Posts Tagged: Globica

Roksana

Kiedy poczułem się staro? Kiedy modelki zaczęły do mnie mówić per "proszę pana"? Trochę. Ale kiedy przed obiektywem pozują dziewczęta w wieku moich dzieci, to wiem że lepiej już nie będzie. Nie mam nic przeciwko młodzieży w studiu, ale niezbędny warunek - zgoda rodziców na piśmie, albo obecność podczas sesji. 

Zdjęcie tytułowe - Globica i KodakPortra 160NC w wersji 4x5", z dorobioną wkładką i przymocowaną na szarą taśmę 🙂
Reszta (na sliderze) - Canon 6D i 85mm
Modelka: Roksana (lat 15)
MUA: Ewelina

A to feler, westchnął… Bynio.

Ostatnio kilka sesji w aberracyjnym studiu portretowym z użyciem Globiki, a że mam tylko dwie podwójne kasety na negatywy, trzeba coś zroboć z naświetlonym materiałem. Zwykle przekładam je w ciemności do grubego albumu ze zdjęciami, ale akurat miałem pod ręką album portretowy. No  cóż, błąd. Okazało się, że negatyw, chociaż niezbyt gruby, rozszczelnił poszczególne karty i przez kilka dni światło pomału docierało przez błyszczące kartki. Mało tego, jeszcze przez pomyłkę w studiu otworzyłem kasetę zamiast drugiej, pustej. Skąd wiem, że błona naświetliła się przez książkę, a nie w momencie otwarcia kasety? No cóż, naświetliły się aberracyjne napisy z wewnętrznej strony okładki książki 🙂 Widać nawet fakturę kart książki. No i wywołane w caffenolu C-L "na stojaka" negatywy wyglądają tak, jak wyglądają. Zawsze skanuję w kolorze, nawet czarno-biały materiał, ale jeszcze tak mocnego zafarbu nie widziałem. Tak jak na zdjęciu powyżej. I dodatkowo jeszcze jedno ze ściągniętym kolorem. Modelka: Izabela, wkrótce więcej zdjęć, tym razem z cyfry. _orwo_np20_2

Globica w kolorze

Wreszcie udało mi się zrobić wielkoformatowe zdjęcie w kolorze. Negatywy Kodak Portra 160NC od dłuższego czasu leżały w lodówce, ale problemy techniczne nie pozwalały na zapakowanie do kaset. Okazało się, że wszystkie wkładki i redukcje jakie mam są formatu 10x15cm, a film to 4x5", czyli zabrakło pół milimetra. Ale wpadłem na pomysł, że po prostu przykleić delikatnie szytkę do drewnianej redukcji z kasety Globiki. Trochę po omacku, ale jest. Działa. 

Dalej już tylko trudniej 🙂 Najpierw trochę popsułem naświetlenie, miałem miech wysunięty wg parametrów wcześniej robionego zdjęcia na negatywie ORWO. Mniej więcej, bo tu wszystko robione "na oko", migawka jest wyzwalana ręcznie bez ustawiania czasu, więc czas jej otwarcia mierzę uchem. Czas naświetlania trzeba zgrać z odpowiednim wysunięciem miecha aparatu - zakres od kilku do kilkudziesięciu centymetrów, a standard zależy od użytego obiektywu. Do tego dochodzą jeszcze zastosowane pochyły i przesunięcia, ogólnie sporo zmiennych. Negatywy przeterminowane w 2005 roku miały czułość ISO160, chciałem naświetlać na ok 100. Wyszło im pewnie z 50.

Kolejna rzecz, to wywołanie. Negatywy musiały zostać w kasecie do momentu, aż znajdą się w ciemni. Przez kawałki dwustronnej taśmy nie chciałem ich przekładać po ciemku do pudełka, żeby się nie skleiły. Niestety nie dysponuję wkładką umożliwiającą wywołanie w koreksie (kosztuje niemal 300zł, kawałek plastiku :/ ) więc pozostało wołanie w kuwetach. Jest o tyle problematyczne, że: jest ciemno w całym procesie wywoływania, negatywy łatwo porysować, gdyż emulsja podczas kąpieli jest bardzo delikatna, no i jeszcze nie miałem gumowych rękawiczek, więc na żywca paluchami po wywoływaczu i utrwalaczu. A dodam jeszcze, że chemia swoją 6-tygodniową trwałość straciła jakieś 4 miesiące temu 🙂 Ale nadal stoi w butelkach, więc czemu nie spróbować. Jak widać, okłamują nas. Negatywy wywoływałem nieco dłużej, ok 4:30. Reasumując lekko prześwietliłem, ale nie na tyle, aby nie dało się go uratować.

