Posts Tagged: Canon

Podwójny ślub

Marta & Radek, Asia & Daniel.
Odwagą przy zaproszeniu aberracyjnych obiektywów na ślub wykazały się dwie pary, siostry, których ceremonia zaślubin była równie nietypowa, jak aberracyjne zdjęcia. Bez wesela i gości, tylko wyjazd na odludzie i grill przy zachodzącym słońcu. Coś pięknego. Dziękuję za miłe słowa i możliwość uczestniczenia w tym pięknym wydarzeniu.

"...naoglądaliśmy się ludzi wklejonych na tapety z windowsa... a zdjęcia od Ciebie zdecydowanie oddają "jak to było"...

Zdecydowana większość chwil uwieczniona nietypowymi szkłami, jak to w aberracjach bywa. Tair 11A, Helios 40 bez przysłony, Biometar na ruchomym mocowaniu i Helios 44, spisały się na medal, wspomagane przez kilka nowożytnych szkieł Canona.

Dream Team :)

Dzisiaj trochę "faszyn", ale nie "from raszyn". Sesja z Agatą, z którą bardzo lubię pracować - profesjonalna modelka o której mówią, że jest zbyt ładna na wybiegi. Mi pasuje 🙂 Wizaż jak zawsze niezawodna Izabela.

Sesja miała nieco inne założenia, chcieliśmy zrobić bardziej glamour z malowaniem światłem i cieniami, ale ze względu na jasne studio bez możliwości zaciemnienia światła Trzeba było zmienić koncepcję. Tym razem do Canona podłączona "L'ka" 70-200, poza tym Mamiya z T-Maxem i Portrą 160 i jako dodatek trafił się jeszcze Canon AE-1 z Delta PRO 100, który oddał znajomy z połową kliszy. Ostatnio rezyduję w Stacja Orunia, gdzie mając do dyspozycji duże przestrzenie praca idzie komfortowo i przyjemnie 🙂

Zwykle obrabiam i udostępniam kilkanaście zdjęć z sesji, a tutaj wyszło na świat kilkadziesiąt - ale jak się pracuje w takim dreamteam, aż żal odrzucać zdjęcia 🙂 Dlatego połączyłem w kilkunastu setach po trzy sztuki. Zawsze to coś nowego.

Kilka setów stylizacji:

Mały obrazek 35mm jak zawsze zrobił robotę. Wywołany mocno kontrastowo, na ostre ziarno - tak jak chciałem. 50mm obiektywu Canona FD na kliszy wygląda zupełnie inaczej niż 50 STM na pełnej klatce cyfry. Nie ma takich zakrzywień perspektywy, o niebo lepiej...

No i Mamiya. Dwa z TMaxa i dwa z Portry. Proponuję posiadać duży monitor 🙂

Dream Team 🙂
Pozowała: Agata
Malowała: Izabela

Zdjęcia robił Canon 6D & L70-200, Canon AE-1 & 50mm, Mamiya RB67 & Sekor 127.
Naciskał guziczki ja, czyli Zbigniew Skupiński

Paulina

Popularne imię wśród Aberracyjnych modelek 🙂

Paulina - chociaż na początku kariery modelki, ma spore szanse na wiele sesji w przyszłości. Zrobiliśmy zdjęcia w studiu, tylko przy świetle żarowym - najpierw reflektory, potem doszła jeszcze lampa pierścieniowa. Aparaty przeplatane, cyfra z 85mm, do tego Pentacon Six dawno już nie używany, z przeterminowanym Kodakiem Gold, oraz oczywiście Mamiya. Mogłem skorzystać z obiektywu 180mm, który nie wyzwala błysku, za to świetnie współpracuje z oświetleniem stałym. To jeden z najlepszych obiektywów tego sytemu. Tutaj naświetlałem na Kodak Portra 160.

