało… Do tego zwijają film, a nie tną na kawałki, więc czasem zdarzają się wzdłużne rysy. Szkoda. Jednak ceny nic nie przebije, 3,95PLN za wywołanie – nijak nie da się taniej, w domu najtaniej wychodzi mi ponad 5zł… A poza 7×24 zdjęć analogowych, które jak zawsze wszystkie wyszły 😉 jeszcze z tysiąc cyfrowych – co jak na półtora tygodnia zwiedzania kilku miejsc dziennie to oszczędna ilość, jak sądzę. W tym sporo „półanalogowych”, tj z manualnymi obiektywami, wziąłem ze sobą Heliosa, Cyklopa i Chinonflexa. Ale to innym razem.

No nic, oto są. Klimat zdjęć dokładnie ten sam, można się przenieść w czasie – szczególnie na zdjęciach, które nie pokazują charakterystycznych dla naszych czasów konstrukcji. Parę wrzucam, polecam Fuji na wakacje 🙂

_Fuji_004

_Fuji_002

_Fuji_003

_Fuji_006

_Fuji_014

_Fuji_017

_Fuji_007

_Fuji_008

_Fuji_009

_Fuji_016

_Fuji_018

_Fuji_020

_Fuji_027

_Fuji_023

_Fuji_026

_Fuji_032

_Fuji_036

_Fuji_038

_Fuji_040

_Fuji_041

_Fuji_045

_Fuji_050

_Fuji_053

_Fuji_055

_Fuji_062

_Fuji_061

_Fuji_064

_Fuji_066

_Fuji_069

_Fuji_070

_Fuji_075

_Fuji_079

_Fuji_081

_'Fuji_087

_Fuji_093

_Fuji_095

_Fuji_096

_Fuji_103

_Fuji_105

_Fuji_104

_Fuji_106

_Fuji_108

_Fuji_111

_Fuji_114

_Fuji_117

_Fuji_121

_Fuji_127

_Fuji_126

_Fuji_124

_Fuji_129

_Fuji_130

_Fuji_131

_Fuji_133

_Fuji_134

_Fuji_136

_Fuji_030

Most

Ubiegły weekend (18-19 lipca) był ostatnim, w którym przechadzać się można było Mostem w Tczewie. Teoretycznie nie można było z niego korzystać wcale, wedle znaków ustawionych na obu stronach, jednak nie było alternatywy dla osób mieszkających po drugiej stronie Wisły. Najbliższa przeprawa jest oddalona o 16km… Tak więc przechodziło nim setki osób dziennie, także przejeżdżało na dwóch kółkach, z silnikiem lub bez.

Miałem zamiar już kilka razy wybrać się w tą okolicę aparatem, nie byłem w Tczewie ładnych parę lat – w końcu solidna okazja. Wziąłem ze sobą stary mieszkowy średnioformatowiec, Balda Juwela, a przynajmniej tak wynika z nazwy na obiektywie. Kupiłem go już dawno temu za jakieś grosze, widać że wiele przeszedł – został nieudolnie pomalowany, najprawdopodobniej została wymieniona przednia osłona obiektywu – bo ma wydrapane wartości przysłony, migawka nie domyka się gdy aparat skierowany ku górze… Poza tym wszystko ok, przysłona działa, spust migawki bez naciągu, mieszek szczelny. Zapakowałem Ilford Delta 100, który jak się okazało jest popsutym negatywem z partii popsutych negatywów, ale do takich zdjęć nada się wyśmienicie.

Kadrowanie w tym aparacie to wyższa szkoła jazdy. Nie ma tutaj faktycznego obrazu przez obiektyw, ba, nie ma praktycznie żadnego obrazu. Patrzymy w lustro z blaszki zamocowane koło obiektywu, aby mniej więcej ustawić linię horyzontu… Jest tak małe, że można zapomnieć o fotografowanym obiekcie. Do tego format kwadratowy, aby była możliwość obrócenia przy kadrowaniu poziomym (domyślnym jest układ pionowy). Ostrość ustawia się oczywiście licząc metry oraz na podstawie wybranej wartości przysłony. Trzeba znać podstawy 🙂

Po wywołaniu okazało się, że na skraju kadrów gdzieś puszcza światło, gdzieś niedoświetla. Oczywiście można skadrować, ale wtedy pozbawimy się seksownych, poszarpanych ramek i przyjemnej winiety 🙂

_Delta100_003

_Delta100_006

_Delta100_007

_Delta100_004

Oczywiście plecak cyfrowy również w zestawie. Ten ostry kąt na kilku zdjęciach to „wyprostowany” 8mm Fisheye podłączony do 400D – co prawda trochę zniekształca brzegi, ale co tam, to nie zdjęcia na stock. I kilka fotek z 6D, niestety obiektyw badziewny, 28-105 USM – klasyczny spacerzoom bez większych osiągnięć. Ale w końcu to był spacer 🙂

