Posts Tagged: Rodinal

Turysto! Pamiętaj! I konkurs.

GDAŃSK TO NIE TYLKO DŁUGA I MARIACKA!

Dzisiaj, korzystając z okazji wczesnej wizyty w Gdańsku, przeszedłem się po Starówce z aparatem. Wrzuciłem do kasetki film Fotopan Super Orto z roku ’81 i załadowałem do Pentax’a Spotmatic z obiektywem Mir 1B. Mam kilka puszek tego materiału, z ostatniej nic nie wyszło – może tym razem? Połowę spaceru po zaułkach centrum Gdańska coś mi nie pasowało – problem z ustawianiem ostrości na matówce. Niby ustawione, ale odległość na podziałce zupełnie się nie zgadza. Dopiero przy próbie zmiany obiektywu na Pentacon 4/200 zauważyłem, że gwint M42 w jaki wyposażony jest ten model, wkręca się na 2-3 obroty. No to jasne, poprzednie zdjęcia do śmieci. Przynajmniej te robione na „dużej dziurze”. Na „nieskończoności” w miarę ok, jak niżej:

904_FotonSuperOrto_002

Udało mi się po kilku próbach wkręcić do końca Mir’a, ale z Pentaconem nie dałem rady. Idąc dalej po mniej uczęszczanych przez turystów miejscach dopstrykałem kliszę. Jak widać – wywołane, a Rodinal staje się moim ulubionym wywoływaczem. Materiał ma ciekawą właściwość przebijania jasnych partii na kontrastowe ciemne miejsca, taki analogowy „glow”. Poza tym ma bardzo małe ziarno, a podłoże jest przezroczyste. Podoba mi się 🙂 Acha, celowałem w ISO12, ale warto zejść jeszcze niżej. Jedna wartość EV powinna wystarczyć.

No właśnie. Zbliżają się wakacje i kolejne oblężenie Gdańska. Szkoda, że gro turystów ogląda tylko pobrzeże, Długa z Długim Targiem i Mariacką… Ewentualnie szczerzej jak trafią na Jarmark. A gdzie dziesiątki miejsc na Starówce, które są równie ciekawe? Naprawdę, warto czasem zejść ze stałego punktu programu.

I w związku z tym teraz zagadka z konkursem dla Gdańszczan (i nie tylko). Gdzie zrobiono te trzy zdjęcia poniżej – należy podać nazwę budowli oraz ulicę, z której zrobiono zdjęcie. Kto odpowie prawidłowo, otrzyma w nagrodę analogową, plenerowo – spacerową sesję fotograficzną na terenie gdańskiej starówki dla siebie, albo wskazanej osoby 🙂

904_FotonSuperOrto_020

909_FotonSuperOrto_019

Zdjęcie powyżej – tak, te ściany po lewej są takie krzywe.

1600_FotonSuperOrto_021

Pamiętajcie – nazwa budynku oraz ulica! Odpowiedzi wysyłajcie na maila zbigniew.skupinski@gmail.com
Dla ułatwienia – to trzy różne miejsca 😉 Wygrywa pierwsza osoba, która poda prawidłową odpowiedź.

Amelia. Analogowo 100%

Zapowiada się dłuższy wpis. Zachciało mi się zrobić sesję czarno białą, tylko w analogu. Co prawda cyfrę czasem użyłem jak miernika światła, tak na wszelki wypadek, ale i tak przestawiłem podgląd na BW. RAWy co prawda i tak zapisują się w kolorze, z czego bardzo zadowolona jest wizażystka 🙂

Tematem sesji portret, a pozowała piękna Amelia. Miałem zamiar potestować kilka ustawień świateł na przyszłość. Jednak współpraca z modelką szła tak dobrze, że przygotowałem raptem 3-4 sety - wolałem chwytać moment. Chwytającymi była Mamiya RB67 z Kodakiem TMax100 i standardowym K/L 127, Canon EOS1 z 85mm i tiltszifterem, zaaładowany zaś był ostatnim filmem Svema64 z mojej lodóweczki negatywowej. Jeszcze gdzieś tam po drodze na chwilę podłączyłem TAIR 11A 135mm, ale nie jestem w stanie określić które to. No i na sam koniec sesji odpaliłem Globicę, po raz pierwszy z formatem 13x18cm.

