Posts Tagged: icc

Kolory w matrycy

Fotografia kolorowa od zawsze sprawiała problemy - zarówno producentom sprzętu, jak i fotografom. Kolor powstaje z trzech podstawowych barw - ale o tym wiecie (powinniście wiedzieć 🙂 ) z lekcji fizyki w podstawówce.

Jak to wygląda na analogowej kliszy? Otóż każdy składowy kolor znajduje się na osobnej warstwie, który musi zostać osobno wywołany. Podobnie przeniesienie obrazu na papier -  w początkach fotografii kolorowej proces był skomplikowany i wymagał trzech odczynników do każdej koloru. Obecnie proces jest łatwiejszy nawet niż w fotografii czarno-białej, mamy jeden wywoływacz do całości procesu oraz "mieszacz barw" w powiększalniku. Tyle historii w skrócie.

A matryca światłoczuła w aparacie cyfrowym? Tutaj sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, ale na szczęście jako użytkownicy sprzętu nie musimy sobie zawracać tym głowy - tu inżynierowie musieli się wykazać. Matryca ma mnóstwo filtrów separujących światło niewidzialne, albo filtry antyaliasingowe (w profesjonalnych aparatach do użytku w kontrolowanych warunkach czasem go nie ma albo można go wyłączyć). O ile jednak końcowy efekt z kliszy fotograficznej zależał od fotografa czy technika fotografii, to w świecie cyfrowym sprawa z kolorami jest bardziej pokręcona.

Większość zdjęć jakie obecnie oglądamy, to publikacje elektroniczne - na ekranach monitorów. Wydruki w dużej mierze zależą od przygotowania końcowego materiału. Zgodność kolorów jest kluczowa, ale jak ją uzyskać, skoro każdy ma inaczej ustawiony aparat, monitor, drukarkę? Z pomocą przychodzą profile kolorów. Świetna rzecz wymyślona przez mądrych ludzi, tylko jedno małe ale: jak wszystko co wchodzi na "pro" kosztuje. Niestety, aby przeprowadzić pełną sprofilowaną linię kolorystyczną, trzeba posiadać monitor, który jest w stanie wyświetlać pełną paletę barw, oczywiście aparat który na to pozwala, drukarkę (lub drukarnię, która trzyma się profili) oraz sprzęt, który zbierze wszystko do kupy - czyli wzornik kolorów i kolorymetr. Warto też mieć w zestawie Mac'a, którego oprogramowanie "trzyma" profile niezależnie od programu w jakim pracujemy. Pod windowsem nie jest to takie oczywiste i proste, niestety - np Ligtroom, Camera Raw i systemowa przeglądarka czasem pokazują zupełnie inne barwy, mimo sprofilowania.

Do brzegu więc - jakiś czas temu wyposażyłem się w szerokogamutowy monitor, kolorymetr, nawet znalazłem lab, który jest w stanie odwzorować profil AdobeRGB. Kupiłem też wzornik kolorów, który od zeszłego roku leżał na półce, bo... zapominałem brać go na sesję 😀 Wczoraj skleroza odpuściła i wreszcie udało się go wykorzystać. Wzornik działa w tej sposób, że robi się mu zdjęcie i potem na jego podstawie przygotowuje profil kolorystyczny konkretnego setu oświetleniowego. Różnica? Drastyczna. Nie tylko poprawnie ustawiony balans bieli, ale wyrównane barwy. Mój aparat ma tendencję do podbijania purpury i magenty na białych obszarach, w szczególności tła i musiałem to ręcznie korygować przy wywołaniu raw. Z wykorzystaniem wzornika problemy znikły, biel jest bielą, skóra bez przebarwień z naturalnym kolorem, a "produktówka" wygląda idealnie.

Co ciekawe, również fotografia czarno - biała, w wydaniu cyfrowym, uzyskuje odpowiedni odcień. Sprawdziłem przy okazji wczorajszej sesji jakie są różnice  w odcieniach na niebieskich jeansach i blond włosach modelki - różnica jest wyraźna.

Szczerze polecam, nie tylko w studiu.

A to wczorajsza akcja z Pauliną