Kolejny problem, to skanowanie. Nie mam wielkoformatowego skanera, muszę sobie radzić średnioformatowym. Jedyna sensowna opcja to dwukrotnie zeskanowany negatyw i złożenie części w PS. Tutaj dochodzi kolejna przeszkoda, ponieważ korzystam z epsonowskiego oprogramowania, a to nie najlepszy produkt, nie ma chociażby możliwości "czystego" skanu w gamma 1.0. Tak więc nawet po wyłączeniu korekty kolorystycznej, na dwóch połówkach negatywu zawsze będzie jakaś różnica. Zwykle jednak da się ją wyprostować, w końcu od 20 lat zajmuję się grafiką 🙂

Tak jak się spodziewałem, czyste skany lekko prześwietlenie i o małym kontraście. Na szczęście zrównanie poziomów wykazało, że nie ma prześwietleń poza skalę, a kontrast po korekcji wcale nie był taki zły. Połączenie dwóch obrazów z delikatną korektą jasności i poziomu składowej zielonej i to wszystko.

Sporo pracy, jak na jedno zdjęcie. Ale warto, uwierzcie mi. Nie tylko sama satysfakcja z tak otrzymanego obrazu, ale sami widzicie na zdjęciu tytułowym - zupełnie inna jakość niż foty cyfrowe.

Na koniec jeszcze schemat oświetlenia, o które pytało kilka osób z FB. Główne światło to (1) DIY ringlight z dwunastoma żarówkami o łącznej mocy ok 2kW; do tego szeroki strumień z (2) reflektora 1kW z prawej strony modelki, ustawiony lekko z tyłu mniej więcej na wysokości czubka głowy; (3) reflektor 1kW spotlight pod sufitem do podświetlenia włosów z lewej strony (tutaj trochę bardziej z tyłu); oraz jeszcze (4) reflektor 1kW szerszy strumień zwężony wrotami na białe tło.

Modelka: Sylwia
MUA: Izabela
Skill levelował: Bynio

Sylwia z Globiki

Sesja z Globiką. Planowo chciałem zrobić sesję na lampach błyskowych, w tym celu podpiąłem niesamowitą migawkę Globiki pod prąd, ale modelce było tak zimno po 1,5 godziny wizażu, że włączyłem jednak światło żarowe. Dwa tysiące wat z lampy pierścieniowej plus 3 x po tysiąc z reflektorów zrobiło ciepełko i równie ciepłe światło, które uwialbiam przy fotografii analogowej. Błyski innym razem. Zdjęcia cyfrowe również w innym wpisie. Tymczasem z czterech negatywów B-W udało się uzyskać jeden obraz.  ORWO NP20 jak zawsze bezkonkurencyjne, nawet jak na materiał przeterminowany 20 lat temu. Niestety na bliskim portrecie jest lekkie poruszenie i nawet nie skanowałem. Drugi z 13x18cm negatywu to właśnie ten tytułowy. Za wywojkę posłużył Caffenol C-L, na bazie kawy rozpuszczalej z Biedronki. Postawiony w kuwecie z negatywem na jakieś 65 minut, z jednym przełożeniem negatywów po ok 5 minutach. Nadal nie udało mi się uzyskać obrazu z ORWO MD-11, to bardzo specyficzny materiał, powinien być wywoływany w oparach amoniaku, ale doczytałem że mocno przetrawiony wywoływacz też powinien dać radę. Caffenol raczej odpada - ale jeszcze spróbuję. Na razie jednak ciemno, następnym razem naświetlę na 6-10 ISO. ------------------------------- Mały update, zdjęcie zostało wyróżnione w magazynie "Fotografia" i wpadło do najlepszych zdjęć miesiąca października. Bardzo nam miło 🙂 fotografia_top Pozowała: Sylwia Malowała: Izabela Guzik na przedłużaczu naciskał: Bynio

