Posts Tagged: Canon 5D

Dziś sprzętowo

Całe wieki temu był jakiś wpis na temat sprzętu. Bynajmniej nie dlatego, że nic się nie dzieje w temacie – wręcz przeciwnie, dzieje się tyle, że nie ma kiedy pisać… Dzisiaj jednak zdecydowanie mniej aberracyjnie, bo cyfrowo górnopółkowo.

Tak się złożyło, że do aberracyjnego studio trafiło na weekend nieco zasobów, a w szczególności jeden – Canon 5D SR. Jest to najmłodszy produkt Canona w tej linii, taki 5D na sterydach. A koksy musiały być całkiem niezłe, bo rozdzielczość urosła dwukrotnie, a w wersji „R” odpadł filtr AA. Śmiem napisać, że ten sprzęt pretenduje już do półki profesjonalnej. Niektórzy powiedzą „co? dopiero ten? a ‚zwykły’ 5D nie jest profesjonalny?” W mojej opinii nie, profesjonalny sprzęt zaczyna się od średniego formatu. Pełnoklatkowe Canony, Nikony i inne to co najwyżej dobry sprzęt UŻYWANY przez profesjonalistów. Możecie się z tym zgadzać lub nie – oczywiście zdaję sobie sprawę, że wydając ze 20k na sprzęt każdy chce się za takiego uważać – ale to nie sprzęt kreuje fotografa. Ewentualnie może w tym pomóc.

Co takiego jest więc w 5D SR, że robi się tak ciekawie? Od pierwszego zdjęcia od razu nasunęły mi się trzy istotne cechy.

1. Rozdzielczość.
W 95% przypadkach (albo większej nawet) jest to parametr niemal nieprzydatny. Ale czasem robię zdjęcia, które MUSZĄ mieć maksymalnie wielki rozmiar i to taki z dziesiątkami tysięcy pikseli, a nie tylko tysiącami. Tu przy matrycy 50,6Mpx jest ich blisko 9 tysięcy na boku. Wykonuję czasem panoramy, których specyfikacja przewiduje wydruk np w 150DPI przy 600cm długości, z wielkością piksela aby z kilkunastu centymetrów widać było szczegóły jak na zdjęciu z pocztówki. Nie ma problemu, jeśli są to zdjęcia statyczne – robiłem panoramę o boku 180tyś pikseli. Gorzej jak trzeba uwiecznić ruch. No i ten model przychodzi z pomocą. Uwierzcie, różnica w trzykrotnym powiększeniu obrazu o boku 9tyś a 6tyś jest kolosalna.

2. Brak filtra AA
Co to w ogóle jest? Matryca aparatu cyfrowego pokryta jest wieloma filtrami, aby mogła zrobić jakiekolwiek zdjęcia, widzialne potem na wyświetlaczu lub monitorze. Jednym z nich jest właśnie filtr odpowiadający za antyaliasing, czyli rozmywanie obrazu powyżej pewnych częstotliwości (częstotliwość Nyquista). Na pewno czasem rzucił Wam się w oczy efekt „mory”, czyli tworzenie regularnych łukowych kształtów na drobnych wzorach. No i tu jest sedno sprawy, czyli specjalizacja aparatu – trzeba dokładnie wiedzieć, gdzie można, a gdzie nie można zastosować aparat wart 17tyś złotych, a nie da się go użyć wszędzie. Za to wiedząc co się dzieje z obrazem w głębi ujęcia, można wyciągnąć z niego prawdziwy maks możliwości.

3. Kolory
Szczerze mówiąc nie znalazłem nigdzie żadnych informacji na ten temat, ale porównując ujęcia z wersji 5D SR do „zwykłej” 5D i jeszcze 6D, kolory jakie otrzymujemy w pliku RAW są ZDECYDOWANIE bardziej odpowiadające rzeczywistości – tak, jakby już użyto jakiś program tematyczny w stylu „zrób_zdjęcie_tak_jak_widzisz_okiem”. RAWY z tych trzech aparatów naprawdę różnią się między sobą. Oczywiście kolorystykę zawsze można dopasować, szczególnie jak ma się doświadczenie w grafice. Ale jednak jakość obrazu z SR wygrywa na każdym etapie.

