Posts Tagged: Sylwia

Sylwia i makijaż konkursowy

Zdjęcia makijażu konkursowego w wykonaniu makijażystki Izabeli Jurczak. Tematem konkursu miała być inspiracja kolorami "Greenery - Color of the year 2017". Makijaż piękny, modelka Sylwia Lintowska świetnie pozuje, zdjęcia więc tez niczego sobie. 

Niestety, nie wygraliśmy. 

A poniżej mały backstage. Jak zawsze wesoło 🙂

Globica w kolorze

Wreszcie udało mi się zrobić wielkoformatowe zdjęcie w kolorze. Negatywy Kodak Portra 160NC od dłuższego czasu leżały w lodówce, ale problemy techniczne nie pozwalały na zapakowanie do kaset. Okazało się, że wszystkie wkładki i redukcje jakie mam są formatu 10x15cm, a film to 4x5", czyli zabrakło pół milimetra. Ale wpadłem na pomysł, że po prostu przykleić delikatnie szytkę do drewnianej redukcji z kasety Globiki. Trochę po omacku, ale jest. Działa. 

Dalej już tylko trudniej 🙂 Najpierw trochę popsułem naświetlenie, miałem miech wysunięty wg parametrów wcześniej robionego zdjęcia na negatywie ORWO. Mniej więcej, bo tu wszystko robione "na oko", migawka jest wyzwalana ręcznie bez ustawiania czasu, więc czas jej otwarcia mierzę uchem. Czas naświetlania trzeba zgrać z odpowiednim wysunięciem miecha aparatu - zakres od kilku do kilkudziesięciu centymetrów, a standard zależy od użytego obiektywu. Do tego dochodzą jeszcze zastosowane pochyły i przesunięcia, ogólnie sporo zmiennych. Negatywy przeterminowane w 2005 roku miały czułość ISO160, chciałem naświetlać na ok 100. Wyszło im pewnie z 50.

Kolejna rzecz, to wywołanie. Negatywy musiały zostać w kasecie do momentu, aż znajdą się w ciemni. Przez kawałki dwustronnej taśmy nie chciałem ich przekładać po ciemku do pudełka, żeby się nie skleiły. Niestety nie dysponuję wkładką umożliwiającą wywołanie w koreksie (kosztuje niemal 300zł, kawałek plastiku :/ ) więc pozostało wołanie w kuwetach. Jest o tyle problematyczne, że: jest ciemno w całym procesie wywoływania, negatywy łatwo porysować, gdyż emulsja podczas kąpieli jest bardzo delikatna, no i jeszcze nie miałem gumowych rękawiczek, więc na żywca paluchami po wywoływaczu i utrwalaczu. A dodam jeszcze, że chemia swoją 6-tygodniową trwałość straciła jakieś 4 miesiące temu 🙂 Ale nadal stoi w butelkach, więc czemu nie spróbować. Jak widać, okłamują nas. Negatywy wywoływałem nieco dłużej, ok 4:30. Reasumując lekko prześwietliłem, ale nie na tyle, aby nie dało się go uratować.

Kolejny problem, to skanowanie. Nie mam wielkoformatowego skanera, muszę sobie radzić średnioformatowym. Jedyna sensowna opcja to dwukrotnie zeskanowany negatyw i złożenie części w PS. Tutaj dochodzi kolejna przeszkoda, ponieważ korzystam z epsonowskiego oprogramowania, a to nie najlepszy produkt, nie ma chociażby możliwości "czystego" skanu w gamma 1.0. Tak więc nawet po wyłączeniu korekty kolorystycznej, na dwóch połówkach negatywu zawsze będzie jakaś różnica. Zwykle jednak da się ją wyprostować, w końcu od 20 lat zajmuję się grafiką 🙂

Tak jak się spodziewałem, czyste skany lekko prześwietlenie i o małym kontraście. Na szczęście zrównanie poziomów wykazało, że nie ma prześwietleń poza skalę, a kontrast po korekcji wcale nie był taki zły. Połączenie dwóch obrazów z delikatną korektą jasności i poziomu składowej zielonej i to wszystko.

Sporo pracy, jak na jedno zdjęcie. Ale warto, uwierzcie mi. Nie tylko sama satysfakcja z tak otrzymanego obrazu, ale sami widzicie na zdjęciu tytułowym - zupełnie inna jakość niż foty cyfrowe.

Na koniec jeszcze schemat oświetlenia, o które pytało kilka osób z FB. Główne światło to (1) DIY ringlight z dwunastoma żarówkami o łącznej mocy ok 2kW; do tego szeroki strumień z (2) reflektora 1kW z prawej strony modelki, ustawiony lekko z tyłu mniej więcej na wysokości czubka głowy; (3) reflektor 1kW spotlight pod sufitem do podświetlenia włosów z lewej strony (tutaj trochę bardziej z tyłu); oraz jeszcze (4) reflektor 1kW szerszy strumień zwężony wrotami na białe tło.

Modelka: Sylwia
MUA: Izabela
Skill levelował: Bynio