Amelia. Analogowo 100%

Zapowiada się dłuższy wpis. Zachciało mi się zrobić sesję czarno białą, tylko w analogu. Co prawda cyfrę czasem użyłem jak miernika światła, tak na wszelki wypadek, ale i tak przestawiłem podgląd na BW. RAWy co prawda i tak zapisują się w kolorze, z czego bardzo zadowolona jest wizażystka 🙂

Tematem sesji portret, a pozowała piękna Amelia. Miałem zamiar potestować kilka ustawień świateł na przyszłość. Jednak współpraca z modelką szła tak dobrze, że przygotowałem raptem 3-4 sety - wolałem chwytać moment. Chwytającymi była Mamiya RB67 z Kodakiem TMax100 i standardowym K/L 127, Canon EOS1 z 85mm i tiltszifterem, zaaładowany zaś był ostatnim filmem Svema64 z mojej lodóweczki negatywowej. Jeszcze gdzieś tam po drodze na chwilę podłączyłem TAIR 11A 135mm, ale nie jestem w stanie określić które to. No i na sam koniec sesji odpaliłem Globicę, po raz pierwszy z formatem 13x18cm.

Na pierwszy ogień film 120, wywołany w Rodinalu 1+50. Efekty? Jakość i ostrość jak zawsze miażdżąca, natomiast nie do końca przypadł mi do gustu dość stonowany obraz. Chciałem nieco większe kontrasty - pytanie czy to kwestia światła, czy wywołania w większym rozcieńczeniu. Do koreksu dorzuciłem jeszcze rolkę ze "streetu" Foton sprzed 30 lat, ale nic z niego nie wyszło - podejrzewam że lekko zabarwił negatyw Kodaka. Ogólnie jednak jest OK.

Jednak robotę na sesji zrobił ruski negatyw sprzed 30 lat. Svema 64 w połączeniu z użytywmi obiektywami i wywołaniem w Caffenolu dał niesamowite obrazy o artystycznym zapędzie. Szczególnie kilka z tiltszifterem, gdzie ziarno przejemnie rozmywało przesuniętą ostrość. Szkoda, że nie mam już więcej tego materiału. Może jeszcze się znajdzie na jakiejś aukcji...

I jeszcze kilka wybranych w pozycji horyzontalnej

Pozowanie Amelii spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłem odpalić tez Globicę. Jeszcze nie miała okazji pracować w studiu, czas najwyższy. Załadowałem więc dwie podwójne kasety zabytkowym ORWO NP20 w rozmiarze 13x18 cm (to dopiero negatyw) i... Stroimy maszynę. Obraz powstający na matówce to poezja. Można się wpatrywać zamiast robić zdjęcia. Obrócony i odbity, ale mimo to robi kolosalne wrażenie przy dobrym oświetleniu.

Przy pierwszym ujęciu zapatrzyłem się jednak i zapomniałem zamknąć migawkę przed wyciągnięciem szybera... No to jeden negatyw jak krew w piach. Drugie już lepiej, migawka odpalona "na oko" ok 1/20 sekundy i gotowe. Aparat jest wyposażony w migawkę zwalnianą ręcznie, o ustawianiu czasów nie ma mowy 🙂 Druga kaseta poszła już sprawniej, pokusiłem się nawet o ustawienie mocnego shiftu. Staram się ustawić ogniskową "nominalną", ale też na oko nie chciało mi się mierzyć. Przy obiektywie 300mm należy miech wyciągnąć na właśnie tyle, aby nie wprowadzać korekty ekspozycji.

No i wywołanie. Pierwsza kuweta z Rodinalem w rozcieńczeniu około 1+80. Przy przeterminowanym materiale to i tak loteria, zostawiłem "na stojaka" na 50 minut. I nic. Biało. No tak, jak migawka otwarta na kilkanaście sekund nie mogło być inaczej. Dorzuciłem kilka kostek lodu aby roztwór miał temperaturę ok 20°C i druga szytka. Kolejna godzina i... JEST! Brawo Ja! 🙂 Dwukrotnie użyty Rodinal dał radę. Kolejną szytkę zamoczyłem w Caffenolu. Godzina bez mieszania i jest kolejna! Niestety, okazało się że modelka lekko się poruszyła i obraz rozmyty. Szkoda. No to czwarta godzina i ostatni materiał. Pusty. Skuteczność 50%, jak na pierwszy raz całkiem dobrze 🙂

Teraz tylko problem ze skanowaniem, mój V500 jest przeznaczony do średniego formatu. Czas na skaner LF. Tymczasem coś poskładam

Voilà. Skanowane na trzy razy, aby nie składać przez środek twarzy. Rozdzielczość wyjątkowo mała jak na skan kliszy - 2400 🙂 Ale przy takim rozmiarze negatywu daje to gigantyczny obraz.

