Lubitel 166

Kolejny TLR w mojej kolekcji. TLR, czyli Twin Lens Reflex (Camera), co po polskiemu oznacza lustrzankę dwuobiektywową. A co to jest? Na pewno wszyscy wiecie, ale przypomnę 😉 Pierwszy obiektyw, górny, jest sprzężony z lustrem i służy do wyświetlania obrazu na matówce. Jest pozbawiony przysłony i migawki. Drugi, zaraz pod nim, zwykle taki sam, ale już wyposażony w migawkę i przysłonę, służy do uwiecznienia kadru na materiale światłoczułym. Takie rozdzielenie układów miało na celu przedłużenie żywotności aparatu, idąc tropem „im mniej elementów ruchomych, tym lepiej”. Niby racja. 

Niemniej jednak aparaty TLR na przestrzeni swojej historii również różniły się między sobą zasadą ostrzenia. W początkowej fazie cały układ obiektywów znajdował się na osobnym elemencie, połączonym z obudową miechem – ostrość regulowało się wysuwając bądź chowając miech. Tak jest np. w polskim Starcie. Konstrukcja Lubitela jest nowszą, unowocześnioną wersją. Obiektywy umieszczone są nieruchomo w obudowie, a ostrość regulujemy pierścieniem ostrości jak w klasycznych obiektywach SLR. Są ze sobą sprzężone, więc nie ma też różnicy którym kręcimy. Reszta – czyli migawka i przysłona tak jak we wszystkich obiektywach z centralną migawką – całość regulacji w obrębie obwodu obiektywu.

Niestety czasy powstania tego sprzętu to już czasy marketingu. A kiedy ten dostaje za dużo do powiedzenia, to konstrukcjom wszelakim daleko od założeń inżynierskich. Całość wykonana z siemięrżnego bakelitu, albo jakiejś podobnej mieszanki, zamiast zamków przy klapce jest zatrzask „na ugięcie”, podobnie jak przy kominku. Matówka pokrywa zaledwie 80% kadru, do tego paralaksa nie zawsze pomaga… Ostrzenie na samej matówce dość trudne, obraz na centralnym kółku poprzez rozjaśnienie, a wysuwana lupka to też zwykle loteria. Na większej dziurze (od 3.5) nie zawsze uda się trafić w obiekt. Za to jasność matówki powala. Szczerze mówiąc, nie widziałem w żadnym innym aparacie, nie tylko TLR, czegoś podobnego. Obraz wydaje się być wręcz podświetlony, tu trzeba przyznać że rosyjscy inżynierowie dali radę.

Mój model, 166B, przyjechał w pudle popsutych aparatów i właśnie dla niego ten karton się u mnie znalazł. Jest w świetnym stanie, wygląda jak z półki sklepowej, więc co z nim nie tak? Wstępne oględziny odkryły brak jednego z istotnych elementów – wysuwanego zatrzasku trzymającego rolkę odbiorczą. To poważny problem, ale szybko został wyeliminowany wkrętem do płyt gipsowych, tylko rolka musi mieć dziurkę przez środek 🙂 Rozwiązanie tymczasowe, ale coś mi się mocno wydaje że już tak zostanie. Druga usterka nieco poważniejsza, okazało się że migawka przycina się na najkrótszych czasach 1/15 i 1/30. Tutaj pomogło smarowanie i rozruszanie mechanizmu. Jedna naprawa pokryła koszt całego kartonu z 17 aparatami, za który dałem 66zł. Lubitel krąży po aukcjach w okolicach stówy i więcej.

I proszę bardzo, po dwóch próbnych negatywach można ocenić efekty. Szału nie ma, ale jak już się trafi ostrością to jest całkiem dobrze. Pierwszy, kolorowy negatyw to przeterminowany 15 lat Fuji Superia. To tani film, kiepski nawet jak jest świeży, dlatego nie ma się co sugerować… A przeterminowany Fuji zachowuje się nie najlepiej w ogóle. Do tego pora późna i czasy nie wyrabiały. Drugi, czarno biały to ostatni już Shanghai GP3 z lodówki, wołany w stocku ID11 w dziwnej konfiguracji – połowa użytego  5 krotnie z dolewką świeżego, ale już przeterminowanego 🙂

_FujiSuperia100_002 _FujiSuperia100_004_FujiSuperia100_008

_FujiSuperia100_012

_GP3_003 _GP3_004

_GP3_007

_GP3_009

_GP3_008

_GP3_011

_GP3_012

Comments are Disabled