Posts Tagged: Izabela

Zdjęcia „brzuszkowe”

Fotografia związana z macierzyństwem, czy to zdjęcia ciążowe, czy też familijne i fotografie dzieci, to bardzo specyficzna forma obrazu. Trudna, bo wymaga nie tylko doskonałej techniki i współpracy z modelami, ale także ponadprzeciętnej estetyki i cierpliwości. Niestety, zdecydowanej większości fotografów wykonującym takie zdjęcia te cechy są obce. Wystarczy przejrzeć internety i oferty, aby się o tym przekonać - zdjęcia, jakie wychodzą z aparatów takich fotografów długo nie dają o sobie zapomnieć. Niestety. Najgorsze jest to, że takie zdjęcia podobają się odbiorcom - przyszłym mamom i tatom, bo trudno jest powiedzieć przyszłej matce, że na swoim ciążowym zdjęciu wygląda tragicznie, albo fotografia jej noworodka jest świetną reklamą antykoncepcji.

Oczywiście jest grupa zawodowców, którzy specjalizują się w fotografii rodzinnej i robią to rewelacyjnie, dlatego warto czasem dłużej poszukać, a nie brać pierwszą z brzegu ofertę. I o ile fotografia dziecięca jeszcze się dzięki takim profesjonalistom broni, to o wiele gorzej jest ze zdjęciami "brzuszkowymi". Tutaj naprawdę trzeba długo szukać aby znaleźć jakieś dobre zdjęcia, a jeszcze trudniej znaleźć fotografa w pobliżu, który takie dobre zdjęcia zrobi.

Sam postanowiłem więc sprawdzić, czy to naprawdę tak trudne zadanie i oto efekty. W roli modelki wystąpiła Izabela, dwa tygodnie przed terminem 🙂

Okazało się, że przy odpowiednio przygotowanej sesji, zadanie wcale nie było trudniejsze od klasycznej sesji z modelką. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do zachowanie estetyki i odrobiny subtelności. Zdjęć zrobiliśmy trochę więcej, ale te niech pozostaną już na wyłączność dla przyszłej mamy.

PS. Już po wszystkim, dzidzia na świecie 🙂

A to feler, westchnął… Bynio.

Ostatnio kilka sesji w aberracyjnym studiu portretowym z użyciem Globiki, a że mam tylko dwie podwójne kasety na negatywy, trzeba coś zroboć z naświetlonym materiałem. Zwykle przekładam je w ciemności do grubego albumu ze zdjęciami, ale akurat miałem pod ręką album portretowy. No  cóż, błąd. Okazało się, że negatyw, chociaż niezbyt gruby, rozszczelnił poszczególne karty i przez kilka dni światło pomału docierało przez błyszczące kartki. Mało tego, jeszcze przez pomyłkę w studiu otworzyłem kasetę zamiast drugiej, pustej. Skąd wiem, że błona naświetliła się przez książkę, a nie w momencie otwarcia kasety? No cóż, naświetliły się aberracyjne napisy z wewnętrznej strony okładki książki 🙂 Widać nawet fakturę kart książki.

No i wywołane w caffenolu C-L „na stojaka” negatywy wyglądają tak, jak wyglądają. Zawsze skanuję w kolorze, nawet czarno-biały materiał, ale jeszcze tak mocnego zafarbu nie widziałem. Tak jak na zdjęciu powyżej. I dodatkowo jeszcze jedno ze ściągniętym kolorem.

Modelka: Izabela, wkrótce więcej zdjęć, tym razem z cyfry.

_orwo_np20_2

Dream Team :)

Dzisiaj trochę "faszyn", ale nie "from raszyn". Sesja z Agatą, z którą bardzo lubię pracować - profesjonalna modelka o której mówią, że jest zbyt ładna na wybiegi. Mi pasuje 🙂 Wizaż jak zawsze niezawodna Izabela.

Sesja miała nieco inne założenia, chcieliśmy zrobić bardziej glamour z malowaniem światłem i cieniami, ale ze względu na jasne studio bez możliwości zaciemnienia światła Trzeba było zmienić koncepcję. Tym razem do Canona podłączona "L'ka" 70-200, poza tym Mamiya z T-Maxem i Portrą 160 i jako dodatek trafił się jeszcze Canon AE-1 z Delta PRO 100, który oddał znajomy z połową kliszy. Ostatnio rezyduję w Stacja Orunia, gdzie mając do dyspozycji duże przestrzenie praca idzie komfortowo i przyjemnie 🙂

Zwykle obrabiam i udostępniam kilkanaście zdjęć z sesji, a tutaj wyszło na świat kilkadziesiąt - ale jak się pracuje w takim dreamteam, aż żal odrzucać zdjęcia 🙂 Dlatego połączyłem w kilkunastu setach po trzy sztuki. Zawsze to coś nowego.

Kilka setów stylizacji:

Mały obrazek 35mm jak zawsze zrobił robotę. Wywołany mocno kontrastowo, na ostre ziarno - tak jak chciałem. 50mm obiektywu Canona FD na kliszy wygląda zupełnie inaczej niż 50 STM na pełnej klatce cyfry. Nie ma takich zakrzywień perspektywy, o niebo lepiej...

No i Mamiya. Dwa z TMaxa i dwa z Portry. Proponuję posiadać duży monitor 🙂

Dream Team 🙂
Pozowała: Agata
Malowała: Izabela

Zdjęcia robił Canon 6D & L70-200, Canon AE-1 & 50mm, Mamiya RB67 & Sekor 127.
Naciskał guziczki ja, czyli Zbigniew Skupiński

Izabela. Wizażystka zawstydziła modelki.

Bardzo udana sesja. Miało być jedno ujęcie, a poszła cała seria. Tyle dobrych, że nie wiadomo z czego wybrać – materiału na kilka wpisów. W roli modelki wystąpiła makijażystka Izabela – sami przyznacie, że stanęła na wysokości zadania 🙂

Wrzucając zdjęcie portretowe Izy na zamkniętą grupę fotograficzną, nie miałem pojęcia jak bardzo się spodoba – osiągnęło status jednego z najlepszych zdjęć miesiąca stycznia magazynu fotograficznego „Fotografia„. No no, brawo ja, brawo Iza 🙂

Ale ciekawsza jest historia wcześniejszego zdjęcia z tej samej sesji. Używałem skonstruowanego jakiś czas temu „tiltsziftera” i mocno się napracowałem próbując uchwycić tylko ostre oko z rozmytą całą resztą. Kto operował elastycznym łączem między korpusem a ciężkim Sonnarem wie o czym mówię. Ostatecznie Sonnar wylądował na statywie, a operowałem głowicą i body…

Zdjęcie poniżej zostało zrobione za pomocą „tiltsziftera” i lżejszego Biometara, tutaj znacznie łatwiej manewrować, natomiast i tak bardzo trudno uchwycić ostrość w wizjerze. Udało się wreszcie na samo oko, zadowolony z siebie zdjęcie poszło na Grupę „Fotografia”. Dopiero na następny dzień doszły mnie słuchy o solidnej kłótni, jaka wywiązała się pomiędzy użytkownikami grupy. Niestety zanim zdążyłem poczytać, komentarze zostały usunięte – nie wiem czy przez komentujących, czy administratorów, w każdym razie ktoś tam napisał ze za dużo Lightroom’a i Photoshop’a. Uśmiałem się setnie, ponieważ Lightroom’a nie używam, a ACR używam jedynie do zmiany profilu kamery i ściągnięcia pomarańczowej dominanty ze skóry, z którą cyfraki nadal sobie nie radzą. Photoshop został użyty zaś do ściągnięcia koloru, delikatnego D&B i rozjaśnienia cienia zbyt szybkiej migawki, której nie zablokowałem i była się przestawiła… Jeśli ktoś nie wierzy, pod zdjęciem printscreen z ACR z listą fot z Bridge na drugim monitorze.

Oczywiście, nie wszystkim musi się podobać tak niewielka głębia ostrości, ale mi się podoba i już – po to robiłem tiltszftera 😀 Oczywiście na sesji w ruch poszła również analogowa klisza – tym razem EOS1 z Ektarem. Efekty już niedługo.

Indżoj!

MODEL & MUA: Izabela JurczakMakijażystka Izabela Jurczak

904_MG_9258

burza

Cross processing

Od początku roku czuję się jak w młotkowni – miałem nadzieję że rozruch w Nowym Roku będzie spokojny, a okazało się że wszyscy nabrali sił przez przerwę świąteczną i rzucili się na mnie ze zdwojoną siłą 🙂 Mimo to gospodaruję sobie czas na zdjęcia i eksperymenty, ale niestety czasem brakuje go na publikację.