No i pytanie – czy warto wydawać 6tyś więcej od 5D i 11tyś więcej niż 6D? Tym bardziej, że niebezpiecznie zbliżamy się do cen ścianek średniego formatu cyfrowego? Oczywiście jak zawsze wszystko zależy od potrzeb i zasobności portfela. W „średnich” raczej nie znajdziemy ISO liczonych w dziesiątkach tysięcy, kilku klatek na sekundę, kompaktowości i dziesiątków obiektywów. Oczywiście na małoobrazkowych Canonach nie znajdziemy takiej rozpiętości tonalnej, głębi i wszystkiego tego, czym zachwyca MF. Jednak powiem tak: jeśli miałbym wybrać jeden, uniwersalny aparat, to nie żałowałbym ani jednej złotówki wydanej na Canon 5D SR.

Z niecierpliwością czekam na MK IV, będzie rewolucja?

Panna Młoda na kawie

Kolejna Panna Młoda w projekcie „Panny Młode” – Dorota. Tym razem czasu było aż nadto, za to warunki kompozycyjno-oświetleniowe dały się we znaki. Mimo użycia (albo przez to) błysku lampą z softboxem portretowym, zdjęcia są troszkę inny charakter od założonego. Ale oczywiście załóżmy, że tak miało być 🙂

Zdjęcia zrobił Pentacon Six z Biometarem, Sonnarem oraz tulejami makro. Film Delta Pro w wersji 100 i wywołanie w kawie rozpuszczalnej z witaminą C… Kto śledzi wpisy, ten wie o czym mowa, Caffenol daje radę. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie ten sam problem, jaki pojawił się przy poprzednich zdjęciach, również na tym filmie, ale z innego aparatu i wołajki. Zabarwienie negatywu na fiolet, koszmarne ziarno, przebarwienia w kontrastach, nierówne naświetlenie klatki…O co chodzi? Albo utrwalacz się był popsuł (mało realne) albo negatywy są popsute. Równie nieprawdopodobne, bo przechowywane w lodówce i raczej nie wystawiane na światło.

Ogólnie rzecz biorąc, słabo. Do tego nie wszystkie kadry z wykorzystaniem zastanych warunków okazały się być tak fajne, jak sądziłem że będą. Cóż, trudno, nie zawsze się udaje. Ale kilka zdjęć podoba mi się, mam nadzieję, że spodobają się również Dorocie 🙂

Zdjęcie tytułowe jest nieco zmodyfikowaną próbką cyfrową. Pozostałe Pentacon Six / Biometar / Sonnar, bez graficznych poprawek.

_DeltaPro100_004

_DeltaPro100_002

_DeltaPro100_007

Moja wizja retuszu

Zwykle mówi się, że technika cyfrowa zrewolucjonizowała fotografię, jak mało inną dziedzinę. Tak jest w istocie, z jednej strony obecnie zdjęcia mogą robić wszyscy, z drugiej zaś coraz mniejszy jest odsetek tych, którzy zdjęcia robić umieją. Zanika też pomału instytucja fotografa w studio… Co gorsza, coraz większa ilość zawodowych „cyfrowych” fotografów robi taką chałę, że ręce opadają. „Kupię 60D, po trzech weselach mi się zwróci”… niestety… No właśnie, co z tego, skoro potem i tak ludziki się zachwycają?

To jest jedna strona rewolucji, ale jest też druga, mniej zauważalna, chociaż doświadczana już chyba przez wszystkich. Retusz cyfrowy. Dostęp do narzędzi korygujących fotografię jest ogromny, ogólnie dostępny i beznadziejnie łatwy. Poczynając od najprostszych, gotowych filtrów w telefonach, poprzez tanie oprogramowanie retuszujące konkretne rodzaju zdjęć, do znanego już chyba wszystkim Photoshopa. Do tego ostatniego tez można ściągnąć gotowe filtry, akcje, obróbka zdjęć trwa w taki sposób dosłownie chwilę. Nie trzeba już zastanawiać się nad ujęciem, bo później „się obrobi”.

Niestety, widać to w tysiącach fotek na portalach społecznościowych, fotografii ślubnej, nawet studyjnej. Przefiltrowane kolory, wygładzone twarze, sztuczne bokehy i cholera wie co jeszcze. Ale ludziom się podoba, a podoba się to, czym są karmieni.

retusz1aZdjęcie z lewej – gumowa lalka do gazety. Zdjęcie z prawej – moja wizja retuszu.

