Posts Tagged: C-41

Aberracyjna zagadka – ORWO NC21

Od dłuższego czasu zalegał w lodówce film średnioformatowy ORWO NC21, kupiony w jakimś zestawie filmów. Właśnie miałem go zakładać do P-Sixa a tu literki, że już naświetlony materiał. Oho, ciekawe. Niestety, z wywołaniem problem, chemia do negatywów sprzed 20-30 lat jest niedostępna, a nowożytna bardzo droga, do tego i tak nie mam. Można sobie jeszcze zrobić, ale akurat nie bardzo mam czas na zabawy w chemika. ALE. Wszystkie wywoływacze są oparte na podobnej zasadzie działania, chemia jest zbliżona, różnią się niuansami. Wywoływacze w procesie kolorowym oparte kiedyś były na procesach niskotemperaturowych, czyli 18-24°. Może więc zadziała C-41 w takiej temperaturze? Wziąłem więc roztwory w "temperaturze pokojowej" ok 21°C, wywołanie przez jakieś 5 minut i... Cokolwiek na kliszy zostało naświetlone, szansa na uzyskanie obrazka była raczej niewielka, wszak wszystko wskazywało na to, że zdjęcia zostały wykonane kilkadziesiąt lat temu. Jednak coś się pokazało. Po zeskanowaniu, odwróceniu kolorów (???), ogarnięciu poziomów i gradingu (w miarę możliwości) mamy coś. Trzy skocznie, postać ubraną jak w latach 70/80 i panoramę miejscowości. I teraz uwaga:

Kto odpowie na zagadkę co to jest, gdzie i w jakich latach mogło zostać wykonane zdjęcie,
ma zapewnioną sesję w aberracyjnej pracowni analogowej 🙂
Zapraszam do zabawy!

Jeszcze takie info - zdjęcia mogą być odbite lustrzanie - niestety nie mam żadnych podpowiedzi na prawidłowe skanowanie filmu, więc istnieje taka szansa. I druga podpowiedź, film jest produkcji niemieckiej - a trzech skoczni w PL chyba nie ma. A może uda odnaleźć się osobę, która jest autorem tych fotografii?

Inspiracje Pirelli, odcinek IV

Sesja z końca czerwca (!), do której inspiarcją była Patricia Arquette z okładki kalendarza w roku 1998. Długo nie mogłem zabrać się za obróbkę, ponieważ zrobiliśmy kilka gaf podczas sesji i nie wiedziałem jak to ugryźć.
Ostatecznie popełniłem kilka zupełnie różnych klimatów z jednej sesji, a samo zdjęcie wzorcowe zostawiłem na koniec. Dlatego zdjęcia wyjątkowo zróżnicowane.

Negatyw w Mamiya RB67 - Kodak VPS z 1996, ale ta rolka trochę bardziej poturbowana przez ubiegający czas, stąd niedoświetlenie i pierwsze zdjęcia z dużo większym ziarnem i nikłym kontrastem. Jednak dało się wyciągnąć ile trzeba.

Dalej kombinowaliśmy cyfrowo w różnych wersjach, także z "tiltszifterem"

Zdjęcia, które uznałem za stracone w pierwszej chwili, udało się jednak uratować w mocniejszej postprodukcji, ale też zupełnie w innym klimacie:

I na koniec zdjęcie, które zainspirowało do sesji.

Udział wzięli:
Modelka: Olka
MUA: Izabela
Naciskał guziki i suwał suwakami: Bynio

Globica w kolorze

Wreszcie udało mi się zrobić wielkoformatowe zdjęcie w kolorze. Negatywy Kodak Portra 160NC od dłuższego czasu leżały w lodówce, ale problemy techniczne nie pozwalały na zapakowanie do kaset. Okazało się, że wszystkie wkładki i redukcje jakie mam są formatu 10x15cm, a film to 4x5", czyli zabrakło pół milimetra. Ale wpadłem na pomysł, że po prostu przykleić delikatnie szytkę do drewnianej redukcji z kasety Globiki. Trochę po omacku, ale jest. Działa. 

