Dzieci Braille’a

Dzisiaj nieco mocniejszy temat. Jest to sesja zdjęciowa zorganizowana dla wychowanków Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 1 dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej i Niewidomej im. L. Braille`a w Bydgoszczy. Dzieciaki poznałem dwa lata temu dzięki Ani Krogulskiej, która zaproponowała wspólne zorganizowanie imprezy DogTrekkingowej dla niewidomych dzieciaków. Ja zawsze chętny na tego typu charytatywne akcje, tym bardziej, że miały tam jeszcze uczestniczyć psy ze schroniska, a jak już pewnie wszystkim wiadomo - jestem zaawansowanych psiarzem 🙂

Byłem pod wielkim wrażeniem dzieciaków, wtedy też zrodził się w głowie pomysł na zdjęcia. Chciałem pokazać szerszemu gronu odbiorców, że żyjąc w zdrowiu i materialnym komforcie często zapominamy o niedoskonałościach świata. Czasem warto się zastanowić, czy naprawdę wielkim problemem jest rysa na samochodzie zrobiona kluczem przez zazdrosnego sąsiada, czy też zbyt proste/kręcone/czarne/lub blond włosy na naszej głowie... Jestem przekonany, że dla wielu pierwsze spotkanie z niewidomymi dzieciakami to kubeł zimnej wody, który długo nie wysycha. Bo jeśli dzieci, które są niewidome od urodzenia, albo wzrok straciły, często pokrzywdzone jeszcze inną ułomnością i doświadczeniami życiowymi, są w stanie śmiać się i pogodzić się ze światem, to wszelkie nasze "problemy" zakrawają na kpinę.

Po dwóch latach od mojego pierwszego spotkania udało się zorganizować większe wydarzenie, imprezę dogtrekkingową specjalnie dla dzieci z ośrodka, wraz z sesją zdjęciową oraz wystawę prac z całości. Wystawę od dzisiaj w pełnej krasie możecie oglądać w Urzędzie Marszałkowskim województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu, zatytułowaną "Portrety Braille'a. Aktywni bez barier". Zdjęcia w wielkoformatowych odbitkach prezentują się niesamowicie.

Zdjęcia czarno białe w formacie 30x40cm zostały wykonane za pomocą średniego formatu - oczywiście Mamiya RB67 z filmem Kodak T-Max100. Jedno zdjęcie w kolorze na Kodak Portra 160 oraz formaty 20x30 i 15x21 również z cyfrowego aparatu - ale tych nie publikuję.

Za studio posłużyła zaciemniony pokój zabaw w internacie ośrodka, a za żródło światła dwie lampy, jedna z beautydishem, druga ze strumiennicą. Czasem używałem tylko tej pierwszej, gdyż fotocela drugiej lampy nie zawsze była w stanie złapać skupione światło z beautydisha - a połączenie analogowe nie pozwalało mi na użycie wyzwalaczy. Przy każdym zdjęciu starałem się jednak modyfikować ustawienie, aby uzyskać większą różnorodność.

Wielkie podziękowania dla wszystkich osób, które wsparły inicjatywę i dzięki którym udało się zorganizować wystawę. Szczególne podziękowania dla pań, które do późnego wieczora instalowały 84 zdjęcia w 35 antyramach 🙂

Zdjęcia z samej imprezy możecie obejrzeń na PanHuskowym profilu fejsbukowym, a relację z imprezy na PanHuskowym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *