Posts Tagged: wielki format

Wielki Format

No i stało się. Powiadają że każdy, kto fotografuje średnim formatem, prędzej czy później przejdzie oczko wyżej. Powiadają też, że Wielki Format (z angielskiego zwany w skrócie LF) jest „elitarny” – cokolwiek to znaczy. Pewnie mają rację…
Ale najpierw kilka zdań wyjaśnienia dla osób nie związanych z tematem fotografii, o co chodzi.

_MG_3777

W obecnych czasach za zaawansowaną fotografię wiele osób uznaje cyfrową lustrzankę jednej z popularnych marek. Zdecydowana większość nie rozróżnia cropa od pełnej klatki, jedyna istotna różnica to cena i ilość Mpix… Widzicie, najbardziej zaawansowane lustrzanki ogólnodostępne za grube tysiące, mają rozmiar matrycy wielkości popularnych klisz fotograficznych 35mm, z których możemy uzyskać obraz o wielokrotnie większej rozdzielczości niż cyfrowa matryca aparatu. Tańsze lustrzanki (te od 6 do 1,5 tyś) to tzw cropy, czyli o matrycy pomniejszonej ok. 1,5-1,6X i wiekszym zagęszczeniu pikseli. Profesjonaliści używają aparatów cyfrowych średnioformatowych, których nazwy nic nie mówią przeciętnemu klientowi Saturna czy MediaMarkt. Ceny takich aparatów oscylują w okolicach stu-stupięćdziesięciu tysięcy złotych w zestawie z obiektywem. A to tylko odpowiednik najmniejszego średniego formatu na kliszy, zwanego 645 – czyli 6×4,5cm. Klasyczny średni format jakiego używam przy portretowych sesjach na kliszy to od 6×6 do 6x9cm – rozdzielczości skanu sięgają kilkunastu tysięcy pikseli na boku, więcej niż najlepszy cyfrowy format.

_MG_3780

Wyobraźcie sobie teraz negatyw, który ma wielkość 13×18 CENTYMETRÓW. Jakość każdego punktu negatywu jest taka sama jak ta z najmniejszego obrazu w negatywie, czyli 35x24mm. Skanując taki obraz, osiągamy rozdzielczość dziesiątków tysięcy pikseli. Właśnie w tej wielkości „analogowej matrycy” w posiadanie wszedłem. Co prawda najpopularniejszym formatem „wielkim” jest najmniejszy 4×5 cala, ale żeby kupić taki sprzęt trzeba wydać grube tysiące – a to już przekracza na dzień dzisiejszy moje możliwości.

Paradoksalnie większy format, wspomniany 13x18cm, można dostać znacznie taniej, albo nawet za pół darmo. Dlaczego? Ze względu na rozmiar sprzętu i dostępność materiałów. To już nie przelewki, trzeba mieć miejsce i moc w bicepsie 🙂 Jednak rzuciłem się na głęboką wodę i wszedłem w posiadanie aparatu z terenu byłej radzieckiej strefy okupacyjnej z czasów zimnej wojny, czyli Wschodnich Niemiec, sygnowanych oznaczeniem D.D.R. Globica 13×18 – drewniany aparat malowany farbą młotkową, żeby wyglądał jak odlany z żeliwa.. Poza starszym bratem w rozmiarze 18×24 w kolorze drewna, chyba nie ma seryjnie produkowanej większej konstrukcji niż ta właśnie.

_MG_3782

Gigantyczny sprzężony statyw na wózku, możliwości wszelkich pochyłów miecha, całego jak i jego części, blokady poszczególnych elementów, regulacje wózka, części z obiektywem i matówką przyprawia o zawrót głowy. Niesamowita migawka przypominająca powiekę oka no i klimat konieczności przykrywania się czarną płachtą w celu wychwycenia kontrastu obrazu rysującego się na matówce…

_MG_3784

Wspomniana wcześniej elitarność może wynikać z niezbędnej wiedzy, aby taki sprzęt obsłużyć. Nie chodzi tu już o same nastawy miecha, ale o pomiar światła przy fotografowanym obiekcie… O ile przy średnim formacie pomyłka nawet o 1EV przy wielu materiałach światłoczułych da się uratować, to przy takim rozmiarze negatywu już przy 0.3 EV negatyw wyrzucamy do kosza. A nie ma tu nastawu czasów, pomiaru światła czy klasycznej ogniskowej. Wszystko ustawia się ręcznie wysuwem miecha, przy czym trzeba mierzyć odległość obiektywu od błony światłoczułej i przeliczać korekty światła. Zdjęcie wykonuje się ściągając kapsel z obiektu albo otwierając migawkę. Liczymy w sekundach, a nie jej tysięcznych. No i samego materiału nie wrzucimy do koreksu w celu wywołania, tylko wszystko w kuwetach i w ciemności…

_MG_3779

Po co to wszystko? No cóż, satysfakcja z tak wykonanej fotografii jest nie do opisania słowami. Przynajmniej dla mnie.

A jak wszedłem w posiadanie takiego sprzętu? Podczas jednej z wizyt w Warszawie z okazji wykonywania zdjęć panoramicznych poznałem fajnego człowieka, artystę przez duże A. Nie jakiegoś pojechanego pajaca malującego bohomazy penisem na podobraziach z Lidla, tylko człowieka który naprawdę czuje sztukę. Wykonuje niesamowite zdjęcia, maluje i rysuje. Miałem okazję odwiedzić go w pracowni, gdzie szczena mi opadła jak zobaczyłem Dursta 504 – największy powiększalnik jaki widziałem… Globica stała niepotrzebna, kupiona pod wpływem impulsu od człowieka ze Szwecji i ani razu nie miała okazji zrobić zdjęcia w Polsce. Stan idealny, jeszcze z tuningiem wyprowadzenia przewodu na błysk. W komplecie dwa obiektywy Zeissa, 300mm i 210mm ze światłem 4.5. Komplet płytek maskujących i dwie dwustronne kasety. Mało tego, jeszcze urządzenie do robienia stykówek – o ile można tak powiedzieć przy tym formacie – praktycznie do wykonywania gotowych odbitek.

_MG_3781

Nie napiszę za ile dostałem całość, bo kwota jest tak śmieszna, że jeszcze jakiś analogowy kolega na mi w ryj. Na Allegro w tej cenie można dostać połowę popsutego obiektywu Zeissa. Nie miałem zamiaru już teraz ładować się w wielki format, ale darowanemu się nie zagląda… Teraz czekam na odpowiedni motyw do fotografowania 🙂

_MG_3775

Kaseta leżąca przy sprzęcie ma wymiar 13x18cm – tylko to czarne pole, będące blachą trzymającą negatyw. Daje to wyobrażenie rozmiarów zestawu.