Posts Tagged: Pentacon Six

Paulina

Popularne imię wśród Aberracyjnych modelek 🙂

Paulina - chociaż na początku kariery modelki, ma spore szanse na wiele sesji w przyszłości. Zrobiliśmy zdjęcia w studiu, tylko przy świetle żarowym - najpierw reflektory, potem doszła jeszcze lampa pierścieniowa. Aparaty przeplatane, cyfra z 85mm, do tego Pentacon Six dawno już nie używany, z przeterminowanym Kodakiem Gold, oraz oczywiście Mamiya. Mogłem skorzystać z obiektywu 180mm, który nie wyzwala błysku, za to świetnie współpracuje z oświetleniem stałym. To jeden z najlepszych obiektywów tego sytemu. Tutaj naświetlałem na Kodak Portra 160.

Efekty? Zdecydowanie wygrał Pentacon Six z Sonnarem i przeterminowanym Gold'em. Zdjęcia rewelacyjne, no i kwadratowy format nigdy mi się nie znudzi - tu jeszcze dwa:

Mamiya. Zawsze miałem problemy z ustawieniem skanów kiedy za modelką jest białe tło. Automat skanera głupieje, trzeba się nagimnastykować krzywymi.
Ale trzy fotki można pokazać:

No i cyfra. Zdjęcia przy żarowym świetle to zupełnie inna jakość niż błysk. Uwielbiam.

Pozowała: Paulina
Malowała: Izabela

Zdjęcia robiły aparaty: Canon 6D & 85mm, Pentacon Six & Sonnar, Mamiya RB67 & Sekor 127 & Sekor 180.
Ja tylko naciskał.

Panna Młoda na kawie

Kolejna Panna Młoda w projekcie „Panny Młode” – Dorota. Tym razem czasu było aż nadto, za to warunki kompozycyjno-oświetleniowe dały się we znaki. Mimo użycia (albo przez to) błysku lampą z softboxem portretowym, zdjęcia są troszkę inny charakter od założonego. Ale oczywiście załóżmy, że tak miało być 🙂

Zdjęcia zrobił Pentacon Six z Biometarem, Sonnarem oraz tulejami makro. Film Delta Pro w wersji 100 i wywołanie w kawie rozpuszczalnej z witaminą C… Kto śledzi wpisy, ten wie o czym mowa, Caffenol daje radę. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie ten sam problem, jaki pojawił się przy poprzednich zdjęciach, również na tym filmie, ale z innego aparatu i wołajki. Zabarwienie negatywu na fiolet, koszmarne ziarno, przebarwienia w kontrastach, nierówne naświetlenie klatki…O co chodzi? Albo utrwalacz się był popsuł (mało realne) albo negatywy są popsute. Równie nieprawdopodobne, bo przechowywane w lodówce i raczej nie wystawiane na światło.

Ogólnie rzecz biorąc, słabo. Do tego nie wszystkie kadry z wykorzystaniem zastanych warunków okazały się być tak fajne, jak sądziłem że będą. Cóż, trudno, nie zawsze się udaje. Ale kilka zdjęć podoba mi się, mam nadzieję, że spodobają się również Dorocie 🙂

Zdjęcie tytułowe jest nieco zmodyfikowaną próbką cyfrową. Pozostałe Pentacon Six / Biometar / Sonnar, bez graficznych poprawek.

_DeltaPro100_004

_DeltaPro100_002

_DeltaPro100_007

MIR 38 z P-Six i Orwo

Jakiś czas temu pisałem o aparacie Kiev 60, na którym to zrobiłem słaby interes. Do zestawu dołączony był obiektyw MIR 38, rosyjski odpowiednik 65’mm Carla Zeissa. Oczywiście ten drugi kosztuje sporo więcej, dlatego Mir jest świetną alternatywą przy bardzo dobrej jakości. Obiektyw, podobnie jak aparat, także z wadami – jakies kropki, ale widoczne tylko przy ostrym świetle pod kątem. Nie powinny w żaden sposób wpływać na zdjęcia.

Leżał sobie dłuższy czas na półce, aż wreszcie podłączyłem go do Pentacon Six (te same mocowanie) i przy okazji szukania kadrów na gigapanoramy, zabrałem go na spacer. Do puszki założyłem zabytkowy film ORWO w stanie bliżej nieokreślonym.