Na pierwszy ogień film 120, wywołany w Rodinalu 1+50. Efekty? Jakość i ostrość jak zawsze miażdżąca, natomiast nie do końca przypadł mi do gustu dość stonowany obraz. Chciałem nieco większe kontrasty - pytanie czy to kwestia światła, czy wywołania w większym rozcieńczeniu. Do koreksu dorzuciłem jeszcze rolkę ze "streetu" Foton sprzed 30 lat, ale nic z niego nie wyszło - podejrzewam że lekko zabarwił negatyw Kodaka. Ogólnie jednak jest OK.

Jednak robotę na sesji zrobił ruski negatyw sprzed 30 lat. Svema 64 w połączeniu z użytywmi obiektywami i wywołaniem w Caffenolu dał niesamowite obrazy o artystycznym zapędzie. Szczególnie kilka z tiltszifterem, gdzie ziarno przejemnie rozmywało przesuniętą ostrość. Szkoda, że nie mam już więcej tego materiału. Może jeszcze się znajdzie na jakiejś aukcji...

I jeszcze kilka wybranych w pozycji horyzontalnej

Pozowanie Amelii spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłem odpalić tez Globicę. Jeszcze nie miała okazji pracować w studiu, czas najwyższy. Załadowałem więc dwie podwójne kasety zabytkowym ORWO NP20 w rozmiarze 13x18 cm (to dopiero negatyw) i... Stroimy maszynę. Obraz powstający na matówce to poezja. Można się wpatrywać zamiast robić zdjęcia. Obrócony i odbity, ale mimo to robi kolosalne wrażenie przy dobrym oświetleniu.

Przy pierwszym ujęciu zapatrzyłem się jednak i zapomniałem zamknąć migawkę przed wyciągnięciem szybera... No to jeden negatyw jak krew w piach. Drugie już lepiej, migawka odpalona "na oko" ok 1/20 sekundy i gotowe. Aparat jest wyposażony w migawkę zwalnianą ręcznie, o ustawianiu czasów nie ma mowy 🙂 Druga kaseta poszła już sprawniej, pokusiłem się nawet o ustawienie mocnego shiftu. Staram się ustawić ogniskową "nominalną", ale też na oko nie chciało mi się mierzyć. Przy obiektywie 300mm należy miech wyciągnąć na właśnie tyle, aby nie wprowadzać korekty ekspozycji.

No i wywołanie. Pierwsza kuweta z Rodinalem w rozcieńczeniu około 1+80. Przy przeterminowanym materiale to i tak loteria, zostawiłem "na stojaka" na 50 minut. I nic. Biało. No tak, jak migawka otwarta na kilkanaście sekund nie mogło być inaczej. Dorzuciłem kilka kostek lodu aby roztwór miał temperaturę ok 20°C i druga szytka. Kolejna godzina i... JEST! Brawo Ja! 🙂 Dwukrotnie użyty Rodinal dał radę. Kolejną szytkę zamoczyłem w Caffenolu. Godzina bez mieszania i jest kolejna! Niestety, okazało się że modelka lekko się poruszyła i obraz rozmyty. Szkoda. No to czwarta godzina i ostatni materiał. Pusty. Skuteczność 50%, jak na pierwszy raz całkiem dobrze 🙂

Teraz tylko problem ze skanowaniem, mój V500 jest przeznaczony do średniego formatu. Czas na skaner LF. Tymczasem coś poskładam

Voilà. Skanowane na trzy razy, aby nie składać przez środek twarzy. Rozdzielczość wyjątkowo mała jak na skan kliszy - 2400 🙂 Ale przy takim rozmiarze negatywu daje to gigantyczny obraz.

MODEL: Amelia
MUA: Paulina Furgoł

Paulina

Sesja w całości na kliszy. Nie byle jakiej, bo ORWO z 1991 roku. Wcześniej kilka rolek wywołałem w klasyku ID-11 i D76 z rezultatami raczej przeciętnymi. Duże ziarno, zadymienie i mały zakres tonalny. Tu wywołana w Rodinalu, pokazała zupełnie inne oblicze. Poza lekkim zadymieniem, naprawdę przyzwoite zdjęcia. Jedyne co musiałem zrobić, to podnieść kontrast – takie były założenia.

Szkoda że ten materiał już się kończy, zostały dwie rolki, a kupić tego nie ma gdzie… Może ktoś ma gdzieś w piwnicy? 🙂

Mamiya RB67
MODEL: Paulina
MUA: Izabela Jurczak

_ORWO_001

Jak popsuć sobie dzień

Wystarczy, że w trakcie wywoływania filmu nie ma się już utrwalacza… Jakaś resztka w butelce, do tego zaschnięta i z kawałkami czegoś osadu z butelki. Żeby to jeszcze jednego filmu, ale nie, zachciało mi się wywołać wszystkie na raz. Do jednego koreksu załadowałem dwa filmy średnioformatowe ORWO NP20, bardzo już rzadkie i praktycznie nie do zdobycia, i dość drogi materiał Rollei Retro 80S. Wszystko z jednej sesji z dwiema paniami, uwiecznione Mamiyą i kosztujące mnie sporo biegania po drabinie.

