DIY: Obiektyw UltraMacro Zoom

Czasem przewijają się przez internety zdjęcia robaczków, oczów muchy, albo żądła pszczoły w gigantycznych powiększeniach. Jak są robione? Zwykle obiektywami za ciężkie pieniądze, albo za pomocą pierścieni makro, oddalających soczewkę od matrycy, można też użyć pierścienia odwracającego obiektyw. To pierwsze rozwiązanie proste, ale drogie, drugie – tańsze, za to ciemne i nie dające takich rezultatów, a trzecie jest skomplikowane w ustawieniu i nie mamy kontroli nad przysłoną.

Co zrobić, żeby nie wydawać tysięcy na obiektyw, który wykorzystamy raz na 100lat? Z pomocą przyjdzie kitowy obiektyw Canon 18-55, kilka narzędzi z Lidla i 2-3 godzinki wolnego czasu. Będzie to modyfikacja związana z ostatnią opcją – odwrócenia obiektywu, ale z przeniesieniem elektroniki. Da to możliwość podłączenia obiektywu jak każdego innego, mamy działający zoom i ostrość oraz kontrolę przysłony. Jakiś czas temu zrobiłem sobie taki montaż, przy okazji robiąc parę fotek.

Co nam będzie potrzebne?

  1. Kitowy obiektyw Canon 18-55, możemy znaleźć niepotrzebny albo kupić np z uszkodzonym AF
  2. Kawałek taśmy ATA albo innej 7-żyłowej
  3. Klej do plastiku twardego
  4. Lutownica
  5. Papier ścierny drobny albo precyzyjna szlifiereczka
  6. Kilka podstawowych narzędzi jak nożyczki, śrubokręty, kombinerki
  7. Zdolności manualne & browarek

DSCN5717

Zaczynamy. Wybaczcie podłej jakości zdjęcia, robione idiotkamerką przy żarowym świetle…

Najpierw wybebeszamy nasz obiektyw. Odkręcamy śruby mocowania bagnetu ze szczytu oraz z boku, przy złączach elektroniki. Części połączone są taśmami przewodowymi, uważajcie żeby nie wyrwać z płytki – mają złącza, które delikatnie wyjmujemy. 2014-04-07-08.34 DSCN5724 DSCN5726

Następnie musimy wyseparować złącze elektroniki. Ja po prostu odciąłem przewody, są już niepotrzebne i dopiero potem oczyściłem punkty lutownicze odsysaczem. Aby nie uszkodzić mechanizmu, warto zabezpieczyć wnętrze obiektywu pod płytką drukowaną kawałkiem tektury.DSCN5730

Na szerokość taśmy z przewodów szlifujemy rant obiektywu, w który wkleimy wiązkę. Jest to konieczne, żeby nie wywierała siły na luty podczas szukania ostrości przy obracaniu tubusa. Taśmę lutujemy do oczyszczonych punktów na płytce drukowanej w obiektywie. I mamy załatwiony montaż z tej strony obiektywu.
DSCN5734
DSCN5732
Teraz będzie trochę trudniej. Najpierw przygotujemy sobie brakującą część korpusu. Do tego celu posłuży zaślepka obiektywu od strony bagnetu, w której wycinamy otwór akurat po wewnętrznym rancie. Szlifujemy na cacy. Robimy też miejsce na taśmę, podobnie jak z naszego obecnego „przodu” obiektywu.

DSCN5748

DSCN5738

Element, który przeklejamy na drugą stronę obiektywu, tą z wyjściem elektroniki, szlifujemy na płasko – te takie wypustki pod otworami. Wystarczy kilka razy machnąć po drobnoziarnistym papierze ściernym na stole. Przyda się powietrze sprężone, aby przeczyścić nasze szlify – lepiej żeby pozostałości nie dostały się pomiędzy soczewki.
DSCN5740Lutujemy przewód do wyjścia elektroniki na bagnet. Pamiętajcie o obróceniu przewodu! Montujemy polutowaną końcówkę w bagnecie i skręcamy małymi śrubeczkami. Podłączamy do aparatu, żeby sprawdzić czy korpus „widzi” naszą pracę.
DSCN5744
DSCN5750

Jeśli wszystko jest ok, lepimy na stałe. Do bagnetu przyklejamy wcześniej przygotowaną zaślepkę obiektywu, trzymając się złotej zasady „tam klej najlepiej trzyma, gdzie kleja ni ma”.
DSCN5751
Ściskamy i zostawiamy do wyschnięcia, czas schnięcia oczywiście w zależności od parametrów kleju.
DSCN5752
Pozostaje nam już tylko przykleić część dyndającą na taśmie do reszty korpusu obiektywu.
IMG_2976
Przednią część z elektroniką na wierzchu możemy zabezpieczyć tak, aby wyglądała bardziej estetycznie, ja użyłem do tego nieużywanego pierścienia od lampy makro, wpuszczając więcej kleju w wyprowadzenie taśmy.
IMG_2958
No i oto on. Nasz obiektyw o gigantycznej skali odwzorowania, za kilkadziesiąt złotych. Dołączona lampa pierścieniowa, ale zamiast niej z powodzeniem wystarczy nawet latarka led.
2014-04-07-08.34
Dlaczego więc producenci nie mają tanich obiektywów makro w ofercie, skoro wystarczy przełożyć elektronikę „na drugą” stronę? Niestety, takie rozwiązanie nie jest pozbawione wad. Przede wszystkim, soczewka musi być dość blisko fotografowanego obiektu. Muszki, ważki i robaczki uciekną. Po za tym, skala odwzorowania jest tak duża, że zwykle nie są nam potrzebne aż takie zbliżenia. Sądzę, że popyt byłby niewielki. Do tego taka konstrukcja jest dość ciemna. Pakiet wad i zalet w pigułce:

Zalety:

  • koszt wykonania
  • olbrzymia skala odwzorowania
  • działający zoom
  • jak dobrze przycelujemy to i AF zadziała
  • działająca przysłona i elektronika
  • wbrew pozorom świetne efekty

Wady:

  • podwójny tubus – kręcimy jednocześnie zoomem i regulacją ostrości, albo wspomagamy się drugą ręką – dochodzi statyw
  • dość ciemne szkło, niezbędne dodatkowe światło
  • mała głębia ostrości
  • konieczność małej odległości od fotografowanego obiektu
  • no i psujemy obiektyw kitowy 🙂

jak

Comments are Disabled