Jak popsuć sobie dzień

Wystarczy, że w trakcie wywoływania filmu nie ma się już utrwalacza… Jakaś resztka w butelce, do tego zaschnięta i z kawałkami czegoś osadu z butelki. Żeby to jeszcze jednego filmu, ale nie, zachciało mi się wywołać wszystkie na raz. Do jednego koreksu załadowałem dwa filmy średnioformatowe ORWO NP20, bardzo już rzadkie i praktycznie nie do zdobycia, i dość drogi materiał Rollei Retro 80S. Wszystko z jednej sesji z dwiema paniami, uwiecznione Mamiyą i kosztujące mnie sporo biegania po drabinie.

Najgorsze to, że dało się to zrobić lepiej – gdybym cały czas mieszał utrwalaczem, nie byłoby zapewne problemu. A tak musiał wytrącić się osad mniej więcej w połowie drugiej szpuli i dwa negatywy, które w tym miejscu były nawinięte trafił szlak. Ewentualnie mogę to uznać za efekt specjalny 🙂

Niemniej jednak widać, że Rollei będzie moim kolejnym ulubionym negatywem do konkretnego rodzaju zdjęć portretowych. Faktycznie „retro”, zdjęcia wyglądają jak te z lat ’30 robione paniom w Hollywood 🙂

Drugi popsuty negatyw ORWO również zaskoczył. Ta dobrze wyglądająca połówka kliszy zupełnie inaczej niż wcześniejsze wywoływania z tej samej paczki. Rodinal 1+50 na 14 minut idealnie się nadaje, małe ziarno, całkiem dobry kontrast, coś jak Foma albo GP3.

Jak wiele zależy od wywoływacza… A tutaj reszta popsutych zdjęć. Jednak mogą się podobać 🙂

MODEL: Agata
MUA & HAIR: Izabela Jurczak

_ORWO_006

_ORWO_009

_ORWO_001

PS. Można jeszcze złamać klamkę w samochodzie i nie móc się do niego dostać, potłuc lampę studyjną, przepalić halogen modelujący, wyczerpać baterie w wyzwalaczach podczas sesji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *