Posts Tagged: P-Six

MIR 38 z P-Six i Orwo

Jakiś czas temu pisałem o aparacie Kiev 60, na którym to zrobiłem słaby interes. Do zestawu dołączony był obiektyw MIR 38, rosyjski odpowiednik 65’mm Carla Zeissa. Oczywiście ten drugi kosztuje sporo więcej, dlatego Mir jest świetną alternatywą przy bardzo dobrej jakości. Obiektyw, podobnie jak aparat, także z wadami – jakies kropki, ale widoczne tylko przy ostrym świetle pod kątem. Nie powinny w żaden sposób wpływać na zdjęcia.

Leżał sobie dłuższy czas na półce, aż wreszcie podłączyłem go do Pentacon Six (te same mocowanie) i przy okazji szukania kadrów na gigapanoramy, zabrałem go na spacer. Do puszki założyłem zabytkowy film ORWO w stanie bliżej nieokreślonym.

Film wywołany „na stojąco” w godzinnym Rodinalu 1+100. Efekty ciekawe, film musiał długo leżeć w oświetlonym miejscu, bo pierwsze klatki trochę ponaświetlane i na całej długości filmu po dwóch stronach naświetlone pasy, z wygaszeniem do centrum kadru. Widać na ramkach, które też zeskanowałem, jak bardzo światło uszkodziło zapakowany negatyw – ale w takiej fotografii dodają uroku. Bliżej końca filmu, gdzie światło musiało się przebijać przez więcej warstw – trochę lepiej. Co ciekawe, materiał nie stracił na ziarnie, tzn jest znikomej wielkości. Trochę zadymienia, ale tak bywa na starych negatywach sprzed kilkudziesięciu lat. Do tego

Obiektyw bardzo pozytywnie – kąt 65mm pozwala na nieco więcej niż 80/90 standardowego przy tych aparatach, za to dość mocno „nagina” przestrzeń. Do architektury średnio się nadaje. Za to przy szerszych kadrach jest ok.

_orwo_001

_orwo_004

_orwo_002

_orwo_009

_orwo_007

DIY: P-Six upgrade

Częstą przypadłością poniekąd świetnego Pentacona Six jest uszkodzenie licznika klatek i naciągu filmu. Prędzej czy później każdy użytkownik tego aparatu się z tym spotka, no chyba że ma wyjątkowe szczęście, ewentualnie jego model jest obiektem wystawowym. Jedyną możliwością naprawy sprzętu jest wymiana uszkodzonych elementów, niestety im dalej od zaprzestania, tym gorzej z dostępnością części. O ile samo liczenie klatek jeszcze można da się przeżyć, to nakładanie klatek dyskwalifikuje aparat do dalszego użytkowania.

Naprawić innym sposobem praktycznie się nie da, ponieważ w pierwszej przypadłości wycierają się wypustki obręczy po naciągiem, w drugim psuje się sprzęgiełko odpowiedzialne za „dobieranie” filmu przy coraz mniejszej średnicy rolki w trakcie wykonywania kolejnych zdjęć. Tylko wymiana. Koszt – 200-300 zł w zależności od zakładu, których też jest coraz mniej. W Gdańsku nie udało mi się znaleźć żadnego, chociaż jeszcze do niedawna działały dwa… „Po znajomości” zakład w Gdyni za 150zł mógłby przeprowadzić dla mnie taką naprawę. No dobrze, ale wydawać 150zł na naprawę sprzętu, za który zapłaciłem połowę tego, po za tym nie jest to moje narzędzie pracy, ani podstawowy aparat jakim robię zdjęcie. Do tego skończył ’40 lat, całkiem możliwe że zaraz znowu coś się sypnie – nie chcę inwestować, skoro mogę wydać te pieniądze na cały karton analogów.

Na szczęście obydwie te przypadłości można wyeliminować za jedną przeróbką. Estetom i kolekcjonerom sprzętu „w stanie idealnym”, proponuję odpuścić dalszą lekturę.

Upgrade polega na przewierceniu się przez pokrywę i docisk filmu, aby zrobić okienko do podglądu przewijanych klatek. To klasyczne rozwiązanie dla aparatów z ręcznym przesuwem klatek. Na filmie są oznaczenia, w związku z tym nie dość, że przesuwamy film na odpowiednie miejsce, to od razu widzimy którą klatkę naświetlamy. Aby dosunąć film przy uszkodzeniu naciągu, musimy wajchą zrobić pełen obrót, a następnie nie odpuszczając całkiem, przesunąć jeszcze kawałek aż w okienku pokaże się odpowiednia cyferka. Następnie puszczamy wajchę. To wszystko.