Najgorsze to, że dało się to zrobić lepiej – gdybym cały czas mieszał utrwalaczem, nie byłoby zapewne problemu. A tak musiał wytrącić się osad mniej więcej w połowie drugiej szpuli i dwa negatywy, które w tym miejscu były nawinięte trafił szlak. Ewentualnie mogę to uznać za efekt specjalny 🙂

Niemniej jednak widać, że Rollei będzie moim kolejnym ulubionym negatywem do konkretnego rodzaju zdjęć portretowych. Faktycznie „retro”, zdjęcia wyglądają jak te z lat ’30 robione paniom w Hollywood 🙂

Drugi popsuty negatyw ORWO również zaskoczył. Ta dobrze wyglądająca połówka kliszy zupełnie inaczej niż wcześniejsze wywoływania z tej samej paczki. Rodinal 1+50 na 14 minut idealnie się nadaje, małe ziarno, całkiem dobry kontrast, coś jak Foma albo GP3.

Jak wiele zależy od wywoływacza… A tutaj reszta popsutych zdjęć. Jednak mogą się podobać 🙂

MODEL: Agata
MUA & HAIR: Izabela Jurczak

_ORWO_006

_ORWO_009

_ORWO_001

PS. Można jeszcze złamać klamkę w samochodzie i nie móc się do niego dostać, potłuc lampę studyjną, przepalić halogen modelujący, wyczerpać baterie w wyzwalaczach podczas sesji…

Marek Seweryński

Marka miałem okazję poznać podczas spotkania podróżniczego, na którym opowiadał o wyprawie do Ameryki Południowej. Naprawdę miło było poznać. A podróże to nie jedyne pasje Marka, o czym być może wkrótce przekonacie się – również w Aberracjach.

W krótkiej sesji udział wzięła Mamiya RB67 i Sekor 127mm, film DeltaPro 100, beauty dish z gridem założony na studyjną lampę. Śmiem twierdzić, że takie połączenie wraz z wywoływaczem Rodinal to jeden z najlepszych setów dla filmów analogowych.

__DeltaPro_002

MIR 38 z P-Six i Orwo

Jakiś czas temu pisałem o aparacie Kiev 60, na którym to zrobiłem słaby interes. Do zestawu dołączony był obiektyw MIR 38, rosyjski odpowiednik 65’mm Carla Zeissa. Oczywiście ten drugi kosztuje sporo więcej, dlatego Mir jest świetną alternatywą przy bardzo dobrej jakości. Obiektyw, podobnie jak aparat, także z wadami – jakies kropki, ale widoczne tylko przy ostrym świetle pod kątem. Nie powinny w żaden sposób wpływać na zdjęcia.

Leżał sobie dłuższy czas na półce, aż wreszcie podłączyłem go do Pentacon Six (te same mocowanie) i przy okazji szukania kadrów na gigapanoramy, zabrałem go na spacer. Do puszki założyłem zabytkowy film ORWO w stanie bliżej nieokreślonym.

Film wywołany „na stojąco” w godzinnym Rodinalu 1+100. Efekty ciekawe, film musiał długo leżeć w oświetlonym miejscu, bo pierwsze klatki trochę ponaświetlane i na całej długości filmu po dwóch stronach naświetlone pasy, z wygaszeniem do centrum kadru. Widać na ramkach, które też zeskanowałem, jak bardzo światło uszkodziło zapakowany negatyw – ale w takiej fotografii dodają uroku. Bliżej końca filmu, gdzie światło musiało się przebijać przez więcej warstw – trochę lepiej. Co ciekawe, materiał nie stracił na ziarnie, tzn jest znikomej wielkości. Trochę zadymienia, ale tak bywa na starych negatywach sprzed kilkudziesięciu lat. Do tego

Obiektyw bardzo pozytywnie – kąt 65mm pozwala na nieco więcej niż 80/90 standardowego przy tych aparatach, za to dość mocno „nagina” przestrzeń. Do architektury średnio się nadaje. Za to przy szerszych kadrach jest ok.

