Kiev 88 – sowiecki Hasselblad

Fotografia analogowa staję się modna... Niestety. Widać to po szalejących w internetach cenach starego sprzętu. Puszki i słoiki, które kilka lat temu można było kupić za równowartość dobrego obiadu w restauracji, osiągają tak absurdalne ceny, że śmiać się chce. Nie inaczej jest z bohaterem dzisiejszego wpisu. Kwoty za jaki wystawiany jest na aukcjach czasem przekraczają 2tyś złotych - no cóż, powodzenia w sprzedaży. Oczywiście, można znaleźć dużo taniej, szczególnie modele nie sprawdzone, "ze strychu" itp. Parę miesięcy temu udało mi się znaleźć dwa ciekawe zestawy, wybrakowane, ale udało złożyć się jeden cały kompletny, do tego drugi również działający. Do tego torba, filtry i wężyk spustowy - za bardzo niewiele złotówek, ale obarczonych ryzykiem... Kto szuka, ten znajdzie. _31A0078 Aparat to sowiecka podróbka Hasselblada, szweckiego arcydzieła uznawanego za jeden z najlepszych aparatów średnioformatowych w historii fotografii. Kiedy wyszedł na rynek, kosztował równowartość pięciu pensji robotnika i kierowany był do profesjonalistów. Oczywiście jak to z ruskimi podróbkami bywa, różnie bywa z jakością. Opinię mają raczej awaryjnych ze względu na skomplikowaną budowę, szkła zostały przeniesione z innych podróbek tych mocowanych w Kievach 60 na bazie Pentacona... Niestety tym raczej daleko do zakładanych w Hasselach. Metalowa migawka (!) bardzo podatna na uszczerbek na zdrowiu, problemy z czasami, kasety z działającym licznikiem klatek to rzadkość... _31A0066 Niemniej jednak osobiście uważam że to i tak całkiem niezła konstrukcja. Bardzo zwarta, kompaktowa budowa cieszy oko, jeśli lubimy celować na matówce, a jak założymy gigantyczny światłomierz TTL, całość robi wrażenie ruskiego czołgu. Intuicyjna i idiotoodporna modułowa konstrukcja z zabezpieczeniem podwójnych klatek, podglądem numeru przez wizjer w kasecie, jednym pokrętłem naciągu klatki i migawki. Jeśli trafi się na model z działającymi czasami i domykającą migawką, potrafi przynieść sporo radochy w kwadratowym formacie. Jest tylko jedno ale, niestety ma własne mocowanie obiektywu, co wyklucza zakładanie obiektywów Carla Zeissa. Szkoda. Co prawda niby istnieją przejściówki, ale nigdzie takich nie znalazłem. A zdjęcia? Robi, na razie na ORWO NP20 przeterminowanym w 1991 roku. Studyjne portretówki z grubym ziarnem, zadymieniem i skromnym rozstrzałem poziomów - ale w aberracjach to bardziej zaleta, niż wada 🙂 Te znajdziecie w kolejnych wpisach. _31A0071 Jeden na sprzedaż, body z obiektywem i kasetą, bez matówki, kominka i pryzmatu -> ktoś zainteresowany? Działa i robi zdjęcia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *