Posts Tagged: Fuji Superia

Agnieszka & Tomasz

Ślub niezwykły, ślub w mundurze, z szablami nad głową. Prawdziwy zaszczyt uczestniczyć w takim wydarzeniu tym bardziej, że zdjęcia dla dobrych znajomych. Nie ma co pisać, poznajcie historię jednego dnia. _MG_4349 _OrwoNP20_001 _MG_4374 _OrwoNP20_002 _MG_4368 _MG_4395_4397 _MG_4405 _OrwoNP20_004 _MG_4366 _MG_4386 _OrwoNP20_003 _MG_4391 _MG_4382 _MG_4416_4423 _OrwoNP20_008 _MG_4441 _MG_4448 _MG_4437 _MG_4450 _MG_4451 _OrwoNP20_009 _MG_4467_4469 _MG_4485 _MG_4488 _MG_4490 _MG_4486

_MG_4493

_OrwoNP20_011

_MG_4499

_OrwoNP20_012

_MG_4495

_MG_4494_4506

_MG_4527

_FujiSuperia400_004

_MG_4509

_MG_4511

_MG_4529_4534

_MG_4513

_MG_4516

_MG_4521

_MG_4526

_MG_4540

_MG_4538

_MG_4549

_MG_4557

_MG_4559_4560

_MG_4563

_OrwoNP20_015

_MG_4621

_MG_4585

_MG_4600

_MG_4645plus

_MG_4612

_MG_4615

_OrwoNP20_014

_MG_4620

_MG_4623

_MG_4652

_MG_4579

_MG_4662

_MG_4672

_MG_4668

_FujiSuperia400_015

_OrwoNP20_016

_MG_4827

_OrwoNP20_027

_MG_4667

_MG_4679

_MG_4680

_OrwoNP20_017

_MG_4682

_MG_4687

_MG_4691

_MG_4705

_FujiSuperia400_018

_FujiSuperia400_022

_MG_4756

_MG_4758 _FujiSuperia400_037

_MG_4773

_MG_4776

_MG_4781

_MG_4791

_FujiSuperia400_020

_MG_4794

_FujiSuperia400_036

_OrwoNP20_020

_MG_4803

_OrwoNP20_022

_MG_4817

_MG_4824

_MG_4930

_FujiSuperia400_051

_FujiSuperia400_056

_FujiSuperia400_064

_FujiSuperia400_062

_MG_4833

_MG_5205

_MG_4896

_MG_4875

_MG_4908

_MG_4918

_MG_4900

_MG_4951

_MG_4935

_MG_5056

_MG_4959

_MG_5049

_MG_5090

_MG_5097

_FujiSuperia400_061

_MG_5122

_MG_5209

_MG_5215

_MG_5223

_MG_5227

_MG_5228

_MG_5240

_MG_5244

_MG_5067

_MG_5287

_MG_5323

_MG_5362

_MG_5382_5389

_MG_5393

_MG_5438

_MG_5452

_MG_5405

_MG_5453

Analogowe wakacje

Pamiętacie, jak 20 lat temu biegnąc na pociąg na wycieczkę kupowało się w pobliskim kiosku Ruchu kliszę do aparatu? Najczęściej Fuji (Color albo Superia), przy zasobniejszym porfelu mozna było szarpnąć się Kodak Gold... Klisze zwykle na półce przy szybie, grzane słońcem do niemiłosiernych temperatur, ale mało kto wiedział że filmy powinny leżeć w lodówce... Potem do najbliższego (czyt. najtańszego) labu, gdzie panu technikowi się udało albo nie, ale i tak wszyscy mieli to gdzieś, bo zabawa przy oglądaniu i tak była przednia. Niestety, w kioskach Ruchu filmów już nie ma, nie wygrzewają się na słońcu, ale za to można kupić takie na allegro. Może nie wygrzane, ale przeterminowane, efekt ten sam. Pobiegłem więc do najbliższego urządzenia z internetem w domu i kupiłem cały pakiet Fuji, Color 200 i Superia 400 w cenie niecałe 3zł za 24 klatki filmu... Co prawda nie zapakowałem go jak 20 lat temu do idiotkamerki z lampą błyskową która włączała się przy każdej okazji, ale do Canona EOS1, którego ówcześnie można było spotkać tylko przy górnopółkowych fotografach. To tak jakby lać Colę do 20letniej Whisky, ale co tam... Do tego zabrałem też zestaw cyfrowy, a nie chciał tachać dodatkowych obiektywów - te pasują zarówno do analoga, jak i cyfry. I ruszyliśmy rodzinnie w Świętokrzyskie. No i poszło, 7 rolek filmu wywołanych w najtańszym labie, czy w Saturnie 🙂 Swoją drogą całkiem nieźle, gdyby tylko tyle syfu nie zostawało... Do tego zwijają film, a nie tną na kawałki, więc czasem zdarzają się wzdłużne rysy. Szkoda. Jednak ceny nic nie przebije, 3,95PLN za wywołanie - nijak nie da się taniej, w domu najtaniej wychodzi mi ponad 5zł... A poza 7x24 zdjęć analogowych, które jak zawsze wszystkie wyszły 😉 jeszcze z tysiąc cyfrowych - co jak na półtora tygodnia zwiedzania kilku miejsc dziennie to oszczędna ilość, jak sądzę. W tym sporo "półanalogowych", tj z manualnymi obiektywami, wziąłem ze sobą Heliosa, Cyklopa i Chinonflexa. Ale to innym razem. No nic, oto są. Klimat zdjęć dokładnie ten sam, można się przenieść w czasie - szczególnie na zdjęciach, które nie pokazują charakterystycznych dla naszych czasów konstrukcji. Parę wrzucam, polecam Fuji na wakacje 🙂 _Fuji_004 _Fuji_002 _Fuji_003 _Fuji_006 _Fuji_014 _Fuji_017 _Fuji_007 _Fuji_008 _Fuji_009 _Fuji_016 _Fuji_018 _Fuji_020 _Fuji_027 _Fuji_023 _Fuji_026 _Fuji_032 _Fuji_036 _Fuji_038 _Fuji_040 _Fuji_041 _Fuji_045 _Fuji_050 _Fuji_053 _Fuji_055 _Fuji_062 _Fuji_061 _Fuji_064 _Fuji_066 _Fuji_069 _Fuji_070 _Fuji_075 _Fuji_079 _Fuji_081 _'Fuji_087 _Fuji_093 _Fuji_095 _Fuji_096 _Fuji_103 _Fuji_105 _Fuji_104 _Fuji_106 _Fuji_108 _Fuji_111 _Fuji_114 _Fuji_117 _Fuji_121 _Fuji_127 _Fuji_126 _Fuji_124 _Fuji_129 _Fuji_130 _Fuji_131 _Fuji_133 _Fuji_134 _Fuji_136 _Fuji_030

Kodak No.2 Folding Autographic Brownie z 1918 roku

Zaryzykowałem zakup małego czarnego pudełeczka, mającym być aparatem fotograficznym. Sprzedawca handluje antykami i książkami, zapewne nie za bardzo wiedział co to jest i jak się otwiera. I całe szczęście. Gdyby na jakimś zdjęciu pokazano dokładniej co to jest, cena poszybowałaby do zakresu 200-300zł.A tak, wydałem tyle co na wódkę. Organoleptycznie jeszcze lepiej. Dość długo zajęło mi namierzenie datowania modelu, na przodzie aparatu wygrawerowane są patenty między 1908 a 1913 rokiem, ale później znalazłem wybite na obudowie - ostatni z 1918 - zapewne z tego roku pochodzi ten sprzęt. Kawał czasu, niedługo walnie setka! Dość rzadki model - naprawdę mało go w necie, a konkretnie chodzi o opis przysłony. Tutaj jeszcze z poprzedniego systemu Kodaka, od 4 do 64, co jest odpowiednikiem 8 - 32, licząc od 16 w obie strony. Tyle wyczytałem, natomiast mocno wydaje mi się, że w tym modelu jest tu jeszcze 6,3 - ponieważ schodzi niżej niż opisane i widać ruch przysłony. Byłoby super, prawdziwy unikat. _965A8375 Mimo wieku, cały mechanizm działa doskonale. Z zewnątrz gdzieniegdzie obudowała z korozją, ale mieszek i działanie mechanizmów wzorowe. Przełączanie czasów 25/T/B/50 bez najmniejszego luzu, idealnie słychać skok zapadki. Podobnie ruch przysłony, który nie jest stopniowany, ale działa perfekcyjnie. Komora filmu, rolki, wysuwanie miecha - jakby jego użycie sprowadzało się do ekspozycji na półce. Blokada wysunięcia mieszka w dwóch zakresach - portretowej 2,5m i pejzażowej 30m również działa świetnie. Matówka na wystającym trzpieniu z lustrem bardzo ciemna, widać ledwie zarys fotografowanego obiektu, do tego nigdy nie ma się pewności czy aby na pewno pokazuje kadr - w końcu to zupełnie osobny element niż obiektyw. Aby zmienić horyzont, trzeba ją przekrzywić o 90°. Technika! Za to był film w środku. Oczywiście błona zwojowa 120, format zdjęcia 6x9. Zapewne prześwietlony, ale zobaczymy po wywołaniu w Caffenolu. Poszedł na spacer do Sopotu i to dwa razy. Najpierw przy okazji nocnej pracy nad zdjęciami, dokończył kliszę w zestawie. Podłączony do wielkiego statywu Manfrotto robił wrażenie na monciakowych spacerowiczach 🙂 Drugi spacer w niedzielę na molo. Tutaj już z założoną nowym przeterminowanym filmem Fuji Superia. Warto wspomnieć o zakładaniu materiału, to naprawdę poprzednia epoka. Wyjmuje się cały układ miecha, z soczewkami, migawką i bebechami. Zostaje pusta puszka obudowy, w którą wkładamy lekko rozwinięty film założony na rolki i upychamy go po bokach. Zakładamy miech i blokujemy przesuwając blaszki. Wow. To się nazywa manualne zakładanie filmu 🙂 I co tu dużo mówić, robienie zdjęć na molo niedzielnym popołudniem, wśród setek turystów z zawieszonymi czterocyfrowywmi Canonami na szyjach, jest całkiem przyjemne 🙂 Wywołane zdjęcia mają swój niepowtarzalny charakter, lekko wpadają w czerwoną barwę i troszeczkę brakuje kontrastu, no ale to nie problem poprawić w obrazie docelowym. Na każdym zdjęciu jest też poprzeczny pasek, wygląda jakby dostawało się jakieś "lewe" światło. Po oględzinach zauważyłem, że założona obudowa nie do końca wskoczyła na swoje miejsce, stąd zapewne szpara ze światłem. Za to histogram pięknie rozciągnięty na całej szerokości, niemal podręcznikowe Himalaje. Takie naświetlenie zawsze cieszy, tym bardziej że opcji nie ma zbyt wiele do wyboru. Korzystanie z zewnętrznego światłomierza w tym przypadku również, trzeba sobie poprzeliczać wartości na zabytkowe Kodaka. Celowo zostawiłem ramki na części i zdjęć, są też bez korekty - poza kontrastem i poprawa krzywych kolorów. Szczerze mówiąc, to przez ostatnie 100 lat niewiele się zmieniło w fotografii analogowej 🙂 _FujiSuperia_007_FujiSuperia_002_FujiSuperia_004 _FujiSuperia_006 _FujiSuperia_005 _FujiSuperia_008

Kilka pieczeni na jednej kawie

Dzisiaj na bogato, kilka eksperymentów na raz z wieloma niewiadomymi. Z worka Pentaxów wygrzebałem dwa modele, MG i Spotmatic, na pierwszy ogień poszedł Spotmatic. PENTAX SPOTMATIC _965A5301 Nieco starszy i w zdecydowanie kiepskim stanie. Na szczęście okazało się, że kiepski stan tylko z zewnątrz, tak długo leżał w jakimś kącie, że brud przeżarł warstwę ozdobnego metalu na obudowie. Aparat w sprzedaży od 1964 roku, co prawda ten może być młodszy - ale kilkanaście lat z pewnością nieużywany. Nasmarowałem mechanizmy z zewnątrz, dokręciłem obiektyw Helios 44-7 i wydaje się że działa. Aparat dostałem z kliszą w środku, nie ruszałem jej choć licznik był wyzerowany i nie wiedziałem ile klatek zostało. Fuji Superia 400, nie jest to najlepszy film, a przeterminowany robi kaszanę straszliwą z ziarnem. Nie miałem też odpowiedniej baterii do światłomierza - aparat jest wyposażony w pomiar światła ze wskazówką w wizjerze, oczywiście pomiar przez obiektyw. Skorzystałem z zewnętrznego i na spacerze z rodziną w Gdańsku zacząłem pstrykać. Licznik wreszcie pokazał 36 i... leciał dalej. O-ooo, otworzyłem klapkę i okazało się że film ma zerwaną perforację... No trudno, przewinąłem kawałek i od nowa, ale już innym razem... _965A5302 Aparacik się sprawdził, mały, poręczny, migawka ustawiana pokrętłem do 1/1000, dwa gniazda synchro. Taki klasyk. Ma też uprzyjemniacz ergonomiczny - nasadka z sankami na wizjer. Jeśli nie korzystamy z lampy, można zdjąć i jest jeszcze ładniejszy i mniejszy. Wykorzystałem go właśnie z lampą, w nocy na spacerach z psem i "Aktywuj się". CAFFENOL C-L Postanowiłem wywołać go jako czarno-biały w Caffenolu - co się wtedy dzieje? Teoretycznie powinien bez problemu się wywołać, co najwyżej z lekkim zabarwieniem brązu. I tutaj przechodzimy do kolejnej pieczeni, czyli powtórnego wykorzystania Caffenolu. Zastanawiałem się czy można skorzystać więcej niż raz - piszą tu i tam że można. Tym bardziej, że rozrobiony prawie litr, a pracuje tylko część roztworu, reszta czeka w butelce. Zlałem więc po pierwszym wołaniu i wrzuciłem do zamrażarki. Dzień przed planowanym "developingiem" wyciągnąłem, rozmroziło się i... jestem już po dwóch filmach. Wygląda, że wszystko ok. Co prawda film kolorowy z Spotmatic'a niestety nie wyszedł - chyba jednak 70 minut w kawie to dla niego za dużo 🙂 Następnym razem spróbuję w Caffenolu z mieszaniem na króko. Tutaj nie wiadomo co zawiodło, czy naświetlanie, czy klisza, czy wywołanie. PENTAX MG _965A5305 Drugą kliszą była Svema 64 z Pentax'a MG. Ten aparat jest równie klasyczny jak Spotmatic, ale widać postęp czasu pierwsze modele wypuszczone w 1981 roku - zamiast analogowej wskazówki są diodki przy wartościach w wizjerze, wydaje się że światłomierz zasilany dwie bateriamy L44 jest precyzyjny i bardzo szybki. Jest jeszcze mniejszy od poprzednika, też bardzo poręczny i ergonomiczny. Migawka kurtynowa do 1/1000, a czas synchronizacji przy 1/100. Nie ma już gniazd, tylko sanki na stałe klasycznie umieszczone na pryzmacie. Do dyspozycji jest wyzwalacz, za to nie ma trybu manualnego. To już ten czas, kiedy zaczęto ogłupiać konsumenta 🙂 Czas dostosowuje się automatycznie do wybranej przysłony na obiektywie, a mając do dyspozycji obiektyw z automatyką przysłony, zamieniamy aparat w idiotkamerkę i wystarczy naciągnąć film i klepać migawką. Możemy za to możliwość regulować oświetlenie w zakresie -2EV do +2EV pokrętłem z lewej strony. Zrobiłem 22 zdjęcia w 11 ujęciach, film przeciąłem i resztę zostawiłem w aparacie. OBIEKTYWY I tutaj kolejna pieczeń - obiektywy. Złącze już bagnetowe, a chciałem potestować różnicę pomiędzy podobnymi obiektywami różnych firm. Mam praktycznie nieużywany ChinonFlex 3.5/200mm i poojcowy Pentacon 4/200mm w już dość kiepskim stanie, z pajączkiem na soczewce od strony mocowania. Druga para to portretowe 135mm -> uznany za plastykę obrazu Jupiter 37A (3.5), który kiedyś dostałem wraz z Zenitem i Pentacon (2.8), który kiedyś dostałem w lesie 🙂 Za parę złotych kupiłem przejściówkę Pentax K - M42 i trochę się zawiodłem, bo nie ostrzy na nieskończoność. Niestety, te kosztują dużo więcej a jakoś nie mam ochoty wydawać na przejściówkę tyle chajsu jak za obiektyw... Zobaczymy co z tego wyjdzie - może pomogą małe dziury przysłony. Pogodę trafiłem dobrą, na ostre foty - chociaż przy 16-22 musiałem schodzić do jakiś 1/8. Najbardziej męczące było każdorazowe przekładanie obiektywu, żeby się nie pomylić najpierw robiłem zawsze najpierw Pentaconem, potem Jupiterem przy 135 i ChinonFlex/Pentacon przy 200mm.Filmy już się suszą, zobaczymy co z tego wyjdzie. Udało się upiec następujące testy za jednym zamachem, chociaż torba była dość ciężka:
  • próba wykorzystania Caffenolu więcej niż raz z przechowywaniem w zamrażalce
  • wywołanie koloru jako czarno-białe
  • sprawdzenie działania dwóch Pentaxów
  • porównanie bliźniaczych obiektywów
A o obiektywach warto napisać coś więcej. Cztery wykorzystane dzisiaj, chociaż podobne, to jednak całkowicie inne. I pod względem budowy, i użytkowania. CHINONFLEX 3.5/200mm _965A5307 Trafił do mnie dzięki osobie, która chyba nie do końca wiedziała co sprzedaje. Czasem tacy się zdarzają, leżał w worku z Pentaxami. Wyciągnąłem go jako pierwszy i szczęka opadła, bo obiektyw bez śladów użytkowania, a jego cena na rynku jest wyższa niż wszystko za co zapłaciłem. Mocowanie M42 i sześciolistkowa przysłona może nie robią wrażenia, ale to pierwsze bardzo lubię bo można wykorzystać obiektyw w wielu aparatach, no z tym drugim trochę słabiej, bokehów ładnych nie będzie. Za to jakość wykonania i precyzja działania naprawdę robi wrażenie. Brak jakichkolwiek luzów, wielki pierścień ostrości w centralnej części obiektywu obraca się na jakieś 270°. Pierścień przysłony blisko mocowania, wąski i przyjemnie klika przy przełączaniu pomiędzy 3.5 a 22. Jeszcze bliżej, przy samej krawędzi mocowania od spodu przełącznik A/M do aparatów z automatyką. Dizajnerom też należą się brawa, paski srebrne na poszczególnych elementach nie wszystkim mogą się podobać, ale na pewno nikt nie powie że są brzydkie. Obiektyw jest dość duży, przednia soczewka ma 62mm, długość też nieco większa niż inne obiektywy o takiej ogniskowej. Również ciężki, duże soczewki i metal użyty do produkcji nie pomagają w obniżeniu wagi, za to sprawiają że konstrukcja jest naprawdę solidna. PENTACON 4/200mm _965A5350 Ten jest u mnie z pakietu "Ojcowizny", zwany też "Potatowym". Ma już swoje lata, używany też niemało, co widać i czuć. Soczewki lekko zaśniedziały od krawędzi, Na pierścieniach pojawiły się delikatne luzy. Niemiecka produkcja mimo iż bardzo doceniana, to jednak blednie przy koledze z Japonii po kątem wykonania. Pierścień ostrości nie ma takiej precyzji, chociaż podobnie umieszczony, nieco węższy. Pierścień przysłony umieszczony jest przed nim, co często prowadzi do ruszenia nim zamiast tym od ostrości. Tutaj jest od 4 do 22, za to piętnastolistkowa przysłona tworzy bardzo ładne kółeczko i przepięknie rozmywa