Z okazji spuchnięcia głowy od myślenia w HTML5, krótki odpoczynek – niniejszy post. Zaczynam od końca, bo to ostatnia rzecz jaką robiłem. Dostałem kiedyś bardzo stare slajdy Kodak Ektachrome 400EL na kliszy 120. Bardzo rzadki i już zabytkowy materiał, wywoływany procesie E6. Niestety wywoływanie slajdów jest dość drogie, ale można „skrosować” proces, wywołując slajdy w chemii do negatywów C41 (oraz odwrotnie). Mając do dyspozycji rozrobioną chemię Tetenala, już nieco po terminie – nadarzyła się świetna okazja. Aberracyjne studio odwiedziła profesjonalna modelka, szkoda było nie spróbować.

No i wszystkie klatki poprawnie naświetlone! Klisza na wysokiej czułości zwykle dostaje dużego ziarna, do tego w „krosowaniu” jeszcze się ono powiększa no i zawsze wychodzi dominanta jakiegoś koloru. Mi wyszła żółta, którą ogarnąłem już w postprodukcji. Jak na pierwszy raz i materiał niewiadomego pochodzenia, efekty są wręcz  rewelacyjne. Nie mogę się doczekać odpalenia kolejnej, ale tym razem w plenerze.

Ciekawostka – ze względu na kolorowe ziarno, surowy plik zeskanowany w JPG 4800DPI ma blisko 150MB. Poniżej surówka ze skanu w automacie oprócz pierwszego (obraz odwrócony)

Zdjęć Agaty oczywiście dużo więcej w cyfrze, ale te będę dozował po jednym 🙂

MODEL: Agata Claudia Pałka
MUA: Izabela Jurczak
STUFF: Mamiya RB67, 127mm K/L

mix

Agata

Jeszcze raz Agata w Aberracjach, tym razem w pełni cyfrowo. Cyfrowy aparat, cyfrowy obiektyw z autofocusem, cyfrowe lampy i cyfrowe wyzwalacze. Nawet pomiar światła cyfrowy. Takie czasy…

MODEL: Agata
MUA & HAIR: Izabela Jurczak

Jak popsuć sobie dzień

Wystarczy, że w trakcie wywoływania filmu nie ma się już utrwalacza… Jakaś resztka w butelce, do tego zaschnięta i z kawałkami czegoś osadu z butelki. Żeby to jeszcze jednego filmu, ale nie, zachciało mi się wywołać wszystkie na raz. Do jednego koreksu załadowałem dwa filmy średnioformatowe ORWO NP20, bardzo już rzadkie i praktycznie nie do zdobycia, i dość drogi materiał Rollei Retro 80S. Wszystko z jednej sesji z dwiema paniami, uwiecznione Mamiyą i kosztujące mnie sporo biegania po drabinie.

Najgorsze to, że dało się to zrobić lepiej – gdybym cały czas mieszał utrwalaczem, nie byłoby zapewne problemu. A tak musiał wytrącić się osad mniej więcej w połowie drugiej szpuli i dwa negatywy, które w tym miejscu były nawinięte trafił szlak. Ewentualnie mogę to uznać za efekt specjalny 🙂

Niemniej jednak widać, że Rollei będzie moim kolejnym ulubionym negatywem do konkretnego rodzaju zdjęć portretowych. Faktycznie „retro”, zdjęcia wyglądają jak te z lat ’30 robione paniom w Hollywood 🙂

Drugi popsuty negatyw ORWO również zaskoczył. Ta dobrze wyglądająca połówka kliszy zupełnie inaczej niż wcześniejsze wywoływania z tej samej paczki. Rodinal 1+50 na 14 minut idealnie się nadaje, małe ziarno, całkiem dobry kontrast, coś jak Foma albo GP3.

Jak wiele zależy od wywoływacza… A tutaj reszta popsutych zdjęć. Jednak mogą się podobać 🙂

MODEL: Agata
MUA & HAIR: Izabela Jurczak

_ORWO_006

_ORWO_009

_ORWO_001

PS. Można jeszcze złamać klamkę w samochodzie i nie móc się do niego dostać, potłuc lampę studyjną, przepalić halogen modelujący, wyczerpać baterie w wyzwalaczach podczas sesji…