Posts in Category: Pirelli

Inspiracje Pirelli, odcinek IV

Sesja z końca czerwca (!), do której inspiarcją była Patricia Arquette z okładki kalendarza w roku 1998. Długo nie mogłem zabrać się za obróbkę, ponieważ zrobiliśmy kilka gaf podczas sesji i nie wiedziałem jak to ugryźć.
Ostatecznie popełniłem kilka zupełnie różnych klimatów z jednej sesji, a samo zdjęcie wzorcowe zostawiłem na koniec. Dlatego zdjęcia wyjątkowo zróżnicowane.

Negatyw w Mamiya RB67 - Kodak VPS z 1996, ale ta rolka trochę bardziej poturbowana przez ubiegający czas, stąd niedoświetlenie i pierwsze zdjęcia z dużo większym ziarnem i nikłym kontrastem. Jednak dało się wyciągnąć ile trzeba.

Dalej kombinowaliśmy cyfrowo w różnych wersjach, także z "tiltszifterem"

Zdjęcia, które uznałem za stracone w pierwszej chwili, udało się jednak uratować w mocniejszej postprodukcji, ale też zupełnie w innym klimacie:

I na koniec zdjęcie, które zainspirowało do sesji.

Udział wzięli:
Modelka: Olka
MUA: Izabela
Naciskał guziki i suwał suwakami: Bynio

Roma. Piękne imię, piękna modelka.

Kolejna inspiracja Pirelli, ale w złagodzonej formie. Rok 1974 i zdjęcia Hansa Feurera - jedną z modelek była Marana. Mocne kontrasty, ostre światła i intensywne kolory, jak na ówczesne czasy to było naprawdę mocne.
Jednak uroda Romy nie pasowała do wyzywających zdjęć z pierwowzoru, dlatego ujęcia są subtelniejsze, delikatniejsze. To też pierwsze kroki w modelingu, dlatego zrezygnowałem z ujęć, które mogłyby jednoznacznie zaszufladkować styl modelki i zrobiliśmy porterty "statyczne". Osobiście uważam takie za najtrudniejsze, ponieważ trudno jest zagrać tylko twarzą - jednak Roma sprawdziła się w tej roli doskonale.

Zdjęcia analogowe to przeterminowany Kodak EGP, jednak zaskakująco dobrze oddał barwę skóry. Nieco większe ziarno, ogólnie skany wyglądają bardzo, bardzo dobrze. Cyfrowo klasycznie, szkło Canona 85mm.

Poniżej zestaw kilku zdjęć cyfrowych na przewijaku. Miłego oglądania.

...i jedno "półanalogowe":

A na koniec nasza inspiracja, w wydaniu cyfrowym, analogowym i oryginalnym.

Pozowała: Roma
Malowała: Makijażystka Izabela Jurczak
Kliszę zakładał i guzik naciskał: Zbigniew Skupiński

Izabela Belluci

Kolejna sesja spod znaku inspiracji Pirelli. Tym razem lipiec 1997 roku, kiedy to Monica Belluci została sfotografowana przez Richarda Avedona. Oczywiście naszym zamiarem nie było powtórzenie ujęcia, chociaż wcielająca się w rolę Iza świetnie sobie z tym poradziła. Paradoksalnie z tego właśnie powodu tych kadrów tu nie umieszczam, aby uniknąć niepotrzebnych porównań. Za to są ciekawsze, według mnie, zdjęcia.

Zdjęcie znad nagłówka zostało zrobione aparatem dwuobietkywowym polskiej produkcji, Start 66 w drugiej wersji. Jak widać, ten mały i niedoceniany ówcześnie aparacik naprawdę daje radę. Dodam, że film to przeterminowany (a jakże) 20 lat Kodak VPS. Niestety, już więcej nie mam tego rewelacyjnego materiału. Szkoda, jest praktycznie niedostępny na rynku.

Ze zdjęciem pośrodku wiąże się zabawna historia. Iza ustawiła je sobie, jako profilowe na fejsiku – skadrowane w kwadrat. Jak to na portalach społecznościowych bywa, można się spodziewać mnogości komentarzy, tak się stało tez tym razem. Zdjęcie zostało uznane za przesadnie wyretuszowane, gdyż nie widać obojczyków i naturalnego zarysu szyi (?). No cóż, delikatny retusz jaki był, nie dotyczył akurat obojczyków i szyi. Kwestia ustawienia bardzo miękkiego światła pod kątem, który skutecznie wygładził wszelkie cienie. Do tego poza również wygładziła całą obręcz barkową. Jak widać na innych zdjęciach z innym ustawieniem światła, Iza jednak obojczyki (i naturalny zarys szyi) posiada 😀

_MG_1377_5x7m

_MG_1288_5x7_m

_MG_1299_2000x3000

A na deser zdjęcie z kalendarza Pirelli, które było podstawą do sesji.

monicabelluci

Modelka: Iza Bela
MUA: Makijażystka Izabela Jurczak

 

Projekt „Pirelli” – sesja z Amelią

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce pięknie wydany album ze zdjęciami kalendarza Pirelli, przekrój lat 1964-2004 (bez '75-'84?). Świetne zdjęcia, nie tak nachalne i epatujące nagością jak klasyczne produkcje wiszące na ścianach w warsztatach samochodowych, ale przemyślane, artystyczne wizje, które z powodzeniem mogą zostać uznane za dzieła sztuki. Zaświtała mi myśl, aby wykorzystać część zdjęć jako inspiracje i spróbować je odtworzyć w moim małym studiu, lub plenerze, czy też gdzie inspiracja powiedzie. Oczywiście zdjęcia w większości analogowo, a żeby wczuć się w klimat, także na przeterminowanych kliszach z tamtego okresu. W miarę możliwości wykorzystuję też światło żarowe albo zastane, no chyba że nie ma innego wyjścia to podłączam okablowanie do Mamiya i strzelam lampami. Kilka sesji już zrealizowanych, a jeszcze wiele w planach 🙂

Na pierwszy ogień poszła Amelia, znana już z sesji analogowej ze Svemą i analogowym "tiltshifterem". Jako inspiracja wybrana została sesja Briana Duffy z 1973 roku. Z założenia nie mam zamiaru powielać zdjęć, ale tylko inspirować się nimi, dlatego inaczej ustawione światła, modelka, ale motyw przewodni zostaje ten sam. Tym był gradient na ciele modelki, który przysporzył sporo problemów. Jak to zrobiliśmy, to już nasza tajemnica - powiem tylko że to nie cyfrowa postprodukcja, a prawdziwe malowanie 🙂

A to inspiracja, na podstawie której zrobiliśmy sesję.

Ale nie chodziło nam o odtwarzanie jednego zdjęcia. Tutaj zmiana tła na ciemne, oczywiście zdjęcie z kliszy. A jeszcze niżej z '50 Canona i Delty PRO

No i nieco cyfry. Powtórzone zdjęcie główne, oraz nieco czerni i bieli.

Zdjęcia wykonane za pomocą średnioformatowca Mamiya RB67 z kliszą rocznik '96 Kodak Gold Pro, do tego przez przypadek małoobrazkowy Canon AE-1 z nowożytną kliszą Ilford Delta Pro, a cyfrowo Canon 6D z 70-200L f4.
Malowała jak zawsze niezawodna Makijażystka Izabela Jurczak, a modelowała przesympatyczna Amelia