Jeszcze dalej poszła prasa kolorowa, zarówno dedykowana dla pań, jak i dla panów. Fotografia w modzie czy makijażu to już totalny absurd, modelki w czasopismach wyglądają jak lalki ze sztuczną skórą z plastiku i pompowanym ciałem z gumy. W tzw fotografii „beauty” sztuka przerabiania modelek (trudno nazwać to retuszem) osiągnęła już chyba szczytowy poziom. Przez kilka ostatnich lat całkowicie zmieniła się faktura skóry i jej kolor na zdjęciach, czy ktoś to jeszcze zauważa? Czy sądzicie, że w pismach dla panów laski wyglądają tak jak na zdjęciach? To rzućcie okiem do Playboya czy Hustlera sprzed 30 lat, kobiety się niewiele zmieniły w rzeczywistości, czego nie można powiedzieć o zdjęciach.

retusz_ania_srgb
Delikatny retusz. Po co więcej?

Na szczęście sporo jest jeszcze fotografów, którzy nie akceptują takiego stanu rzeczy. Według mnie (i kilku znanych mi osób z branży) faktura skóry powinna zostać na miejscu, można usunąć co nieco niedoskonałości związanych z przebarwieniami, krostkami czy niepotrzebnie pałętającymi się włoskami. Delikatne modelowanie sylwetki, czy twarzy, ale bez przesady z gładzeniem pępka, czy – co gorsza – całkowite usuwanie zmarszczek, do którego przyzwyczaiły nas śmiejące się z okładek kobiety. I z tego co mi wiadomo, zdjęcia przygotowane w ten sposób podobają się uwiecznianym osobom zdecydowanie bardziej, niż te wyszpachlowane do granic możliwości.

zestaw

I jeszcze jedno zdjęcie – model bez makijażu foto. Masa roboty, zdjęcie po lewej czysty skan z kliszy, w środku po retuszu, po prawej zdjęcie cyfrowe po retuszu. Zwróćcie uwagę, co aparaty cyfrowe robią z kolorami. Ludzie nie mają takiego koloru skóry, ale wszyscy już zdążyli do tego przywyknąć i nawet bez retuszu kolorów uznaje się, że jest ok – szczególnie, jeśli takie zdjęcie widzicie bez porównania do innych.

Szczerze mówiąc, dopiero kiedy zająłem się fotografią i retuszem na poważnie, zrozumiałem co się dzieje na zdjęciach w gazetach…

Zdjęcie u góry po prawej – modelka Agnieszka, Mamiya RB67 & Kodak Portra, wizaż Alicja Make Up
Zdjęcie na środku – modelka Ania, Canon 5D MK3, wizaż Alicja Make Up
Zdjęcie na dole – model Michał, Mamiya RB67 & Kodak Portra, po prawej Canon 5D MK3

Przepięknocudownobajkowe zdjęcia…

Raz na jakiś czas w internetach pojawiają się zdjęcia, nad którymi zachwyca się netowa społeczność, czasem nawet wskakują one do telewizorów. Nie kończące się „ochy”, „achy” i zachwyty. I faktycznie, często jest na co popatrzeć. Piękne kadry, sowicie obrobione w znanym środowisku graficznym Adobe. Mi osobiście również się podobają. Ale jest jedno ale.

Zdjęcia Eleny Shumilovej – https://500px.com/ElenaShumilova, które zainspirowały mnie do tego tekstu.

Nie odbieram tych prac jako zdjęć, tylko jako specyficzny rodzaj sztuki – grafikę czy jak kto woli obrazy cyfrowe. Dlaczego? Moim skromnym zdaniem, tak drastyczna ingerencja w zdjęcie, gdzie używa się filtrów, blurów, wstawek z innych zdjęć czy grafik, powoduje to, że zdjęcie przestaje być fotografią, tylko zaczyna być obrazem.