_MG_4152

_MG_4157

IMG_2035

IMG_2015

IMG_1990

_MG_4159

_MG_4156

Ostatni projekt dla Wirtualnej Polski

Jutro kończę przygodę w WP po ośmiu latach pracy, niestety nie z własnej woli – został zlikwidowany dział graficzny w Gdańsku. Trochę smutno, bo po takim czasie można zżyć się z ludźmi i z systemem pracy… Ale jestem dobrej myśli, uznaję to za bodziec do rozwoju 🙂 Ostatnim dużym projektem dla firmy było przygotowanie zestawu zdjęć, które posłużyć miały jako wystrój wnętrz nowego biura. Nie takie zwykłe zdjęcia, bo ze względu na rozmiar i specyfikację druku, musiały mieć nawet kilkadziesiąt tysięcy pikseli na boku.

Oczywiście nie ma takiego sprzętu nawet w średnim formacie (najlepsza cyfrowa ścianka Leaf Aptus osiąga 80Mpix co daje 10,320 x 7,752 pixli), w związku z czym musiałem posłużyć się technologią, w jakiej wykonywane są gigapanoramy. Tutaj jedynym ograniczeniem jest ogniskowa – im większa, tym mniejsze fragmenty poszczególnych obrazów i tym samym większe zdjęcie da się uzyskać. Canon 5D MarkIII jakiego używałem, strzela klatki o rozdzielczości 22Mpix, a obiektywy dopasowywałem w zależności od fotografowanego obiektu i odległości od niego. Od rewelacyjnej Sigmy ART 50mm poprzez standardową „L’kę” 24-105mm, i Sigmę APO 70-300, aż do poprzedłużanych przez telekonwertery manualnych obiektywów 300mm.

Z pomocą przyszedł również program do składania ich w jedną całość i są. Kilkadziesiąt panoram i zdjęć o dużej rozdzielczości powstawało w mniejszych lub większych bólach, samo ich wykonanie to niezła udręka.

O ile z samych zdjęć jestem naprawdę zadowolony, to efekty końcowe są różne. Samo malowanie elementów na czerwony kojarzy mi się z latami ’90 i „wszędziewiszącą” pseudosztuką z malowaniem w podobny sposób londyńskich budek telefonicznych oraz piętrowych autobusów… Ale nie mi kłócić się z zamysłem projektanta, na to wpływu nie mam. Za to efekt finalny wiszący już na ścianie zwykle zależy od drukarni. I tak na gdańskim projekcie wyszło rewelacyjnie, o tyle to co wyszło z drukarni w Warszawie to litość i trwoga. Nie dość, że każdy bryt w innym odcieniu, to jeszcze część druku pod szkłem straciła pierwotny kolor i szczegóły. I jeszcze mieli wielki problem z przygotowaniem pliku do druku, bo plik za jasny na CMYK… ręce opadają. Trudno, na szczęście decydentom się podoba, a ja końcowym efektem chwalić nie muszę – wolę plikiem źródłowym 🙂

Najsmutniejsze w całej historii jest to, że muszę rozstać się z aparatem, obiektywami i statywem 🙁 Jeszcze smutniej będzie w sklepie na zakupach, żeby się w podobne zaopatrzyć :(((

A tu kilka wybranych prac i uwaga – pliki nie zawsze mają poprawną kompozycję, a to ze względu na to że są większe niż docelowe po kadrowaniu. Robiąc zdjęcia nie wiedziałem jaka będzie wielkość ściany i można z obrazu wybrać odpowiednią jego część. Nie zwracajcie uwagi na horyzonty na środku, centralnie umieszczone główne motywy i takie tam niby-błędy 😉

_Neptun_Sigma50

Uniwersytet

GdyniaBunkierSonnar180_2000

Dzwon

Powisle2

_GdańskPrzystańSonnar180

GdanskStadionSigma50_3000

_GdańskWesterplatteSigma50black

GdyniaLodkiSigma300_4000

BudkaMetro

Łódki

Mordownia

Most

PAN

Poniatowski1

gdansk_rafineria3000

Zuraw_Sonnar180S4000

Svema w Rodinalu

Jakiś czas temu przy większym teście sprzętu, odciąłem pozostałość kliszy w aparacie Pentax MG i tak sobie leżała dłuższy czas. Kilka razy zabrałem aparat na spacer, ale jakoś nie mogłem dopstrykać dziesięciu klatek, jakie zostały do zrobienia. W końcu straciłem rachubę ile zostało, bo wyzerowany licznik na wstępie pokazuje nic.