MODEL: Amelia
MUA: Paulina Furgoł

Nikola & Globica

Odkąd trafiła do mnie Globica, aparat wielkiego formatu, nie miałem okazji zrobić z niej użytku (info- http://mojeaberracje.pl/wielki-format/). Za to Nikola, modelka która trafiła do Aberracyjnego studia skusiła się i użytek zrobiła. Nikola skorzystała też z tiltsziftera, z którego ostatnio zacząłem mocniej korzystać. Poza tym Aberracyjny standard, czyli statyczne portrety, ale też kilka bardziej dynamicznych kadrów, na które przyjdzie czas w innym wpisie. Przy okazji tego wpisu i linku do portfolio Nikoli, zauważyłem ciekawą rzecz. Zdjęcia wrzucone przez fotografów na serwis, np MaxModels, mają zdecydowanie mniej odwiedzin niż te same zamieszczone przez modelkę 🙂 Z drugiej strony fotografowie nie otrzymują spamu matrymonialnego (niestety często wulgarnego) przez te serwisy. Coś za coś. MODEL: Nikola MUA: Izabela Jurczak _MG_9342_9418 _MG_9438_9479

Wielki Format

No i stało się. Powiadają że każdy, kto fotografuje średnim formatem, prędzej czy później przejdzie oczko wyżej. Powiadają też, że Wielki Format (z angielskiego zwany w skrócie LF) jest "elitarny" - cokolwiek to znaczy. Pewnie mają rację... Ale najpierw kilka zdań wyjaśnienia dla osób nie związanych z tematem fotografii, o co chodzi. _MG_3777 W obecnych czasach za zaawansowaną fotografię wiele osób uznaje cyfrową lustrzankę jednej z popularnych marek. Zdecydowana większość nie rozróżnia cropa od pełnej klatki, jedyna istotna różnica to cena i ilość Mpix... Widzicie, najbardziej zaawansowane lustrzanki ogólnodostępne za grube tysiące, mają rozmiar matrycy wielkości popularnych klisz fotograficznych 35mm, z których możemy uzyskać obraz o wielokrotnie większej rozdzielczości niż cyfrowa matryca aparatu. Tańsze lustrzanki (te od 6 do 1,5 tyś) to tzw cropy, czyli o matrycy pomniejszonej ok. 1,5-1,6X i wiekszym zagęszczeniu pikseli. Profesjonaliści używają aparatów cyfrowych średnioformatowych, których nazwy nic nie mówią przeciętnemu klientowi Saturna czy MediaMarkt. Ceny takich aparatów oscylują w okolicach stu-stupięćdziesięciu tysięcy złotych w zestawie z obiektywem. A to tylko odpowiednik najmniejszego średniego formatu na kliszy, zwanego 645 - czyli 6x4,5cm. Klasyczny średni format jakiego używam przy portretowych sesjach na kliszy to od 6x6 do 6x9cm - rozdzielczości skanu sięgają kilkunastu tysięcy pikseli na boku, więcej niż najlepszy cyfrowy format. _MG_3780 Wyobraźcie sobie teraz negatyw, który ma wielkość 13x18 CENTYMETRÓW. Jakość każdego punktu negatywu jest taka sama jak ta z najmniejszego obrazu w negatywie, czyli 35x24mm. Skanując taki obraz, osiągamy rozdzielczość dziesiątków tysięcy pikseli. Właśnie w tej wielkości "analogowej matrycy" w posiadanie wszedłem. Co prawda najpopularniejszym formatem "wielkim" jest najmniejszy 4x5 cala, ale żeby kupić taki sprzęt trzeba wydać grube tysiące - a to już przekracza na dzień dzisiejszy moje możliwości. Paradoksalnie większy format, wspomniany 13x18cm, można dostać znacznie taniej, albo nawet za pół darmo. Dlaczego? Ze względu na rozmiar sprzętu i dostępność materiałów. To już nie przelewki, trzeba mieć miejsce i moc w bicepsie 🙂 Jednak rzuciłem