tło. Ponadto ustawianie przysłony jest gładkie, bez stopniowania - bardzo lubię takie rozwiązanie. Obiektyw jest wyraźnie mniejszy, trochę lżejszy, można powiedzieć że dość zgrabny. Przednia soczewka ma 55mm średnicy, całość z gatunku full-metal-jacket. Ciekawym elementem jest wymienne mocowanie - można sobie odkręcić pierścień mocujący i zmienić mocowanie na M42 albo Exakta, jakie posiadam - ręcznie dorabiane przez ślusarza. Z przodu na stałe wbudowana osłona przeciwsłoneczna. Podłączony do cyfry daje przyjemny, miękki obraz, ale z silnymi kontrastami. Naprawdę obraz wyróżnia się na tle innych - celowo nie mówię czy na dobre czy na złe, to subiektywne odczucia. Niestety ergonomia użytkowania na niezbyt wysokim miejscu. PENTACON 2.8/135 _965A5375 Obiektywy o ogniskowej 135mm uznawane kiedyś były za idealne do portretu. W dobie cyfrowej jakoś tak się potoczyło, że za takie uznaje się te między 85 a 100mm... Może ze względu na miejsce, jakich wymagają takie konstrukcje? Ten model trafił do mnie w środku lasu. Poważnie 🙂 Niemal sklepowy stan, nie widać najmniejszego śladu używania. I bardzo ładnie wygląda po podłączeniu do aparatu. Pierścienie stopniowane średnicą, wszystkie na pierwszej połowie przy złączu M42. Ostrość ustawiana tym razem na początku, dopiero potem przysłona. I tak powinno być, model 200mm to jakiś wypadek przy pracy. W początkowym ruchu czuć jakby mniejszy opór, potem kręci już równomiernie ze stałym obciążeniem, jakie znamy z tego typu analogowych sprzętów. Zakres bardzo duży, tak na oko będzie ze 330° - niemal pełen obrót od 1,7m do nieskończoności. Pierścień przysłony przyjemnie pyka i blokuje na konkretnej wartości, ale nie jest tak zacny jak w ChinonFlexie. Tutaj mamy zakres od 2.8 do 22 sześciolistkowej przysłony, to już przyzwoity zakres przy takiej ogniskowej. Na dole jeszcze przełącznik automat/manual do aparatów wspomagających automatykę przysłony i to chyba wszystko co można o nim powiedzieć, Bardzo przyjemnie się go obsługuje, średnica filtra 55mm, a jeszcze coś - fajny pomysł z wbudowaną osłoną przeciwsłoneczną, która jest pierścieniem na przedniej części obiektywu i po prostu przesuwamy ją do przodu w razie potrzeby. Świetne rozwiązanie. JUPITER 37A _965A5364 To poszukiwany i uznawany za jedną z ciekawszych produkcji z byłego Związku Radzieckiego. W porównaniu do innych '135 jest bardzo mały ze średnicą mocowania filtra 52mm, a całość w najgrubszym punkcie nie ma dużo większej średnicy. Jest też króciutki. Większość powierzchni zabiera pierścień ostrości, który mimo upływu lat i wytarć farby chodzi perfekcyjnie, tylko z minimalnym luzem - ale też jest to luz nie przeszkadzający w pracy. Mamy tutaj też rozwiązanie z pierścieniem przysłony z przodu obiektywu, ale w przeciwieństwie do Pentacona nie przeszkadza to zupełnie, może ze względu na ten gigantyczny pierścień ostrości. Przysłona nie ma skoków, dlatego tutaj również możemy dowolnie ustawiać dziurkę. No i 12 listków! Przy tej średnicy soczewek to naprawdę ładnie wygląda, przepiękny bokeh. Całość tworzy świetny obiektyw, mały, zgrabny, precyzyjny. Polecam, także do podłączenia do cyfry. A podsumowując całość tego referatu mogę śmiało powiedzieć, że jeśli używamy przeterminowanego wiele lat materiału niskiej jakości i wywołujemy w kawowej wywojce, różnice w obiektywach są całkowicie zatarte i nie mają najmniejszego znaczenia, co możecie sami ocenić.  Dolne MiastoDolne MiastoDolne MiastoDolne MiastoDolne MiastoDolne MiastoDolne MiastoDolne Miasto