I teraz sedno sprawy. Zwykle pod takich zdjęciami w komentarzach co któryś to pytanie jaki sprzęt, obiektyw, itp… Zastanawiam się jak bardzo wzrasta sprzedaż danych modeli 🙂 I jak wielki potem zawód po pierwszych próbach. Oczywiście, osoby związane z fotografią nie pytają, bo doskonale wiedzą jak powstają te zdjęcia. Co prawda im lepszy materiał wejściowy (czytaj – drogi i dobry aparat z odpowiednim obiektywem), tym lepsza grafika. Ale w dobrych warunkach można zrobić zdjęcie „beleczym”. Doświadczenia żaden program nie zastąpi – trzeba zawczasu wiedzieć, jak zrobić zdjęcie, aby potem je można było obrobić, no i przede wszystkim trzeba się nauczyć jak to zrobić.

_965A0036

Poniżej kilka moich – nie są to tak perfekcyjnie zrobione grafiki, ale obróbka tych trzech zdjęć zajęła mi jakieś pół godziny i korzystałem z podstawowych narzędzi w Photoshopie. A dodajcie teraz do tego dodatkowe, często całkiem drogie filtry, które automatycznie robią ze zdjęć dzieła sztuki. Do tego czas, który można poświęcić na każde zdjęcie z osobna, jeśli wysyła się je na konkurs, albo żeby utrzymać wysoki – znanej już bądź co bądź osoby. Naprawdę dużo można.

_965A0017

Dla porównania – zdjęcia surowe poniżej. Tak więc – nie wierzcie w to co widzicie 🙂
Acha – żeby była jasność – absolutnie nie neguję takiej obróbki. Zdjęcia wspomnianej wcześniej pani podobają mi się, są przyjemne dla oczu, estetyczne i klimatyczne. Chciałbym mieć możliwość zrobienia takich kadrów.

s965A0033s965A0036s965A0017

Gigapanoramy

Mam wielką przyjemność uczestniczyć w pewnym projekcie, który polega na przygotowywaniu olbrzymich zdjęć na ściany. Produkt finalny ma być w skali 1:1 co oznacza, że plik musi mieć np 120tyś pikseli na dłuższym boku. Jak zrobić takie zdjęcie? Nie ma takich matryc w aparatach nawet średnioformatowych za dziesiątki tysięcy, a skanery nie zeskanują czegoś takiego nawet z wielkiego formatu (no, może). Poza tym, to panorama, a takiej obiektyw nie zawsze załapie. Oczywiście obecnie każdy posiadacz smartfona  ma możliwość robienia takich fotek w niskiej rozdzielczości, więc obecnie nikogo taka technologia nie dziwi.

Za to aby zrobić taką fotę profesjonalnie, trzeba zrobić nawet kilkadziesiąt małych obiektywem z dużą ogniskową i poskładać. Oczywiście ręcznie trwałoby to długo i możliwe, że byłoby nie do wykonania. Z pomocą przychodzą programy dedykowane do takich rozwiązań, są zarówno darmowe, jak i płatne. Na szczęście mam możliwość korzystać z jednego z najlepszych, AutoPanoGiga. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Efekty pracy czasem bywają zaskakujące, ale równie niesamowite. Zdjęcia tutaj zamieszczone mają po 80 tyś pikseli na dłuższym boku. Oczywiście odbija się to na wadze – 1,5Gb danych na dysku…

Tak więc od paru tygodni jeżdżę po Trójmieście i zwiedzam najciekawsze miejsca 🙂

__Neptun

Shaggy

Zdjęcie czarno białe – RB67 & Ilford Delta 100 & Rodinal 1+25.
Zdjęcia kolorowe – Canon 5D Mark3 & Sigma 50 ART

Sesja dla profesjonalnej szkoły dla psów – Szkoła Psiok.

mix

Vigo

Zdjęcie czarno białe – RB67 & Ilford Delta 100 & Rodinal 1+25.
Zdjęcia kolorowe – Canon 5D Mark3 & Sigma 50 ART

Sesja dla profesjonalnej szkoły dla psów – Szkoła Psiok.

mix

_Delta100_014

Diego

Prawdziwy profesjonalista. Model doskonały. Pankracy.

Zdjęcie czarno białe – RB67 & Ilford Delta 100 & Rodinal 1+25.
Zdjęcia kolorowe – Canon 5D Mark3 & Sigma 50 ART

Sesja dla profesjonalnej szkoły dla psów – Szkoła Psiok.

mix

_Delta100_017