Yashica 107 – do trzech razy sztuka

Jednym z ostatnich aparatów z kartonu złomu jest Yashica 107. Okazało się, że nie ma matówki, ale na sucho niby wszystko działa, migawka „na oko” trzyma czasy, światłomierz coś tam pokazuje. No ale bez matówki nic nie da się zrobić, ktoś ją bezczelnie wyjął, ciekawe po co? I co jeszcze takiego jest nie tak ze sprzętem, że wylądował na złomie.

Aparat kierowany był zdecydowanie do amatorów, jego podstawowym zastosowaniem jest zresztą wyeksponowany tryb „Program” wraz z dwoma dodatkowymi – szybkim i wolnym. Chodzi tutaj o wybór szybkości migawki, na „LP” jest to możliwie duży otwór przysłony, na „HP” odwrotnie. Wiadomo po co więc nie będę się rozpisywał, chętnych do pogłębienia wiedzy zapraszam do podstaw fotografii w googlu 😛 Zakres od 16s do 1/2000, więc jest się czym pochwalić. Poza trybem automatycznym, jest możliwość ręcznego wyboru czasu, podłączając obiektyw z automatyką przysłony – mamy kolejną wersję automatu. W obiektywach bez trybu”A” mamy pełny manual z podpowiedziami światłomierza w wizjerze, czyli to co najbardziej lubimy w aparatach analogowych 🙂

Darzę tę markę sentymentem i uparłem się naprawić ten model. Najpierw próbowałem z innymi matówkami, ale niestety nic nie pasuje, soczewka jest osobno z matówką, a miałem tylko modele klejone. Trudno, poszukałem na Allegro jakiegoś uszkodzonego, albo podobnego z tej serii za niewiele złotówek. No i trafił się, model 109 – nowszy model ale prawie to samo, ta sama komora lustra, ma większą obudowę na baterie paluszki i kilka dodatkowych funkcji. Do tego z obiektywem. Według opisu – zablokowany przycisk zwalniania obiektywu. Nic, z czym nie poradziłbym sobie za pomocą nowych śrubokrętów z marketu z narzędziami 🙂

Paczka przyjechała, faktycznie – guzik nie działa. Nie dlatego, że po prostu nie działa, tylko jakiś imbecyl na siłę przekręcił obiektyw, zapewne nie trafiając w czerwoną kropkę…  Przekręcony pierścień przysłony, zapewne ma już połamane blokadki – ktoś na siłę próbował w drugą stronę. Nie działa też spust… Patrzę przez wizjer i nie wierzę, nie ma matówki. Aby się upewnić rozkręciłem pierwszy blok obiektywu – faktycznie, nie ma, a sama nie wypadła. Piszę do gościa, że nie taki był stan sprzętu przedstawiony w aukcji i odsyłam. Nie był to majątek, no ale nawet te parę złotych wolę wydać na piwo/klisze/itympodobne. Nie robił problemów, więc spoko, tylko trochę zachodu i czasu zmarnowałem.

Ponieważ uparty jak osioł jestem, znalazłem kolejny, też Yashica 109 – tym razem sam korpus, opisany jako uszkodzony za całe 9zł. Znacznie lepiej, matówka jest. Szybka wymiana i… jest, działa. Czy na pewno? Niby wszystko ok, ale cyferki na światłomierzu dziwnie błyskają, niezależnie od wyboru przysłony, dopiero powyżej 11 spokój. No to mamy przyczynę złomowania – zapewne walnięty światłomierz. Ale to szczegół, i tak nie mam obiektywu z automatyką, a aparat ma pokrętło czasów. Wystarczy zmierzyć zewnętrznym światłomierzem i mamy całkiem sprawną Yashicę. Wiem, nie o to chodzi, wkońcu po to automatyka jest, zęby z niej korzystać. Ale jak jej nie ma, płakać nie będę.

Aparat naprawiony. Założyłem jakiś wynalazek na próbę – film Universal, pojęcia nie mam co to, ale na pewno przeterminowane. Szału nie ma, ale coś tam jest. Znowu „plaskate” ziarno, szczególnie widoczne w ciemnych partiach. O takie:

_universal_010 _universal_016 _universal_017 _universal_022 universal_015 universal_019 universal_020

Comments are Disabled