Posts Tagged: NP20

Sylwia z Globiki

Sesja z Globiką. Planowo chciałem zrobić sesję na lampach błyskowych, w tym celu podpiąłem niesamowitą migawkę Globiki pod prąd, ale modelce było tak zimno po 1,5 godziny wizażu, że włączyłem jednak światło żarowe. Dwa tysiące wat z lampy pierścieniowej plus 3 x po tysiąc z reflektorów zrobiło ciepełko i równie ciepłe światło, które uwialbiam przy fotografii analogowej. Błyski innym razem. Zdjęcia cyfrowe również w innym wpisie. Tymczasem z czterech negatywów B-W udało się uzyskać jeden obraz.  ORWO NP20 jak zawsze bezkonkurencyjne, nawet jak na materiał przeterminowany 20 lat temu. Niestety na bliskim portrecie jest lekkie poruszenie i nawet nie skanowałem. Drugi z 13x18cm negatywu to właśnie ten tytułowy. Za wywojkę posłużył Caffenol C-L, na bazie kawy rozpuszczalej z Biedronki. Postawiony w kuwecie z negatywem na jakieś 65 minut, z jednym przełożeniem negatywów po ok 5 minutach. Nadal nie udało mi się uzyskać obrazu z ORWO MD-11, to bardzo specyficzny materiał, powinien być wywoływany w oparach amoniaku, ale doczytałem że mocno przetrawiony wywoływacz też powinien dać radę. Caffenol raczej odpada - ale jeszcze spróbuję. Na razie jednak ciemno, następnym razem naświetlę na 6-10 ISO. ------------------------------- Mały update, zdjęcie zostało wyróżnione w magazynie "Fotografia" i wpadło do najlepszych zdjęć miesiąca października. Bardzo nam miło 🙂 fotografia_top Pozowała: Sylwia Malowała: Izabela Guzik na przedłużaczu naciskał: Bynio

Amelia. Analogowo 100%

Zapowiada się dłuższy wpis. Zachciało mi się zrobić sesję czarno białą, tylko w analogu. Co prawda cyfrę czasem użyłem jak miernika światła, tak na wszelki wypadek, ale i tak przestawiłem podgląd na BW. RAWy co prawda i tak zapisują się w kolorze, z czego bardzo zadowolona jest wizażystka 🙂

Tematem sesji portret, a pozowała piękna Amelia. Miałem zamiar potestować kilka ustawień świateł na przyszłość. Jednak współpraca z modelką szła tak dobrze, że przygotowałem raptem 3-4 sety - wolałem chwytać moment. Chwytającymi była Mamiya RB67 z Kodakiem TMax100 i standardowym K/L 127, Canon EOS1 z 85mm i tiltszifterem, zaaładowany zaś był ostatnim filmem Svema64 z mojej lodóweczki negatywowej. Jeszcze gdzieś tam po drodze na chwilę podłączyłem TAIR 11A 135mm, ale nie jestem w stanie określić które to. No i na sam koniec sesji odpaliłem Globicę, po raz pierwszy z formatem 13x18cm.

Na pierwszy ogień film 120, wywołany w Rodinalu 1+50. Efekty? Jakość i ostrość jak zawsze miażdżąca, natomiast nie do końca przypadł mi do gustu dość stonowany obraz. Chciałem nieco większe kontrasty - pytanie czy to kwestia światła, czy wywołania w większym rozcieńczeniu. Do koreksu dorzuciłem jeszcze rolkę ze "streetu" Foton sprzed 30 lat, ale nic z niego nie wyszło - podejrzewam że lekko zabarwił negatyw Kodaka. Ogólnie jednak jest OK.

Jednak robotę na sesji zrobił ruski negatyw sprzed 30 lat. Svema 64 w połączeniu z użytywmi obiektywami i wywołaniem w Caffenolu dał niesamowite obrazy o artystycznym zapędzie. Szczególnie kilka z tiltszifterem, gdzie ziarno przejemnie rozmywało przesuniętą ostrość. Szkoda, że nie mam już więcej tego materiału. Może jeszcze się znajdzie na jakiejś aukcji...

I jeszcze kilka wybranych w pozycji horyzontalnej

Pozowanie Amelii spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłem odpalić tez Globicę. Jeszcze nie miała okazji pracować w studiu, czas najwyższy. Załadowałem więc dwie podwójne kasety zabytkowym ORWO NP20 w rozmiarze 13x18 cm (to dopiero negatyw) i... Stroimy maszynę. Obraz powstający na matówce to poezja. Można się wpatrywać zamiast robić zdjęcia. Obrócony i odbity, ale mimo to robi kolosalne wrażenie przy dobrym oświetleniu.

Przy pierwszym ujęciu zapatrzyłem się jednak i zapomniałem zamknąć migawkę przed wyciągnięciem szybera... No to jeden negatyw jak krew w piach. Drugie już lepiej, migawka odpalona "na oko" ok 1/20 sekundy i gotowe. Aparat jest wyposażony w migawkę zwalnianą ręcznie, o ustawianiu czasów nie ma mowy 🙂 Druga kaseta poszła już sprawniej, pokusiłem się nawet o ustawienie mocnego shiftu. Staram się ustawić ogniskową "nominalną", ale też na oko nie chciało mi się mierzyć. Przy obiektywie 300mm należy miech wyciągnąć na właśnie tyle, aby nie wprowadzać korekty ekspozycji.

No i wywołanie. Pierwsza kuweta z Rodinalem w rozcieńczeniu około 1+80. Przy przeterminowanym materiale to i tak loteria, zostawiłem "na stojaka" na 50 minut. I nic. Biało. No tak, jak migawka otwarta na kilkanaście sekund nie mogło być inaczej. Dorzuciłem kilka kostek lodu aby roztwór miał temperaturę ok 20°C i druga szytka. Kolejna godzina i... JEST! Brawo Ja! 🙂 Dwukrotnie użyty Rodinal dał radę. Kolejną szytkę zamoczyłem w Caffenolu. Godzina bez mieszania i jest kolejna! Niestety, okazało się że modelka lekko się poruszyła i obraz rozmyty. Szkoda. No to czwarta godzina i ostatni materiał. Pusty. Skuteczność 50%, jak na pierwszy raz całkiem dobrze 🙂

Teraz tylko problem ze skanowaniem, mój V500 jest przeznaczony do średniego formatu. Czas na skaner LF. Tymczasem coś poskładam

Voilà. Skanowane na trzy razy, aby nie składać przez środek twarzy. Rozdzielczość wyjątkowo mała jak na skan kliszy - 2400 🙂 Ale przy takim rozmiarze negatywu daje to gigantyczny obraz.

MODEL: Amelia
MUA: Paulina Furgoł