Dalej już tylko trudniej 🙂 Najpierw trochę popsułem naświetlenie, miałem miech wysunięty wg parametrów wcześniej robionego zdjęcia na negatywie ORWO. Mniej więcej, bo tu wszystko robione "na oko", migawka jest wyzwalana ręcznie bez ustawiania czasu, więc czas jej otwarcia mierzę uchem. Czas naświetlania trzeba zgrać z odpowiednim wysunięciem miecha aparatu - zakres od kilku do kilkudziesięciu centymetrów, a standard zależy od użytego obiektywu. Do tego dochodzą jeszcze zastosowane pochyły i przesunięcia, ogólnie sporo zmiennych. Negatywy przeterminowane w 2005 roku miały czułość ISO160, chciałem naświetlać na ok 100. Wyszło im pewnie z 50.

Kolejna rzecz, to wywołanie. Negatywy musiały zostać w kasecie do momentu, aż znajdą się w ciemni. Przez kawałki dwustronnej taśmy nie chciałem ich przekładać po ciemku do pudełka, żeby się nie skleiły. Niestety nie dysponuję wkładką umożliwiającą wywołanie w koreksie (kosztuje niemal 300zł, kawałek plastiku :/ ) więc pozostało wołanie w kuwetach. Jest o tyle problematyczne, że: jest ciemno w całym procesie wywoływania, negatywy łatwo porysować, gdyż emulsja podczas kąpieli jest bardzo delikatna, no i jeszcze nie miałem gumowych rękawiczek, więc na żywca paluchami po wywoływaczu i utrwalaczu. A dodam jeszcze, że chemia swoją 6-tygodniową trwałość straciła jakieś 4 miesiące temu 🙂 Ale nadal stoi w butelkach, więc czemu nie spróbować. Jak widać, okłamują nas. Negatywy wywoływałem nieco dłużej, ok 4:30. Reasumując lekko prześwietliłem, ale nie na tyle, aby nie dało się go uratować.

Kolejny problem, to skanowanie. Nie mam wielkoformatowego skanera, muszę sobie radzić średnioformatowym. Jedyna sensowna opcja to dwukrotnie zeskanowany negatyw i złożenie części w PS. Tutaj dochodzi kolejna przeszkoda, ponieważ korzystam z epsonowskiego oprogramowania, a to nie najlepszy produkt, nie ma chociażby możliwości "czystego" skanu w gamma 1.0. Tak więc nawet po wyłączeniu korekty kolorystycznej, na dwóch połówkach negatywu zawsze będzie jakaś różnica. Zwykle jednak da się ją wyprostować, w końcu od 20 lat zajmuję się grafiką 🙂

Tak jak się spodziewałem, czyste skany lekko prześwietlenie i o małym kontraście. Na szczęście zrównanie poziomów wykazało, że nie ma prześwietleń poza skalę, a kontrast po korekcji wcale nie był taki zły. Połączenie dwóch obrazów z delikatną korektą jasności i poziomu składowej zielonej i to wszystko.

Sporo pracy, jak na jedno zdjęcie. Ale warto, uwierzcie mi. Nie tylko sama satysfakcja z tak otrzymanego obrazu, ale sami widzicie na zdjęciu tytułowym - zupełnie inna jakość niż foty cyfrowe.

Na koniec jeszcze schemat oświetlenia, o które pytało kilka osób z FB. Główne światło to (1) DIY ringlight z dwunastoma żarówkami o łącznej mocy ok 2kW; do tego szeroki strumień z (2) reflektora 1kW z prawej strony modelki, ustawiony lekko z tyłu mniej więcej na wysokości czubka głowy; (3) reflektor 1kW spotlight pod sufitem do podświetlenia włosów z lewej strony (tutaj trochę bardziej z tyłu); oraz jeszcze (4) reflektor 1kW szerszy strumień zwężony wrotami na białe tło.

Modelka: Sylwia
MUA: Izabela
Skill levelował: Bynio

Niezwykłe połączenie

Tym razem sesja w oldschool'owym klimacie. Światło żarowe z reflektorów scenicznych, ring z żarówek, Leica i średnioformatowy Kiev z połowy ubiegłego wieku. Do tego klisze, które nawet nie wiem skąd się wzięły. Jedna z nich to absolutny unikat, niewiele informacji na jej temat można znaleźć w sieci - Scotch Chrome o czułości ISO 640, przeznaczoną do światła 3200K i procesu E6. Na tą informację trafiłem dopiero jak załadowałem do aparatu - byłem pewien że to czarno biały materiał. W średniaku wylądował Fuji NPH, siedział w aparacie tak długo, że zapomniałem jakiej czułości jest to film. Strzeliłem że 400 i trafiłem 🙂

