DIY: P-Six upgrade

Częstą przypadłością poniekąd świetnego Pentacona Six jest uszkodzenie licznika klatek i naciągu filmu. Prędzej czy później każdy użytkownik tego aparatu się z tym spotka, no chyba że ma wyjątkowe szczęście, ewentualnie jego model jest obiektem wystawowym. Jedyną możliwością naprawy sprzętu jest wymiana uszkodzonych elementów, niestety im dalej od zaprzestania, tym gorzej z dostępnością części. O ile samo liczenie klatek jeszcze można da się przeżyć, to nakładanie klatek dyskwalifikuje aparat do dalszego użytkowania.

Naprawić innym sposobem praktycznie się nie da, ponieważ w pierwszej przypadłości wycierają się wypustki obręczy po naciągiem, w drugim psuje się sprzęgiełko odpowiedzialne za „dobieranie” filmu przy coraz mniejszej średnicy rolki w trakcie wykonywania kolejnych zdjęć. Tylko wymiana. Koszt – 200-300 zł w zależności od zakładu, których też jest coraz mniej. W Gdańsku nie udało mi się znaleźć żadnego, chociaż jeszcze do niedawna działały dwa… „Po znajomości” zakład w Gdyni za 150zł mógłby przeprowadzić dla mnie taką naprawę. No dobrze, ale wydawać 150zł na naprawę sprzętu, za który zapłaciłem połowę tego, po za tym nie jest to moje narzędzie pracy, ani podstawowy aparat jakim robię zdjęcie. Do tego skończył ’40 lat, całkiem możliwe że zaraz znowu coś się sypnie – nie chcę inwestować, skoro mogę wydać te pieniądze na cały karton analogów.

Na szczęście obydwie te przypadłości można wyeliminować za jedną przeróbką. Estetom i kolekcjonerom sprzętu „w stanie idealnym”, proponuję odpuścić dalszą lekturę.

Upgrade polega na przewierceniu się przez pokrywę i docisk filmu, aby zrobić okienko do podglądu przewijanych klatek. To klasyczne rozwiązanie dla aparatów z ręcznym przesuwem klatek. Na filmie są oznaczenia, w związku z tym nie dość, że przesuwamy film na odpowiednie miejsce, to od razu widzimy którą klatkę naświetlamy. Aby dosunąć film przy uszkodzeniu naciągu, musimy wajchą zrobić pełen obrót, a następnie nie odpuszczając całkiem, przesunąć jeszcze kawałek aż w okienku pokaże się odpowiednia cyferka. Następnie puszczamy wajchę. To wszystko.

Do modernizacji sprzętu potrzebne nam będzie:

  • Pentacon Six z uszkodzonym licznikiem klatek i naciągiem filmu
  • czerwony kawałek transparentnego plastiku (wyciągnąłem z popsutego aparatu Druh)
  • odrobina kleju „do wszystkiego”
  • szlifierka precyzyjna
  • wiertarka
  • imadło albo inne trzymadełko
  • papier z zużytego filmu, a najlepiej dwa
  • browarek jak najbardziej wskazany, ale nie niezbędny

Zaczynamy. Zdejmujemy obiektyw, zakręcamy zaślepkę, otwieramy klapkę i zakładamy „fejkowy” film – założyłem dwa papiery, jeden pod drugim, aby rolka miała grubość jak z filmem.

965A0126

Zdejmujemy docisk filmu – wystarczy podnieść z pokrywy, elementy są na tyle sprężynujące, ale zachowajcie ostrożność. Ponieważ P-Six ma format 6×6, a oznaczenia klatek na filmie są na środku, otwór musimy zrobić dokładnie na środku. I bardzo dobrze, nie dość że jest to wizualnie estetyczne, to jeszcze technicznie wykonalne. Naznaczamy więc środek blaszki i wiercimy. Materiał jest bardzo twardy, najpierw wywierciłem mały otwór narzędziem szlifierskim (wiertło na szlifierce nie dało rady).

965A0130

Następnie rozwiercamy otwór do odpowiedniego rozmiaru (uznałem że wiertło 8 będzie odpowiednim) i szlifujemy na gładko. Musiałem rozwiercać na dwa razy, najpier 6, potem 8. Pamiętajcie, że po tej blaszce ślizga się film, jego powierzchnia musi być pozbawiona wszelkich powiertłowych parchów.

965A0132

Następnie zabieramy się za klapę. Nie demontowałem jej, założyłem otwarty brzeg do imadła i postawiłem otwarte body tak, że powierzchnia klapy była równoległa do podłoża. Wbrew pozorom, klapa jest gruba i bardzo twarda, nie obyło się bez wstępnego rozwiercenia. Do tego, trzeba uważać aby nie pogiąć całości, dlatego silny nacisk nie jest wskazany. Po dłuższej walce mamy śliczną dziurkę, którą oczywiście szlifujemy na gładko.

965A0134

Otwór trzeba w jakiś sposób zabezpieczyć, aby nie zrywać okładziny, no i żeby całość estetycznie wyglądała. Ja użyłem kawałka metalu, jaki stosuje się przy paskach do spodni. Niestety nie miałem takiego nowego, więc zreanimowałem używany. Musiałem mu odrobinę pomóc kombinerkami, aby tuleja z rantem zmieściła się przez otwór, a następnie z drugiej strony rozgiąć. Na koniec użyłem ścisku stolarskiego do ściśnięcia całości.

965A0137

965A0139

Zakładamy tymczasowo docisk filmu i patrzymy, czy trafiliśmy osią obydwa otwory. Jeśli to konieczne robimy dodatkowe szlify i sprawdzamy naciąg, czy całość działa.

965A0140

Otwieramy, zdejmujemy docisk i wklejamy czerwone okienko. Ścisk pomógł docisnąć, klej trzyma.

965A0143

Pozostaje nam dokładnie wyczyścić wnętrze, oczywiście na każdym etapie pracy należy wydmuchiwać opiłki metalu pozostałe po wierceniu i szlifowaniu. Nie chcemy, aby dostały się pomiędzy klatki filmu na rolce w trakcie użytkowania. Sprężone powietrze świetnie się do tego nadaje. Zakładamy docisk i sprawdzamy czy wszystko jest ok. Dodatkowo elemnty po szlifowaniu pomalowałem czarnym pisakiem permanentnym, lepiej ograniczać możliwości refleksów światła.

965A0144

Cieszymy się sprzętem przez kolejne xx_lat, bez pustych końcówek , albo straconych zdjęć na końcu kliszy, a przede wszystkim formatem 6×6, bez konieczności ścinania boków po nałożeniu klatek.

Istnieje też możliwość rozłączenia naciągu migawki od naciągu filmu, za pomocą pokrętła od dołu aparatu. Rozwiązanie wygodniejsze, daje też możliwość wielokrotnej ekspozycji. Wiąże się to jednak z rozebraniem sprzętu od strony mechanizmu naciągu, pozostaje też wtedy ryzyko podwójnego naświetlenia tej samej klatki. Coś za coś.

Powodzenia!

Comments are Disabled