Efekty? Zdecydowanie wygrał Pentacon Six z Sonnarem i przeterminowanym Gold'em. Zdjęcia rewelacyjne, no i kwadratowy format nigdy mi się nie znudzi - tu jeszcze dwa:

Mamiya. Zawsze miałem problemy z ustawieniem skanów kiedy za modelką jest białe tło. Automat skanera głupieje, trzeba się nagimnastykować krzywymi.
Ale trzy fotki można pokazać:

No i cyfra. Zdjęcia przy żarowym świetle to zupełnie inna jakość niż błysk. Uwielbiam.

Pozowała: Paulina
Malowała: Izabela

Zdjęcia robiły aparaty: Canon 6D & 85mm, Pentacon Six & Sonnar, Mamiya RB67 & Sekor 127 & Sekor 180.
Ja tylko naciskał.

Mayatri

Tiltshifter i Cyklop na koncercie. Bardzo nietypowa muzyka, dlatego równie wykręcone powinny być zdjęcia z koncertu. Nie ma nic lepszego do tego tematu jak dwa wspomniane obiektywy. Nawet udało się za pomocą tilshiftera nagrać kawałek video, o czym innym razem. A tymczasem polecam posłuchać Mayatri, koniecznie polubić na fejsbuniu i obejrzeć parę Aberracyjnych foteł poniżej _MG_9950 2000_MG_9775 _MG_9877 _MG_9769 _MG_9765 _MG_9728 _MG_9707  

Czerń i biel

Bardzo rzadko "udaję" czarno białe zdjęcia z kolorowych cyfrowych. Moim skromnym zdaniem zdjęcia czarno-białe powinny być utrwalane właśnie w taki sposób, to znaczy albo na czarno białej kliszy, albo na czarno- białej matrycy. Tak, są takie, np Leica ma taki aparacik w ofercie. Ewentualnie po zastosowaniu korekcji w aparacie - chociaż to i tak oszustwo, bo raw zapisany jest w pełnej przestrzeni barw. Jednak czasem zdarza mi się zostawić BW. Czemu zostawić? Bo przy obróbce fotograficznej często stosuję obraz w odcieniach szarości, aby skupić się na szczegółach obrabianego materiału. Tym razem właśnie tak zrobiłem - kolejna fotografia Agaty, tym razem w portretowym ujęciu. MODEL: Agata MUA: Izabela Jurczak Canon 6D & 85mm 904_MG_7948BW

Lekcja pokory

Od długiego już czasu miałem wymyśloną sesję w zimowej stylistyce, z Panią Zimą. Wreszcie nadarzyła się okazja, udało się zebrać zespół i zgrać termin. Ponieważ zbliża się koniec roku, który dla większości zapracowanych etatów to okres korpomasakry, zespół nieco inny niż zakładałem parę tygodni wcześniej, do tego dzień przed sesją fryzjerka odmówiła współpracy. Trudno, damy radę - nie takie rzeczy... Modelka - Kamila, chciałem z nią zrobić zupełnie inną sesję, w innej stylistyce, ale co tam. Całkowita amatorka, pierwszy raz przed obiektywem. Tak też można. Wizaż zrobiła Izabela, która również jest na początku kariery, ale kilka jej makijaży już mogliście w Aberracjach oglądać. Zamysł mieliśmy taki sam - Pani Zima, czyli zimna, ale nie taka w płaszczu czy kożuchu z bajek Disneya, bo po co Zimie ubranko? Na pewno nie miała być rumiana i jednolicie niebieska lub biała. Jak uradziliśmy, tak zrobiliśmy. No i bardzo nam się efekt pracy spodobał, również modelce. Zamysł zrealizowany w jakiś 90% 🙂 to dość sporo jak na moje własne wymagania, zwykle raczej sceptycznie podchodzę do swoich prac. Postanowiłem rzucić fotę na zamkniętą grupę fotograficzną do oceny, czasem jakaś konstruktywna krytyka się przyda. Ostatnimi czasy krytyka rzadko się zdarzała, raczej w druga stronę. A tu jak grom z jasnego nieba, tak jeszcze nie było na moim zdjęciu 🙂 Na szczęście, raczej konstruktywna i rzeczowa, chociaż paru "epiteciarzy" musiało dorzucić parę ciepłych słówek. No cóż, po jednodniowym odpoczynku od patrzenia na zdjęcie, trudno nie przyznać racji komentatorom. Poniżej właśnie to, które wywołało tyle emocji. Zdjęcie tytułowe  natomiast jest zrobione za pomocą mojego "Tiltshiftera", bardzo trudno złapać ostrość na obydwu oczach jednocześnie. Nieustannie zachwyca mnie miękkość Biometara, wzmocniona jeszcze przez giętkie mocowanie. _MG_6788 To taki kubeł zimnej wody, ale czasem przydaje się dla ochłody. Żeby za szybko nie popaść w samouwielbienie 🙂 Z drugiej strony artyści zwykle nie są od razu rozumiani przez społeczeństwo 😀 I jeszcze dwie foty bez "dodatków" z PS - pierwsza ta sama, a druga inna. Jest też wersja na kliszy CMS20, ale czeka na wywołanie. To jeszcze trochę potrwa. Zobaczymy jak wyjdzie w czerni i bieli. dwa Ciekaw jestem Waszych komentarzy.