Na efekty trzeba chwilę było poczekać bo okazało się, że Tetenal przestał sprzedawać małe zestawy chemii do wywoływania, są tylko na 2,5 litra 🙁 oczywiście 2x drożej. Warto było czekać, efekty są niesamowite, szczególnie z Leiki. Ten przeterminowany materiał zrobił taki klimat, że szczęka opada. Nie mam pojęcia skąd wzięły się prześwietlenia od perforacji, ale wygląda to genialnie. Nawet nie robiłem korekty kolorów przy skanowaniu, pozwoliłem oprogramowaniu dobrać automatycznie - oczywiście odbiega ono od faktycznego koloru, ale w tym konkretnym przypadku świetnie pasuje. Zobaczcie efekty na poniższym sliderze.

Werc Chiel, z którą miałem już okazję pracować przy sesji śnieżynkowej to profesjonalna modelka, która doskonale wie jak się zachować przed obiektywem. Co prawda mieliśmy nieco inny zamysł sesji, ale jak to czasem bywa - lepiej zdjęcia robione niejako "przy okazji" właśnie analogami. Oczywiście cyfrowych też całkiem sporo udanych. Żeby nie było za "normalnie", to obiektyw użyty do poniższego zdjęcia to mój "tiltshifter", z którego coraz częściej korzystam przy zdjęciach portretowych. Takie całkiem "zwykłe" foty też oczywiście zrobiliśmy, ale kto by chciał je oglądać na aberracyjnych stronach 🙂
Ale tak naprawdę sesję "zrobiły" analogi. Kiev 6C z Sonnarem 180mm oraz dodatkowymi pierścieniami makro przepięknie ogarnął głębię ostrości - na zdjęciu tytułowym. Leika trochę mnie zaskoczyła, zapomniałem że kadrując przez zewnętrzny celownik kadr jest lekko przesunięty. Dopiero po wywołaniu zastanawiałem się, dlaczego modelka jest skadrowana w jedną stronę za mocno, albo zbyt nisko. Mimo to, dzięki niespodziewanym efektom specjalnym, zdjęcia bardzo fajne.

Cross processing

Od początku roku czuję się jak w młotkowni – miałem nadzieję że rozruch w Nowym Roku będzie spokojny, a okazało się że wszyscy nabrali sił przez przerwę świąteczną i rzucili się na mnie ze zdwojoną siłą 🙂 Mimo to gospodaruję sobie czas na zdjęcia i eksperymenty, ale niestety czasem brakuje go na publikację.

Z okazji spuchnięcia głowy od myślenia w HTML5, krótki odpoczynek – niniejszy post. Zaczynam od końca, bo to ostatnia rzecz jaką robiłem. Dostałem kiedyś bardzo stare slajdy Kodak Ektachrome 400EL na kliszy 120. Bardzo rzadki i już zabytkowy materiał, wywoływany procesie E6. Niestety wywoływanie slajdów jest dość drogie, ale można „skrosować” proces, wywołując slajdy w chemii do negatywów C41 (oraz odwrotnie). Mając do dyspozycji rozrobioną chemię Tetenala, już nieco po terminie – nadarzyła się świetna okazja. Aberracyjne studio odwiedziła profesjonalna modelka, szkoda było nie spróbować.

No i wszystkie klatki poprawnie naświetlone! Klisza na wysokiej czułości zwykle dostaje dużego ziarna, do tego w „krosowaniu” jeszcze się ono powiększa no i zawsze wychodzi dominanta jakiegoś koloru. Mi wyszła żółta, którą ogarnąłem już w postprodukcji. Jak na pierwszy raz i materiał niewiadomego pochodzenia, efekty są wręcz  rewelacyjne. Nie mogę się doczekać odpalenia kolejnej, ale tym razem w plenerze.

Ciekawostka – ze względu na kolorowe ziarno, surowy plik zeskanowany w JPG 4800DPI ma blisko 150MB. Poniżej surówka ze skanu w automacie oprócz pierwszego (obraz odwrócony)

Zdjęć Agaty oczywiście dużo więcej w cyfrze, ale te będę dozował po jednym 🙂

MODEL: Agata Claudia Pałka
MUA: Izabela Jurczak
STUFF: Mamiya RB67, 127mm K/L

mix