_orwo_001

_orwo_004

_orwo_002

_orwo_009

_orwo_007

Zapomniany format – 127mm

Dawno temu, jeszcze przed I Wojną Światową i za czasów jedynego słusznego formatu błon ciętych, Oskar Barnack w zakładach Leitza zaprojektował i wdrożył do produkcji format małoobrazkowy. Jednak czasy były ciężkie, materiały drogie a produkcja jeszcze droższa. Dlatego jako alternatywa wolno rozwijającego się formatu nazywanego 35mm, w 1912 roku Kodak zaprezentował światu format 127mm. Celem było zmniejszenie rozmiarów aparatów, które jednak w formacie 120/220 były dość duże. No i faktycznie, udało się – luka pomiędzy wielkim 120/220 a drogim 35mm została wypełniona, firmy fotograficzne zaczęły projektować aparaty dla tego formatu, zarówno TLR jak i tanie i amatorskie jednoobiektywowe. Format nadal można uznać za „średni”, rozmiar wahał się od 3×4, przez 4×4 do 4×6 cm pojedynczej klatki.

Jedną z firm produkujących bakelitowe tanie aparaty o konstrukcji cepa była niemiecka Bilora. Mój egzemplarz, dodany jako gratis do jakiegoś zakupu jest przedstawicielem najprostszego możliwego rozwiązania, niżej to już tylko kamera otworkowa 🙂 Blaszana migawka, otwór przesłony to przesuwana blaszka z wyciętymi dwiema dziurkami odpowiadającymi wartościom 8 i 11, czasy 50, 100 i B. Soczewka regulowana na gwincie, a spust to bezpośredni trzpień na sprężynę migawki. Wizjer mniej więcej pokazuje kadr, chociaż uzyskanie tego co się chce to trochę loteria.

Film pakujemy otwierając zamek tylnej klapy, którym jest obracane kółko z wystającymi blachami, a klapaka odpada cała. Naciągamy kolejne blachy żeby wstawić film i gotowe. Sama klisza wygląda jak młodszy brat formatu 120. Krótsza, węższa, podobnie jak metalowa rolka. Budowa taka sama, papier osłania materiał światłoczuły, z nadrukiem informacji o poszczególnych klatkach, które widzimy przez czerwone okienko w aparacie.

Niestety, film już nieprodukowany, Kodak wycofał się z produkcji w 1995 roku. Albo szukamy przeterminowanych, albo dotniemy sobie z większego formatu 🙂 Z tymi pierwszymi też problem, materiał nawet za czasów masowej produkcji nie był specjalnie popularny, ale udało mi się zdobyć jedną rolkę polskiego Fotopanu S, z terminem na styczeń 1980r. Co do docinania to idealnie się nadaje obcinarka do cygar. Można też zapakować film cięty z 35mm, tylko ogranicznik z korka od wina na rolki założyć i trzeba zakryć okienko w aparacie.

Tymczasem założyłem Fotopan, ISO 125, poczekałem na ładną pogodę i… nawet za bardzo nie ma tu co mierzyć, ustawiamy 8/50 i jechane. Dopiero teraz okazało się, że format to 4×6, a na kliszy mieści się 8 takich zdjęć. Niezbyt wiele, miałem nadzieję że więcej jednak da się zrobić. Do tego podwójnie naświetliłem jedną klatkę i ostatecznie jest 7 naświetleń.

Ale jak to wywołać? Klisza sprzed 35 lat, wszystko może pójść nie tak. Postanowiłem wywołać „na stojąco” (czyli bez mieszania i długo) w Rodinalu w rozcieńczeniu 1+100. Po godzinie moczenia w zupie, utrwaleniu i wypłukaniu – na pierwszy rzut oka wyglądało na całkiem poprawne naświetlenia. Na drugi rzut oka w skanerze już nie było tak fajnie, co prawda histogram pokrywał nawet spory obszar, ale wygląda na to że przez lata leżenia niewiadomogdzie film został lekko naświetlony przez papier. Widać to w miejscu, gdzie była czarna kropa – to miejsce jest ciemniejsze od innych. Do tego całkiem białe i czarne paprochy, jakby niektóre pierwiastki straciły moc i znikły.

Mimo to cel osiągnięty, idiotkamerka z lat ’50 działa, da się tym robić zdjęcia przy minimum umiejętności. A co z tego wyszło poniżej. Kontrastu prawie nie ma, mocne zadymienie, ale jakoś tak klimatycznie 🙂

Gdańsk Gdańsk Gdańsk Gdańsk Gdańsk Gdańsk