Joanna & Absynth

Dzisiaj delikatna nuta nudyzmu. Jak to ktoś już zdążył skomentować, "Asia ubrana w Absyntha" 🙂 i z Absynthem na plecach. Analogowo i cyfrowo. Kiev 88 z Volna-3 i kliszą RPX100 rysuje delikatnie i miękko, nie ma tutaj miejsca na liczenie włosów na głowie (albo psiego futra). Za to jak wszystkie rosyjskie obiektywy, nadaje się idealnie do takich zdjęć idealnie. Cyfrowo - bez wynalazków, nowa stałka '50mm Canona w wersji STM (można jednak zrobić tani i dobry obiektyw systemowy) oraz 85mm również systemowy. Następnym razem obiecuję podpiąć analogi Zeissa. Za to nieco zabawy światłami. Najpierw "na miękko", żarnikami na żółto, potem błyskaniem - ale rozproszonym. Różnica oczywiście jest, ale w odbiorze zdjęcia niezauważalna. _RolleiRPX100_008   _MG_1490   _MG_1445

DIY: Tilt & Shift adapter, czyli „Tiltszifter”

Wreszcie jest! Po wielu godzinach wymyślania projektu, szukania najlepszych (najtańszych i najprostszych jednocześnie) rozwiązań, udało mi się skonstruować adapter Tlit/Shift. Co to takiego? Układ umożliwiający przesuwanie i pochylanie osi optycznej obiektywu, w celu wybrania innego niż centralnego punktu ostrości na tej samej płaszczyźnie. Brzmi skomplikowanie, ale chodzi o to - aby zrobić "tło" z obiektu, który znajduje się na tej samej płaszczyźnie co fotografowany cel. Oczywiście są takie rozwiązania gotowe, Można kupić obiektyw już za jakieś 3,5tyś zł w porywach do kilkunastu. Używa się ich przede wszystkim w fotografii architektury, aby "wyprostować" perspektywę budynków. Ale mi chodzi bardziej o efekty specjalne związane ze skutkiem ubocznym - rozmyciem tła. Samo rozwiązanie jest niemal tak stare jak sama fotografia, w wielkim formacie taka budowa aparatu to niemal standard, gdyż głównie używano ich do fotografii portretowej, gdzie ta technika świetnie się sprawdza. Potem chciano możliwe dokładnie odwzorowywać rzeczywistość i przytwierdzono obiektywy do korpusu aparatu. Obecnie są specjalne adaptery, które umożliwiają zamocowanie obiektywów średnio i wielkoformatowych w ten sposób do lustrzanek cyfrowych DSLR. Te tańsze - w okolicach 500-700zł umożliwiają tylko pochyły, albo tylko przesuwy w jednej płaszczyźnie i można zamocować zwykle obiektywy Zeissa od Pentacona Six. Te droższe produkują egzotyczne marki, kosztują kilka tysi, ale mają olbrzymie możliwości. Nie chcąc wydawać kilku tysi, ani kilkuset zł na połowiczne rozwiązania, trzeba sobie samemu zaprojektować i skonstruować. Są też podobne adaptery, często hand-made wykonywane przez fascynatów, ale żaden nie pasował mi ze względu na skomplikowane mocowanie, albo ograniczone możliwości. Piłka, szlifierka, imadło, jedziemy. tiltszifter Wymyślanie zajęło kilka tygodni (oczywiście nie bez przerwy, ale opracowanie najlepszej konstrukcji), sama praca jakieś dwie godziny. Pełen sukces i pochwalę się, że adapter w przeciwieństwie do podobnych, wygląda jak seryjna produkcja z fabryki i świetnie się sprawdza w użyciu. Adapter umożliwia pochyły i przesuwy w każdym kierunku, na boki, z pochyłami, przesuwami oraz przód-tył. Za to nie ma mocowania soczewek, w związku z czym nastawy są niepowtarzalne, trzeba bez przerwy operować szkłem, aby uzyskać zamierzony efekt. Są wady i zalety takiego rozwiązania. Olbrzymia swoboda i szybkość nastawu jest niewątpliwą zaletą, ale to że nie powtórzymy zdjęcia i mamy zajęte obydwie ręce - jest wadą. Coś za coś. Za to najlepszą rzeczą w tej konstrukcji jest możlwiość szybkiej zmiany obiektywu na dowolny z mocowaniem P-Six. Tak jak podłączanie do korpusu. Na razie tylko kilka fotek wykonanych w mieszkaniu, z dołączonym Biometarem 80mm z P-Six, nie mogę się doczekać użycia w plenerze. _MG_0249 _MG_0253 _MG_0263 _MG_0274 _MG_0284