się na głęboką wodę i wszedłem w posiadanie aparatu z terenu byłej radzieckiej strefy okupacyjnej z czasów zimnej wojny, czyli Wschodnich Niemiec, sygnowanych oznaczeniem D.D.R. Globica 13x18 - drewniany aparat malowany farbą młotkową, żeby wyglądał jak odlany z żeliwa.. Poza starszym bratem w rozmiarze 18x24 w kolorze drewna, chyba nie ma seryjnie produkowanej większej konstrukcji niż ta właśnie. _MG_3782 Gigantyczny sprzężony statyw na wózku, możliwości wszelkich pochyłów miecha, całego jak i jego części, blokady poszczególnych elementów, regulacje wózka, części z obiektywem i matówką przyprawia o zawrót głowy. Niesamowita migawka przypominająca powiekę oka no i klimat konieczności przykrywania się czarną płachtą w celu wychwycenia kontrastu obrazu rysującego się na matówce... _MG_3784 Wspomniana wcześniej elitarność może wynikać z niezbędnej wiedzy, aby taki sprzęt obsłużyć. Nie chodzi tu już o same nastawy miecha, ale o pomiar światła przy fotografowanym obiekcie... O ile przy średnim formacie pomyłka nawet o 1EV przy wielu materiałach światłoczułych da się uratować, to przy takim rozmiarze negatywu już przy 0.3 EV negatyw wyrzucamy do kosza. A nie ma tu nastawu czasów, pomiaru światła czy klasycznej ogniskowej. Wszystko ustawia się ręcznie wysuwem miecha, przy czym trzeba mierzyć odległość obiektywu od błony światłoczułej i przeliczać korekty światła. Zdjęcie wykonuje się ściągając kapsel z obiektu albo otwierając migawkę. Liczymy w sekundach, a nie jej tysięcznych. No i samego materiału nie wrzucimy do koreksu w celu wywołania, tylko wszystko w kuwetach i w ciemności... _MG_3779 Po co to wszystko? No cóż, satysfakcja z tak wykonanej fotografii jest nie do opisania słowami. Przynajmniej dla mnie. A jak wszedłem w posiadanie takiego sprzętu? Podczas jednej z wizyt w Warszawie z okazji wykonywania zdjęć panoramicznych poznałem fajnego człowieka, artystę przez duże A. Nie jakiegoś pojechanego pajaca malującego bohomazy penisem na podobraziach z Lidla, tylko człowieka który naprawdę czuje sztukę. Wykonuje niesamowite zdjęcia, maluje i rysuje. Miałem okazję odwiedzić go w pracowni, gdzie szczena mi opadła jak zobaczyłem Dursta 504 - największy powiększalnik jaki widziałem... Globica stała niepotrzebna, kupiona pod wpływem impulsu od człowieka ze Szwecji i ani razu nie miała okazji zrobić zdjęcia w Polsce. Stan idealny, jeszcze z tuningiem wyprowadzenia przewodu na błysk. W komplecie dwa obiektywy Zeissa, 300mm i 210mm ze światłem 4.5. Komplet płytek maskujących i dwie dwustronne kasety. Mało tego, jeszcze urządzenie do robienia stykówek - o ile można tak powiedzieć przy tym formacie - praktycznie do wykonywania gotowych odbitek. _MG_3781 Nie napiszę za ile dostałem całość, bo kwota jest tak śmieszna, że jeszcze jakiś analogowy kolega na mi w ryj. Na Allegro w tej cenie można dostać połowę popsutego obiektywu Zeissa. Nie miałem zamiaru już teraz ładować się w wielki format, ale darowanemu się nie zagląda... Teraz czekam na odpowiedni motyw do fotografowania 🙂 _MG_3775 Kaseta leżąca przy sprzęcie ma wymiar 13x18cm - tylko to czarne pole, będące blachą trzymającą negatyw. Daje to wyobrażenie rozmiarów zestawu.