Film wywołany „na stojąco” w godzinnym Rodinalu 1+100. Efekty ciekawe, film musiał długo leżeć w oświetlonym miejscu, bo pierwsze klatki trochę ponaświetlane i na całej długości filmu po dwóch stronach naświetlone pasy, z wygaszeniem do centrum kadru. Widać na ramkach, które też zeskanowałem, jak bardzo światło uszkodziło zapakowany negatyw – ale w takiej fotografii dodają uroku. Bliżej końca filmu, gdzie światło musiało się przebijać przez więcej warstw – trochę lepiej. Co ciekawe, materiał nie stracił na ziarnie, tzn jest znikomej wielkości. Trochę zadymienia, ale tak bywa na starych negatywach sprzed kilkudziesięciu lat. Do tego

Obiektyw bardzo pozytywnie – kąt 65mm pozwala na nieco więcej niż 80/90 standardowego przy tych aparatach, za to dość mocno „nagina” przestrzeń. Do architektury średnio się nadaje. Za to przy szerszych kadrach jest ok.

_orwo_001

_orwo_004

_orwo_002

_orwo_009

_orwo_007

DIY: P-Six upgrade

Częstą przypadłością poniekąd świetnego Pentacona Six jest uszkodzenie licznika klatek i naciągu filmu. Prędzej czy później każdy użytkownik tego aparatu się z tym spotka, no chyba że ma wyjątkowe szczęście, ewentualnie jego model jest obiektem wystawowym. Jedyną możliwością naprawy sprzętu jest wymiana uszkodzonych elementów, niestety im dalej od zaprzestania, tym gorzej z dostępnością części. O ile samo liczenie klatek jeszcze można da się przeżyć, to nakładanie klatek dyskwalifikuje aparat do dalszego użytkowania.

Naprawić innym sposobem praktycznie się nie da, ponieważ w pierwszej przypadłości wycierają się wypustki obręczy po naciągiem, w drugim psuje się sprzęgiełko odpowiedzialne za „dobieranie” filmu przy coraz mniejszej średnicy rolki w trakcie wykonywania kolejnych zdjęć. Tylko wymiana. Koszt – 200-300 zł w zależności od zakładu, których też jest coraz mniej. W Gdańsku nie udało mi się znaleźć żadnego, chociaż jeszcze do niedawna działały dwa… „Po znajomości” zakład w Gdyni za 150zł mógłby przeprowadzić dla mnie taką naprawę. No dobrze, ale wydawać 150zł na naprawę sprzętu, za który zapłaciłem połowę tego, po za tym nie jest to moje narzędzie pracy, ani podstawowy aparat jakim robię zdjęcie. Do tego skończył ’40 lat, całkiem możliwe że zaraz znowu coś się sypnie – nie chcę inwestować, skoro mogę wydać te pieniądze na cały karton analogów.

Na szczęście obydwie te przypadłości można wyeliminować za jedną przeróbką. Estetom i kolekcjonerom sprzętu „w stanie idealnym”, proponuję odpuścić dalszą lekturę.

Upgrade polega na przewierceniu się przez pokrywę i docisk filmu, aby zrobić okienko do podglądu przewijanych klatek. To klasyczne rozwiązanie dla aparatów z ręcznym przesuwem klatek. Na filmie są oznaczenia, w związku z tym nie dość, że przesuwamy film na odpowiednie miejsce, to od razu widzimy którą klatkę naświetlamy. Aby dosunąć film przy uszkodzeniu naciągu, musimy wajchą zrobić pełen obrót, a następnie nie odpuszczając całkiem, przesunąć jeszcze kawałek aż w okienku pokaże się odpowiednia cyferka. Następnie puszczamy wajchę. To wszystko.

Do modernizacji sprzętu potrzebne nam będzie:

  • Pentacon Six z uszkodzonym licznikiem klatek i naciągiem filmu
  • czerwony kawałek transparentnego plastiku (wyciągnąłem z popsutego aparatu Druh)
  • odrobina kleju „do wszystkiego”
  • szlifierka precyzyjna
  • wiertarka
  • imadło albo inne trzymadełko
  • papier z zużytego filmu, a najlepiej dwa
  • browarek jak najbardziej wskazany, ale nie niezbędny

Zaczynamy. Zdejmujemy obiektyw, zakręcamy zaślepkę, otwieramy klapkę i zakładamy „fejkowy” film – założyłem dwa papiery, jeden pod drugim, aby rolka miała grubość jak z filmem.

965A0126

Zdejmujemy docisk filmu – wystarczy podnieść z pokrywy, elementy są na tyle sprężynujące, ale zachowajcie ostrożność. Ponieważ P-Six ma format 6×6, a oznaczenia klatek na filmie są na środku, otwór musimy zrobić dokładnie na środku. I bardzo dobrze, nie dość że jest to wizualnie estetyczne, to jeszcze technicznie wykonalne. Naznaczamy więc środek blaszki i wiercimy. Materiał jest bardzo twardy, najpierw wywierciłem mały otwór narzędziem szlifierskim (wiertło na szlifierce nie dało rady).

965A0130

Następnie rozwiercamy otwór do odpowiedniego rozmiaru (uznałem że wiertło 8 będzie odpowiednim) i szlifujemy na gładko. Musiałem rozwiercać na dwa razy, najpier 6, potem 8. Pamiętajcie, że po tej blaszce ślizga się film, jego powierzchnia musi być pozbawiona wszelkich powiertłowych parchów.

965A0132

Następnie zabieramy się za klapę. Nie demontowałem jej, założyłem otwarty brzeg do imadła i postawiłem otwarte body tak, że powierzchnia klapy była równoległa do podłoża. Wbrew pozorom, klapa jest gruba i bardzo twarda, nie obyło się bez wstępnego rozwiercenia. Do tego, trzeba uważać aby nie pogiąć całości, dlatego silny nacisk nie jest wskazany. Po dłuższej walce mamy śliczną dziurkę, którą oczywiście szlifujemy na gładko.

965A0134

Otwór trzeba w jakiś sposób zabezpieczyć, aby nie zrywać okładziny, no i żeby całość estetycznie wyglądała. Ja użyłem kawałka metalu, jaki stosuje się przy paskach do spodni. Niestety nie miałem takiego nowego, więc zreanimowałem używany. Musiałem mu odrobinę pomóc kombinerkami, aby tuleja z rantem zmieściła się przez otwór, a następnie z drugiej strony rozgiąć. Na koniec użyłem ścisku stolarskiego do ściśnięcia całości.

965A0137

965A0139

Zakładamy tymczasowo docisk filmu i patrzymy, czy trafiliśmy osią obydwa otwory. Jeśli to konieczne robimy dodatkowe szlify i sprawdzamy naciąg, czy całość działa.

965A0140

Otwieramy, zdejmujemy docisk i wklejamy czerwone okienko. Ścisk pomógł docisnąć, klej trzyma.

965A0143

Pozostaje nam dokładnie wyczyścić wnętrze, oczywiście na każdym etapie pracy należy wydmuchiwać opiłki metalu pozostałe po wierceniu i szlifowaniu. Nie chcemy, aby dostały się pomiędzy klatki filmu na rolce w trakcie użytkowania. Sprężone powietrze świetnie się do tego nadaje. Zakładamy docisk i sprawdzamy czy wszystko jest ok. Dodatkowo elemnty po szlifowaniu pomalowałem czarnym pisakiem permanentnym, lepiej ograniczać możliwości refleksów światła.

965A0144

Cieszymy się sprzętem przez kolejne xx_lat, bez pustych końcówek , albo straconych zdjęć na końcu kliszy, a przede wszystkim formatem 6×6, bez konieczności ścinania boków po nałożeniu klatek.

Istnieje też możliwość rozłączenia naciągu migawki od naciągu filmu, za pomocą pokrętła od dołu aparatu. Rozwiązanie wygodniejsze, daje też możliwość wielokrotnej ekspozycji. Wiąże się to jednak z rozebraniem sprzętu od strony mechanizmu naciągu, pozostaje też wtedy ryzyko podwójnego naświetlenia tej samej klatki. Coś za coś.

Powodzenia!