Dlaczego EOS to najlepszy system foto

Na wstępie - nie chcę tutaj wszczynać wojen systemowych, uznając lepszość jednej znanej marki nad drugą znaną marką, ale przedstawić subiektywne odczucia w zakresie korzystania z kilku systemów. Jednak samo porównywanie dwóch marek dominujących rynek, czyli Nikon i Canon, zawsze wzbudza jakieś kontrowersje i spory, że jeden awaryjny, drugiemu schodzi guma, albo AF nie trafia. Śmieszy mnie to za każdym razem, gdyż wojna tak naprawdę rozgrywa się na papierze. Mając już końcowy efekt, po obróbce PS (pokażcie mi kogoś, kto obecnie nie obrabia zdjęć w jakikolwiek sposób), nikt nie jest w stanie rozróżnić z jakiego aparatu wyszło zdjęcie. A już najbardziej bawi mnie tekst "Ale Nikon lepszy jest w studio"... Proszę Was, używanie jakichkolwiek Canonów i Nikonów w studio świadczy o tym, że studio z pewnością nie jest w pełni profesjonalne. Poszukajcie zawodowego fotografa z górnej półki, który używa systemowców... Studio używa takich marek jak Hasselblad, Sinar, Mamiya czy innych średnio i wielkoformatowych aparatów, zwykle wyposażonych w cyfrowe ścianki. Oczywiście zdaję sobie sprawę z różnic w cenie systemowców, a profesjonalnego sprzętu studyjnego. Łatwiej dać 20-30tyś za Nikona czy Canona ze szkłami i mieć uniwersalny sprzęt, niż wydać nierzadko ponad 100tyś na Hassela... Są też preferencje oka fotografa, miałem okazję pracować i na Nikonach i Canonach w różnym przedziale cenowym i bardziej pasuje mi Canon, ze względu na... brakuje mi słowa - miękkość? Coś takiego, co robi poza punktem ostrości. Szczególnie widać to na gradiencie świateł na jednolitym tle. Za to porównywanie tych cech przy obydwu pełnoklatkowców z Mamiyą jest nieporozumieniem. Wykłócanie się więc o to czy Nikon/Canon jest lepszy to tak jak kłócić się czy salonowy Peugeot/Citroen jest lepszy na torze, gdy wyprzedza nas McLaren. Są to świetne aparaty ogólnego zastosowania, ale tak naprawdę dobrze sprawdzą się tylko w reporterce. Można robić zdjęcie kosmosu, ale lepiej podłączyć dedykowaną matrycę do teleskopu. Można robić zdjęcia w studio, ale lepiej jest skorzystać z Hasselblada. Można też zrobić zdjęcie makro, ale do tego mamy również dedykowany, profesjonalny sprzęt. Za to obydwa są niezastąpione przy relacjach sportowych, wojennych czy weselnych... Ale wracając do tematu, dlaczego to uważam Canonowy EOS wraz z mocowanie EF i EF-S jest najlepszym rozwiązaniem systemowym? EOS, czyli Electro-Optical System wdrożono w 1987 roku i chociaż Canon nie wymyślił tu nic nowego w zakresie AF, to jednak jako pierwszy system przekazywał pełne dane do i z obiektywu. I teraz najciekawsze - o