Parę dni temu wziąłem psy, aparat i poszedłem na mój ulubiony gruz. Po trzech zdjęciach poczułem, że film się skończył. No i dobra, czas na wołanie. Tutaj też zrobiłem eksperyment – wsadziłem kliszę średniego formatu i mała klatkę na drugiej szpuli na raz do koreksu. Mieści się na styk, nie da się nawet dokręcić pokrywki, ale trzyma i jest szczelna. Wywołanie z sukcesem, wszystko jak należy. Co prawda filmy zupełnie inne, bo średnioformatowy Ilford HP5+ wymaga innych czasów niż Svema – ale przeterminowana scena to już zupełnie coś innego.

Ostatecznie okazało się, że efekty pozytywne, kontrasty lepsze niż ta sama klisza wywoływana poprzednio w Caffenolu. No to akurat nie dziwne, Rodinal to kontrastowy materiał, a Caffenol stał godzinę bez mieszania. Dużo mniejsze zadymienie. Ale po obróbce, dopasowaniu poziomów i krzywych efekty bardzo zbliżone.

Na kliszy kilka błędów – pierwsze klatki nie były przewijane i wielokrotna ekspozycja nie nadająca się do niczego, kilka pustych, został ostatni gruz, kot i bunkier w morzu, zepchnięty z okolica klifu w Gdyni. Swoją drogą, został bardzo polubiony na profilu FB Traditional Film Photography.

_Svema_005

_Svema_007

_Svema_008

_Svema_009

Wejść tam, gdzie nie można

Niedawno pisałem o ciekawych aspektach pracy w pracy, o lepszych stronach etatu. I chociaż czasem trzeba poświęcić część weekendu, to i tak warto – dostać się tam, gdzie nie wszyscy mają prawo się znaleźć. W ramach kolejnych gigantycznych zdjęć, mogłem wejść na gdański stadion PGE Arena w dzień meczowy i robić zdjęcia tam, gdzie zwykły kibic zrobić ich nie może 🙂 Co więcej, miałem możliwość dotknięcia murawy, co prawda tylko tego skrawka za linią boczną, ale jednak to ta sama co pół metra dalej 😀

Niestety, ze względu na niesamowite wręcz obostrzenia dotyczące samego wejścia na stadion, jak i w publikacji zdjęć, nie mogę ich zaprezentować ani teraz, ani pewnie nigdy. Będą sobie leżeć i czekać zapewne jakieś kilkadziesiąt lat, może wtedy? A i tak były tylko cyfrowe 😉

Tylko to jedno z moją gębą na pierwszym planie, z miejsca gdzie można się dostać przy największych meczach. Normalnie te trybuny są zamknięte. Wykonane z korony stadionu powyżej „żylety”, dzięki uprzejmości Pana Lesława, który oprowadzał mnie po obiekcie i mówił co wolno, a czego nie, za co serdecznie dziękuję!

A jeszcze takie jedno z wnętrza – wiedzieliście, że w budynku stadionu znajduje się prawie 3 metrowy Neptun z klocków Lego?

_IMG_7448

Gigapanoramy

Mam wielką przyjemność uczestniczyć w pewnym projekcie, który polega na przygotowywaniu olbrzymich zdjęć na ściany. Produkt finalny ma być w skali 1:1 co oznacza, że plik musi mieć np 120tyś pikseli na dłuższym boku. Jak zrobić takie zdjęcie? Nie ma takich matryc w aparatach nawet średnioformatowych za dziesiątki tysięcy, a skanery nie zeskanują czegoś takiego nawet z wielkiego formatu (no, może). Poza tym, to panorama, a takiej obiektyw nie zawsze załapie. Oczywiście obecnie każdy posiadacz smartfona  ma możliwość robienia takich fotek w niskiej rozdzielczości, więc obecnie nikogo taka technologia nie dziwi.

Za to aby zrobić taką fotę profesjonalnie, trzeba zrobić nawet kilkadziesiąt małych obiektywem z dużą ogniskową i poskładać. Oczywiście ręcznie trwałoby to długo i możliwe, że byłoby nie do wykonania. Z pomocą przychodzą programy dedykowane do takich rozwiązań, są zarówno darmowe, jak i płatne. Na szczęście mam możliwość korzystać z jednego z najlepszych, AutoPanoGiga. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Efekty pracy czasem bywają zaskakujące, ale równie niesamowite. Zdjęcia tutaj zamieszczone mają po 80 tyś pikseli na dłuższym boku. Oczywiście odbija się to na wadze – 1,5Gb danych na dysku…

Tak więc od paru tygodni jeżdżę po Trójmieście i zwiedzam najciekawsze miejsca 🙂

__Neptun

Sopot

Kodak No.2 Folding Autographic Brownie
Kodak Verichrome VP120, zastana w aparacie, leżała tam od lat ’60.

40 sekund naświetlania, wywołana w ID-11 stock.