Do modernizacji sprzętu potrzebne nam będzie:

  • Pentacon Six z uszkodzonym licznikiem klatek i naciągiem filmu
  • czerwony kawałek transparentnego plastiku (wyciągnąłem z popsutego aparatu Druh)
  • odrobina kleju „do wszystkiego”
  • szlifierka precyzyjna
  • wiertarka
  • imadło albo inne trzymadełko
  • papier z zużytego filmu, a najlepiej dwa
  • browarek jak najbardziej wskazany, ale nie niezbędny

Zaczynamy. Zdejmujemy obiektyw, zakręcamy zaślepkę, otwieramy klapkę i zakładamy „fejkowy” film – założyłem dwa papiery, jeden pod drugim, aby rolka miała grubość jak z filmem.

965A0126

Zdejmujemy docisk filmu – wystarczy podnieść z pokrywy, elementy są na tyle sprężynujące, ale zachowajcie ostrożność. Ponieważ P-Six ma format 6×6, a oznaczenia klatek na filmie są na środku, otwór musimy zrobić dokładnie na środku. I bardzo dobrze, nie dość że jest to wizualnie estetyczne, to jeszcze technicznie wykonalne. Naznaczamy więc środek blaszki i wiercimy. Materiał jest bardzo twardy, najpierw wywierciłem mały otwór narzędziem szlifierskim (wiertło na szlifierce nie dało rady).

965A0130

Następnie rozwiercamy otwór do odpowiedniego rozmiaru (uznałem że wiertło 8 będzie odpowiednim) i szlifujemy na gładko. Musiałem rozwiercać na dwa razy, najpier 6, potem 8. Pamiętajcie, że po tej blaszce ślizga się film, jego powierzchnia musi być pozbawiona wszelkich powiertłowych parchów.

965A0132

Następnie zabieramy się za klapę. Nie demontowałem jej, założyłem otwarty brzeg do imadła i postawiłem otwarte body tak, że powierzchnia klapy była równoległa do podłoża. Wbrew pozorom, klapa jest gruba i bardzo twarda, nie obyło się bez wstępnego rozwiercenia. Do tego, trzeba uważać aby nie pogiąć całości, dlatego silny nacisk nie jest wskazany. Po dłuższej walce mamy śliczną dziurkę, którą oczywiście szlifujemy na gładko.

965A0134

Otwór trzeba w jakiś sposób zabezpieczyć, aby nie zrywać okładziny, no i żeby całość estetycznie wyglądała. Ja użyłem kawałka metalu, jaki stosuje się przy paskach do spodni. Niestety nie miałem takiego nowego, więc zreanimowałem używany. Musiałem mu odrobinę pomóc kombinerkami, aby tuleja z rantem zmieściła się przez otwór, a następnie z drugiej strony rozgiąć. Na koniec użyłem ścisku stolarskiego do ściśnięcia całości.

965A0137

965A0139

Zakładamy tymczasowo docisk filmu i patrzymy, czy trafiliśmy osią obydwa otwory. Jeśli to konieczne robimy dodatkowe szlify i sprawdzamy naciąg, czy całość działa.

965A0140

Otwieramy, zdejmujemy docisk i wklejamy czerwone okienko. Ścisk pomógł docisnąć, klej trzyma.

965A0143

Pozostaje nam dokładnie wyczyścić wnętrze, oczywiście na każdym etapie pracy należy wydmuchiwać opiłki metalu pozostałe po wierceniu i szlifowaniu. Nie chcemy, aby dostały się pomiędzy klatki filmu na rolce w trakcie użytkowania. Sprężone powietrze świetnie się do tego nadaje. Zakładamy docisk i sprawdzamy czy wszystko jest ok. Dodatkowo elemnty po szlifowaniu pomalowałem czarnym pisakiem permanentnym, lepiej ograniczać możliwości refleksów światła.

965A0144

Cieszymy się sprzętem przez kolejne xx_lat, bez pustych końcówek , albo straconych zdjęć na końcu kliszy, a przede wszystkim formatem 6×6, bez konieczności ścinania boków po nałożeniu klatek.

Istnieje też możliwość rozłączenia naciągu migawki od naciągu filmu, za pomocą pokrętła od dołu aparatu. Rozwiązanie wygodniejsze, daje też możliwość wielokrotnej ekspozycji. Wiąże się to jednak z rozebraniem sprzętu od strony mechanizmu naciągu, pozostaje też wtedy ryzyko podwójnego naświetlenia tej samej klatki. Coś za coś.

Powodzenia!

Samochody

To żadna tajemnica, że kobiety i samochody to najciekawsze obiekty do fotografowania. Tym bardziej, że świetnie wychodzi ich połączenie 🙂 Na razie trafiło mi się osobno, ale za to jakie! To próbna sesja w powstającym muzeum motoryzacji. W roli głównej Mamiya z kolorowym filmem Kodak Ektar 100 i Pentacon z chińskim czarno-białym Shanghai GP3.

O tym ostatnim sporo czytałem, głównie że słaby, brak powtarzalnych efektów itp. Sam chciałem sprawdzić i szczerze mówiąc, zdecydowanie bardziej mi pasuje niż czeska Foma (porównanie ze względu na cenę, chociaż Foma i tak droższa). Co prawda film gruby i zwija się straszliwie, ale to niewielka wada. Końcowy efekt jest naprawdę zadowalający. Ektar też pierwszy raz i jestem zachwycony kolorami, jakie uzyskuje się z tego filmu. Do takiej fotografii o wiele bardziej pasuje niż Portra.

Zdjęcia delikatnie obrobione, wszystkie ogarnąłem w dwie godzinki, więc niewiele tu FotoSklepu. Miłego oglądania.

_muzeum_motoryzacji001

_muzeum_motoryzacji022

_muzeum_motoryzacji004

_muzeum_motoryzacji005

_muzeum_motoryzacji010

_muzeum_motoryzacji011

_muzeum_motoryzacji013

_muzeum_motoryzacji030

_muzeum_motoryzacji017

_muzeum_motoryzacji026

_muzeum_motoryzacji020

_muzeum_motoryzacji034

_muzeum_motoryzacji038

 

Pierwszy film z Pentacona

Niedawno skompletowałem zestaw Pentacon Six TL. Przyznam, że mimo szalejących cen sprzętu analogowego, szczególnie na allegro, mi udało się kupić body w rewelacyjnej cenie – kupiony jako niesprawdzony, ale nie uszkodzony, za całe 74zł w licytacji. Przy cenach oscylujących w okolicach 300-400zł za body, a w komplecie z Biometarem za 600-800, no cóż, tylko się cieszyć. Doszedł w pakiecie z kominkiem, niedługo potem trafiłem w równie dobrej cenie pryzmat z pomiarem – potrzebny, ponieważ mam zamiar używać go do portretu na ulicy, a tam nie zawsze jest czas na zabawę ze światłomierzem, którego zresztą nie mam zbyt dobrego.

Pierwsza klisza, Rollei RPX 100 już zeskanowana. Efekty możecie zobaczyć w „fotografiach w pakietach” – zdjęcia z Jarmarku Dominikańskiego. Niestety przestawiłem światłomierz na czułość filmu 200, zamiast 100, ale okazuje się że materiał na tyle wyrozumiały, że dał radę z brakiem światła. Pierwsze zdjęcie, jakie wykonałem tym aparatem możecie zobaczyć na górze – ot, takie pstryk w pracy, koledze za biurkiem. Muszę przyznać, że obiektyw Biometar 2.8/80 to rasowo portretowy sprzęt, w plenerze trochę gorzej. Do tego zapewne nada się Flektogon, którego będę poszukiwał w jakiejś promocji 🙂

Jedyna wada Pentacona – no cóż, z pryzmatem to już słuszna waga. Po 3 godzinach na jarmarku, nadgarstek naprawdę bolał. Przydałby się jakiś pasek na szyję, chociaż kto wie, wtedy można nabawić się sporego garba 🙂

Adam V.

Na zdjęciu Adam V. Pentacon Six / Biometar 2.8/80 / Rollei RPX 100 (ID-11, 1+3)

Pentacon Six na jarmarku

Zakładając pierwszy zwój do P-sixa, zabrałem go na spacer po Jarmarku Dominikańskim. Takie ma być jego przeznaczenie, głównie portret na powietrzu. Nadaje się idealnie, bo w porównaniu do innych sprzętów średniego formatu jest w miarę poręczny i wygodny w użytkowaniu – trzyma się go jak przerośnięty małoobrazkowy aparat.

Pierwsze foty całkiem niezłe, mierzone pryzmatem ze światłomierzem, o którym krążą raczej negatywne opinie. Mnie nie zawiódł, być może trafiłem na sprawny? 🙂 Za to „na mieście” sporo komentarzy i pytań, kiedy tak chodziłem z tym zabytkiem po straganach ze starociami „za ile Pan kupił”, a także od razu oferty na zakup akcesoriów. Na razie nie skorzystam, bo jarmarczny budżet na ten rok wyczerpany…

Wszystkie fotografie Pentacon Six TL, Biometar 2.8/80, część z pryzmatem z pomiarem, część kominkiem „na oko”.
Film Rollei RPX 100, wołany w ID11 (1+3).

Stragany jarmarkuStragany ze wszystkim i niczym

Prezent dla żonyPrezent dla żony 🙂

Zabytków analogowych mnóstwo. Ceny też robią wrażenie.

66_scan073Za to winyle – jest w czym wybierać i ceny bardzo dobre

66_scan072Jeszcze więcej wszystkiego z niczym

66_scan075Marszałek patrzy na kraj i jakiś taki smutny 🙁

66_scan077Fontanna – raj dla dzieci

66_scan076Urzekła mnie kompozycja tego stoiska

66_scan078Pan z daleka przyjechał, z przepięknymi rzeczami. Niestety już ciemno i niewiele widziałem w matówce, stąd ostrość nie teges…