jakości tego systemu świadczy fakt, że w niezmienionej formie produkowany jest już blisko 30 lat! Oczywiście w roku '87 EOS zaistniał w aparatach analogowych, pierwszy był model EOS 650 ale nie był kierowany do profesjonalistów. Niedługo potem pojawił się model EOS 1, ówcześnie najbardziej zaawansowany system, do którego od razu rzucono dużą ilość szkieł. Jakość pracy fotoreporterów wzrosła diametralnie, wyczytałem że wielu użytkowników innych systemów przestawiła się na Canona. W roku 2000 powstały pierwsze lustrzanki Canona z matrycami cyfrowymi, ale system został ten sam. Dzięki temu te same obiektywy można wykorzystywać zarówno w analogach, jak i cyfrach. Działa to w dwie strony, najnowsze szkła można zakładać do pierwszego EOSa, co dla mnie, jako posiadacza EOSa 1 jest czymś rewelacyjnym. Do tego ilość różnorodnych szkieł jest naprawdę duża i cały czas ich przybywa. Każdy fan Nikona bardzo nad tym ubolewa, bo oferta systemowych szkieł Canona jest znacznie ciekawsza. Swoją drogą nie wiem czemu, bo przecież do profesjonalnej pracy owszem - potrzeba kilku szkieł, ale w ofercie obydwu konkurencyjnych marek na pewno każdy znajdzie znajdzie coś dla siebie, poza tym nie trzeba się trzymać szkieł systemowych. I tu właśnie docieram do sedna sprawy - szkła innych producentów. Posiadam całkiem sporą kolekcję manualnych szkieł analogowych różnych producentów, o różnych mocowaniach, zarówno do klasycznych aparatów 35mm jak i średniego formatu. I każde z tych szkieł bez problemu mogę podpiąć za pomocą odpowiedniego adaptera do swojego Canona. Ale - powiecie - że do Nikona również. Wcale nie. Po pierwsze, w większości przypadków nie będzie to możliwe bez adaptera z dodatkową soczewką, która umożliwić ma ostrzenie na nieskończoność. Tym samym nie da się osiągnąć w prosty sposób głębi hiperfokalnej. Soczewki w adapterach nie dość że zwielokrotniają ich koszt, to oczywistym jest, że każdy dodatkowy element optyczny pogarsza jakość uzyskiwanego obrazu. Tym bardziej, że nigdy nie mamy pewności, jak dodatkowa soczewka zmieni parametry obiektywu. No i są szkła, których nie da się podłączyć wcale. Wydawanie nawet kilkuset zł na adapter do szkła za stówę... dziwna sprawa. Paradoksalnie, do Canona adapter z soczewką wymagany jest tylko przy szkłach systemu... Canona, poprzedniej generacji w systemie FD. Dlatego Canon jako uniwersalny aparat pozostanie u mnie numerem jeden. A żeby nie było, że jestem fanatykiem marki - uważam że najlepszymi aparatami analogowymi formatu małoobrazkowego z manualnym nastawem ostrości są Nikony. Model F3/T jest niedoścignionym ideałem aparatu 35mm i takim już pozostanie.